Zupełny brak obiektywizmu

25 Października 2005, godzina 07:51, autor: Grzegorz Szalacha

Do Stalowej Woli na derbowy pojedynek dwóch immienniczek pojechałem powodowany ciekawością. Po pierwsze chciałem zobaczyć po raz pierwszy

Do Stalowej Woli na derbowy pojedynek dwóch immienniczek pojechałem powodowany ciekawością. Po pierwsze chciałem zobaczyć po raz pierwszy tej jesieni lidera w akcji, a po drugie spodziewałem się ciekawego pojedynku z racji tego, że był to mecz o "sześć punktów". Summa sumarum nie zawiodłem się – widowisko jak na III ligę było dość emocjonujące.
Potwierdziły się też opinie o obu zespołach jakie słyszałem bądź wyczytałem w prasie. I tak Stal ze Stalowej Woli nie sprawiała wrażenia supermocnej drużyny, z pewnością jednak jest bardzo skuteczna i te wcześniejsze wyniki po 1-0 na pewno nie są dziełem przypadku. Rzeszowianie natomiast po raz niewiadomo już który tracą gole będąc drużyną przeważającą. W sumie wynik remisowy nie powinien krzywdzić żadnej ze stron. Okazuje się jednak, że krzywdzi. Oglądałem mecz siedząc na trybunie tuż nad wejściem którym zawodnicy wchodzą na boisko. Przede mną i obok mnie siedzieli chyba jacyś dawni działacze bądź zasłużeni dla hutniczego klubu – w każdym razie sądząc po wyglądzie nobliwi emeryci. Niestety po jakimś czasie ogarnęło mnie przerażenie. Ci panowie raz po raz lżyli sędziego, który notabene mylił się dość często, tyle tylko, że w obie strony. Emeryci, jak ich w duchu nazywałem nie widzieli żadnych przewinień ze strony swoich piłkarzy, natomiast przyjezdnych widzieli chyba podwójnie. Doszło nawet do tego, że mieli pretensje do sedziego, że pokazał żółtą kartkę....zawodnikowi z Rzeszowa. Kiedy zapytałem dlaczego, to odpowiedzieli, że sędzia przestraszył się okrzyków z trybun i gdyby nie one, to też kartki by nie pokazał. Czysta paranoja.

Oczywiście według nich rzeszowianie mecz kupili. Zaczęli nawet mówić, że sędzia jest z Katowic, a tam aż się roi od "drukarzy". Jeden z panów twierdził, że przecież Marian Dusza jest stamtąd. Aż mi się chciało zapytać skąd według tych panów jest Antoni Fijarczyk, ale nie chciałem zaogniać sytuacji, bo i tak panowie emeryci w pewnym momencie zaczęli się odgrażać, że mogą mnie usunąć z trybun. I wtedy sobie pomyślałem: - Jak ma być do cholery spokojnie na trybunach, skąd młodzież ma czerpać przykład, skoro panowie emeryci gdyby im dać pały bejsbolowe to chętnie ruszyliby do walki. I jeszcze jedno. Chciałbym mojemu redakcyjnemu koledze Piotrowi Pyrkoszowi powiedzieć, że tak Rafał Pomianek jak i Mieczysław Ożóg popełnili swoje wykroczenia nieumyślnie. Za przewinienie golkipera Stali Rzeszów był podyktowany rzut wolny, a za przewinienie pomocnika "Stalówki" rzut karny. Obie drużyny zostały więc ukarane. Gdyby jednak zawodnicy swoje wykroczenia zrobili z premedytacją dodatkowo sędzia powinien ukarać ich kartkami. To jest tak proste jak budowa cepa. Wystarczy tylko trochę obiektywizmu.

KRZYSZTOF PIPAŁA

Super Nowości z dnia 24_10_2005
REKLAMA
reklama