Wywiad z Wojciechem Fabianowskim

14 Sierpnia 2005, godzina 16:42, autor:

Strzelec dwóch bramek z Wierną Małogoszcz - Wojciech Fabianowski o sobotnim meczu, o sobie i swojej grze w Stali Rzeszów:   G

Strzelec dwóch bramek z Wierną Małogoszcz - Wojciech Fabianowski o sobotnim meczu, o sobie i swojej grze w Stali Rzeszów:
 
Gratuluję świetnego występu. Jaka jest Pana ocena meczu z Wierną ?
Myślę, że pomimo zwycięstwa nasza gra jeszcze pozostawia dużo do życzenia, bo stać nasz zespół na jeszcze więcej. Może to jednak wynikało z tego, że to był pierwszy mecz przed własną publicznością. Pierwsze mecze są zawsze wielką niewiadomą. Zespół jeszcze nie jest idealnie zgrany, ale myślę, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej.
Początek meczu nie wyglądał zbyt dobrze w waszym wykonaniu. Z czego to wynikało ?
Każdy z nas bardzo chciał dobrego początku. Myślę, że to było widać, żeby jak się coś za bardzo chce to najczęściej nie wychodzi - pomimo wielkiej ambicji w grze. Również trochę nie mieliśmy pomysłu na zespół Wiernej. Dosyć mądrze się bronili, a myśmy grali długimi podaniami, które nie dawało efektu. Murawa boiska była dosyć śliska i piłka nam często uciekała. Na szczęście pod koniec I połowy udało nam się strzelić gola, a w III lidze jest tak, że taka bramka praktycznie ustawia mecz.
Przy pierwszej bramce wykazał się Pan doskonałym wyskokiem, natomiast przy drugim golu zobaczyliśmy fenomenalny sprint w Pana wykonaniu. Przygotowanie motoryczne to Pana główny atut ?
No cóż nie lubię mówić o sobie, ale myślę, że dla mnie najgorszą rzeczą były kontuzje. Zimę dobrze przepracowałem, sezon przygotowawczy również, a co najważniejsze bez jakichkolwiek kontuzji. Tak więc motoryka to mój atut, czuję się dobrze i liczę na kolejne gole.
Co chciałby Pan poprawić w swojej grze ?
Myślę, że muszę się lepiej „wpasować” w taktykę gry trenera Kuźmy. Wcześniej grałem praktycznie w innym systemie i muszę popracować nad tym i nad grą lewą nogą.
Ogólnie muszę poprawić jeszcze wiele rzeczy tzn. wciąż doskonalić swój „warsztat” piłkarski.
Jest Pan jednym z nowych „twarzy” w Stali. Proszę przedstawić swoja dotychczasową karierę.
Jestem wychowankiem Stali Stalowa Wola. W 2000 roku zaliczyłem półroczny epizod w Koronie Kielce, następnie wróciłem do macierzystego klubu, by przez ostatnie dwa lata grać w Tłokach Gorzyce. Obecnie gram w rzeszowskiej Stali.
Jak się Pan czuje w drużynie Stali Rzeszów ?
Czuję się bardzo dobrze. Zostałem miło przyjęty przez nowych kolegów, nie było żadnych problemów. Myślę, że się szybko zaaklimatyzowałem. Poza tym wszyscy mówią, że jest to dobra, poukładana drużyna, a tą myślą się kierowałem przechodząc tutaj z Gorzyc. To wszystko się potwierdziło, więc czuję się tutaj bardzo dobrze.
Za tydzień gracie w Sanoku. Czy miał Pan okazję grać przeciwko tamtejszej Stali ? Jakie macie szanse na zwycięstwo ?
Owszem jeszcze niedawno w Gorzycach grałem przeciwko Stali Sanok. Myślę, że powtórki ze Stróży raczej nie będzie…powalczymy o wygraną w Sanoku.
Pytanie z innej beczki – co Pan lubi robić w chwilach wolnych od piłki nożnej ?
Obecnie mam mocno ograniczony czas, bo urodziło mi się dziecko. Mam trzymiesięczną córeczkę, także cały wolny czas praktycznie jej poświęcam. Staram się jak mogę odciążać żonę w codziennych obowiązkach, z którą bardzo lubię chodzić na spacery.
Na koniec standardowe pytanie – jak Pan ocenia szanse awansu Stali Rzeszów do II ligi ?
Na pewno łatwo nie będzie. Pierwsze mecze pokazały, że wszędzie można stracić punkty. Taka jest ta nasza III liga, że każdy z każdym może wygrać ewentualnie przegrać. Myślę jednak, że mamy duże szanse na awans pod warunkiem zachowania maksymalnej mobilizacji w każdym meczu. Jeżeli tak będzie to na pewno wszystko pójdzie w dobrym kierunku, bo jesteśmy jednym z kandydatów do awansu i chyba nie przypadkowo tak się o nas mówi. Teraz nadszedł czas to udowodniać przez cały sezon.
Dziękuję za rozmowę.

(Heron)

REKLAMA
reklama