Wynik lepszy niż gra

17 Września 2006, godzina 10:59, autor:

Oczywistym było, że jakakolwiek strata punktów w sobotnim spotkaniu z Okocimskim Brzesko nie mogła być nawet brana pod uwagę. Rzeszowianie

Oczywistym było, że jakakolwiek strata punktów w sobotnim spotkaniu z Okocimskim Brzesko nie mogła być nawet brana pod uwagę. Rzeszowianie, grający by "odzyskać twarz" po kilku, delikatnie rzecz ujmując, nienajlepszych występach, mieli za zadanie pewnie i wyraźnie pokonać kiepsko radzących sobie na trzecioligowym froncie gości z Brzeska. Trzy punkty udało się zainkasować, trudno jednak zachwycać się grą Biało-niebieskich, którzy zapewnili je sobie dopiero na kilka minut przed końcowym gwizdkiem.
Stalowcy do spotkania przystąpili w nieco odmiennym, w porównaniu z poprzednimi spotkaniami, składzie i ustawieniu. Od pierwszej minuty na placu gry ujrzeliśmy Łukasza Szczoczarza i Krzysztofa Szymańskiego, zaś bramki strzegł powracający do pierwszej jedenastki Rafał Pomianek. Trener Piotr Brzeziński desygnował do gry dwójkę napastników, zaś Krzysztofa Majdę ustawił w linii pomocy. Jak się później okazało nie wszystkie roszady wypaliły. Pierwsze minuty spotkania to próba przejęcia inicjatywy przez gospodarzy. Dwa strzały głową (Szymańskiego w 5. i Drozda w 8. minucie) mijały jednak światło bramki. Ten brak skuteczności szybko się zemścił. Po dziesięciu minutach od rozpoczęcia gry, dzięki precyzyjnej główce Rafała Polichta było już 1-0 dla Okocimskiego. Strata gola nie podziałała specjalnie motywująco na rzeszowian, którzy przed przerwą oddali jeszcze tylko dwa strzały na bramkę Jarosława Paleja - Daniel Popiela uderzał głową w 18 minucie (niestety ponad bramką), zaś Wojciech Fabianowski po ładnym dryblingu chybił z 16 metrów na 5 minut przed zejściem do szatni. Gra w wykonaniu gospodarzy była anemiczna i nieskładna. Natomiast podopieczni Zbigniewa Kordeli przy odrobinie szczęścia mogli strzelić kolejne bramki. Dogodne sytuacje zmarnowali jednak Sergiusz Kostecki (sam na sam z Pomiankiem) i dobrze znany rzeszowskiej publiczności Sławomir Matras.

Tuż po rozpoczęciu drugiej części szansę na wyrównanie mieli: Krystian Lebioda, który strzelał z 17 metrów wprost w bramkarza i Szczoczarz, który technicznie dobijał jego uderzenie. Palej końcem palców sparował jednak piłkę na rzut rożny. Po niepowodzeniu w tej sytuacji ze Stalowców znowu uszło powietrze. Nie potrafili poradzić sobie ze szczelną defensywą brzeszczan, którzy po kwadransie wyprowadzili dwie groźne kontry. Najpierw Marcin Imiołek w idealnej okazji strzelił tuż obok słupka, zaś chwilę potem Majda o mały włos nie zaliczył "swojaka" po ładnym rajdzie lewym skrzydłem i ostrym dośrodkowaniu Matrasa. I wreszcie nadeszła 67 minuta. Wtedy to piłka po wrzutce z autu w pole karne Okocimskiego padła łupem rozgrywającego kolejne niezłe zawody Damiana Wolańskiego, który przepięknym strzałem z przewrotki z 10 metra ulokował futbolówkę, która odbiła się jeszcze od słupka, w siatce. Siedem minut później mógł zadać jeszcze jeden - decydujący cios. Piłka po jego "główce" wylądowała jednak obok bramki. W 78 minucie ładnym technicznym lobem popisał się Kloc. Palej był jednak na posterunku. Zwycięskie trafienie zaliczył w samej końcówce wprowadzony w drugiej połowie Krzysztof Jabłoński, celnie uderzając "szczupakiem" z bliskiej odległości, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Radujący się Kacper Tatara zdążył jeszcze ujrzeć żółty kartonik (już trzeci w tym sezonie) za wybicie piłki w trybuny i... wyściskanie lubelskiego arbitra.  Prowadzenie udało się utrzymać do samego końca.

Cieszą z pewnością trzy punkty i postawa strzelca fantastycznej bramki Damiana Wolańskiego oraz aktywnego Łukasza Szczoczarza, jednak gra zespołu wciąż nie zachwyca. Ponownie okazało się, że Stalowcy tak naprawdę walczą dopiero w ostatnich 15-20 minutach meczu. Brakuje niestety wciąż pomysłu na grę ofensywną, a zagrożenie pod bramką rywali stanowią jedynie stałe fragmenty gry w wykonaniu rzeszowian. Taką postawą na boisku na pewno nie uda się przekonać kibiców do liczniejszego odwiedzania stadionu przy Hetmańskiej. Kibiców, którzy wczoraj jasno wyrazili swoje niezadowolenie z postawy zespołu w tegorocznych rozgrywkach.

(stal_rzeszów)

REKLAMA
reklama