Wzięliśmy się w garść

19 Maja 2010, godzina 21:31, autor: Grzegorz Szalacha

Oto kilka wypowiedzi po meczu Stali Sandeco z Wigrami Suwałki: Andrzej Szymański (trener - Stal Sandeco): Było to bardzo dziwny mecz. Nie poznaw


Oto kilka wypowiedzi po meczu Stali Sandeco z Wigrami Suwałki:
Andrzej Szymański (trener - Stal Sandeco):
Było to bardzo dziwny mecz. Nie poznawałem naszego zespołu, to co robiliśmy w obronie to wołało o pomstę do nieba. Na usprawiedliwienie mogę powiedzieć że Krzysztof Hus grał dzisiaj z gorączką - na moją prośbę, ponieważ nie miał kto grać, a Solecki grał z rozciętą głową - po meczu z Olimpią miał założone 7 szwów - grał dotąd aż padł, miał zawroty głowy. Po 30 minutach przejęliśmy inicjatywę i zaczęliśmy grać. Zespół był zmobilizowany - w szatni powiedzieliśmy sobie że walczymy do końca. Po wyrównaniu na 4:4, nie cofnęliśmy się, mieliśmy dalsze trzy sytuacje i mogliśmy wygrać.

Zbigniew Kaczmarek (trener - Wigry Suwałki): W pierwszych minutach zagraliśmy dobrze, tak jak potrafimy grać. Później zlekceważenie przeciwnika - kończy się to często w ten sposób. Jest to kolejna nauczka dla naszych zawodników że mecz trwa 90 minut i niezależnie ile się prowadzi, przeciwnika trzeba szanować. Chciałbym pogratulować trenerowi Stali za to że chłopcy podnieśli się, doprowadzili do remisu i go nie szanowali tylko chcieli wygrać 5:4.  

Ireneusz Gryboś: Nasza gra do wyniku 4:0 to był kryminał. Ciężko było o jakiś optymizm, a jednak udało się strzelić dwie bramki przed przerwą i później poszliśmy za ciosem. Mogliśmy ten mecz wygrać ale nie ma co żałować, cieszę się z tego co mamy. W szatni w przerwie porozmawialiśmy i udało się nam wyciągnąć z takiego wyniku - to rzadko się zdarza. Remis na wyjeździe z taką mocną drużyną - jestem dumny z całego zespołu.

Janusz Iwanicki: Pierwsze pół godziny to szok, z boiska to wyglądało źle a z boku to pewnie jeszcze gorzej. Nie mogliśmy uporządkować gry. Później wzięliśmy się w garść i jakoś to poszło. W drugiej połowie graliśmy zupełnie inną piłkę i przy odrobinie szczęścia w drugiej połowie mogliśmy jeszcze wygrać, ale trzeba się cieszyć i z tego jednego punktu. 

 

REKLAMA
reklama