Zero tolerancji

6 Maja 2007, godzina 22:58, autor:

Od ostatniej środy wiemy, że szanse na bezpośredni awans na zaplecze ekstraklasy są w tym roku już tylko czysto iluzoryczne. Wciąż realna jest

Od ostatniej środy wiemy, że szanse na bezpośredni awans na zaplecze ekstraklasy są w tym roku już tylko czysto iluzoryczne. Wciąż realna jest jednak możliwość zagrania o niego w barażowym dwumeczu (trzeba jednak najpierw odrobić 4 punkty straty do Górnika). Z tym, że pamiętając ubiegłe lata, zarówno działacze jak i my kibice musimy tym razem wyraźniej dać piłkarzom do zrozumienia, że aby to osiągnąć, muszą "gryźć trawę" w każdym pojedynku i całkowicie profesjonalnie podchodzić do swoich obowiązków, dzięki czemu nie stworzą nikomu podstaw do posądzania ich o niekoniecznie czyste intencje. A im bliżej końca sezonu, tym tych podejrzeń zawsze było coraz więcej. 
Kilka dni temu wiceprezes sekcji piłkarskiej Stali Rzeszów Jan Lech jako pierwszy jasno dał do zrozumienia, że jakiekolwiek pobłażanie w stosunku do piłkarzy dobiegło końca. I takiej inicjatywie należy tylko przyklasnąć. Kres tolerancji dla przechodzenia obok meczu przez niektóre "gwiazdy" to w tym momencie jedyne słuszne rozwiązanie, które może doprowadzić Stal do upragnionej drugiej ligi. Wszak z pewnością każdego, komu na sercu leży dobro klubu, utwierdził w tym mniemaniu np. promienny uśmiech na twarzy choćby Łukasza Szczoczarza po przegranym w środę meczu sezonu, czy zastanawiająco słaba postawa Mateusza Kędziora, Daniela Popieli czy Mateusza Rzucidło zarówno w tymże meczu jak i wcześniej  w potyczce z Kolejarzem Stróże. Co ciekawe ten ostatni w sposób chamski i wulgarny  ma w zwyczaju w takich wypadkach odnosić się do ludzi przychylnie do sekcji nastawionych. Specjalnego przejęcia porażką nie przejawiało jeszcze paru innych, często wychowanków Stali, co dodaje "dramatyzmu" tej całej sytuacji. Co ciekawe, są to piłkarze, którzy w Stali grają nie od dzisiaj i występowali między innymi w pamiętnym barażu z Ruchem Chorzów. A w tym, jak wiemy, trafili niestety oni na swój słabszy dzień. Dziwnym trafem wszyscy naraz.

Daleki jestem w tym momencie od sugerowania jakoby ich postawa była efektem "sportowej korupcji". Ale może zbytnie zbliżanie się do wyznaczonego przez zarząd i wyśnionego przez kibiców celu jest grupie trzymającej władze w szatni po prostu nie na rękę...? Nietrudno odnieść wrażenie, że niektórzy "ciągnąc" od klubu niemałe pieniądze, nie chcą żadnych zmian i gra w czołówce trzeciej ligi oraz coroczne mamienie kibiców jest im po prostu na rękę... Wreszcie dlaczego zniszczeni psychicznie przez wspomnianą grupę zawodników zostali tak świetni i waleczni piłkarze jak Daniel Radawiec i Bogusław Sierżęga? Czyżby mogli oni pokrzyżować pewne plany wyżej wymienionych już Panów? Stal Rzeszów to jest nasze życie, a wy swoją postawą ją hańbicie!!!  Uderzcie się w pierś i pokażcie, że jest inaczej. A uda się Wam to tylko w przypadku awansu w tym roku do drugiej ligi!

Takiego braku ambicji nie można dłużej tolerować! Wierzmy, że zarządowi uda się niektórych zdyscyplinować, dzięki czemu nie zostaniemy wszyscy po raz kolejny zrobieni przez nasze "gwiazdy" w balona. W przeciwnym razie należy wzorem Motoru wstrząsnąć tym wszystkim, przeprowadzić kadrową czystkę, dzięki czemu pozostaną w Stali tylko ambitni, waleczni i naprawdę związani z klubem sportowcy.

Proponuję również by kibice postawili sprawę jasno. Przykłady, które miały miejsce w Katowicach, Zabrzu czy Opolu pokazały, że warto spróbować. Bo ten stan rzeczy, który jest teraz, nie może dłużej trwać. Jednym słowem: "Nie chce Wam się grać - to wypier...ać!" - jak głosił jeden z kibicowskich transparentów...

(jackass)

REKLAMA
reklama