Wisła poległa nad Wisłokiem

15 Sierpnia 2010, godzina 00:22, autor:

Przez pierwsze dwadzieścia minut na boisku naprawdę niewiele się działo. Na stadionie słychać było tylko grupkę kibiców z Płocka. At

Przez pierwsze dwadzieścia minut na boisku naprawdę niewiele się działo. Na stadionie słychać było tylko grupkę kibiców z Płocka. Atmosfera wręcz senna. Ale koniec meczu był zupełnie inny. Głośny doping kibiców Stali oraz walka i emocje do samego końca. Stal wygrała z Wisłą Płock 4-2 a głównymi architektami zwycięstwa byli wychowankowie naszego klubu.

Pierwsze 20 minut były naprawdę kiepskie. Na boisku prawie nic się nie działo. I właśnie w 20 minucie po ładnej akcji w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Maca i dał Stali Sandeco prowadzenie. Nasi piłkarze wydawali się kontrolować sytuację, ale wówczas w dziecinny sposób na lewej stronie dali się ograć Iwanicki, Lebioda oraz Duda i po dograniu do środka akcje skutecznie wykończył Twardowski. Bekas jeszcze dwukrotnie próbował zaskoczyć Wietechę strzałami z dystansu, ale wynik do przerwy już się nie zmienił.

Prawdziwe emocje rozpoczęły się w drugiej połowie. W 49 minucie doskonałą sytuację miał Reiman, ale jego silny strzał pięknie obronił Kamiński. Potem groźny strzał głową wybronił Wietecha, ale po chwili do głosu doszli piłkarze Stali Sandeco. W 65 minucie groźnie dośrodkowywał Krauze a piłka po rykoszecie trafiła w słupek bramki Wisły i po zamieszaniu podbramkowym Stalowcy zyskali rzut rożny. Ten stały element gry został wykonany wzorowo a w rolach głównych wystąpiła nasza młodzież. Po krótkim rozegraniu doskonale dośrodkował Konrad Hus a głową do siatki zespołu gości trafił Szala. Po bramce Wisła chciała szybko odrobić straty, ale wtedy z dobrej strony pokazał się Reiman. Najpierw zainicjował akcje lewą stroną a później przejął piłkę, sprytnie strzelił i było 3-1. Jeszcze nie umilkły euforyczne „ZKS” i „Jeszcze jeden” gdy piłkę na prawym skrzydle opanował Krauze i strzałem z narożnika pola karnego strzelił przepięknego gola. Kto nie był i nie widział, niech żałuje. Na chwilę cicho zrobiło się w 84 minucie. Bekas w zamieszaniu podbramkowym zachował się najprzytomniej i zrobiło się 4-2. Po chwili kibice głęboko odetchnęli, gdy po rzucie wolnym piłka trafiła w boczną siatkę bramki Stali Sandeco. Wisła miała jeszcze doskonałą sytuację w 92 minucie, ale Bekas w sytuacji sam na sam z Wietechą, przez nikogo nie atakowany przeniósł piłkę na bramką.

Taki wynik bardzo cieszy. Stal Sandeco księguje trzy punkty po konfrontacji z naprawdę silnym rywalem. Cieszy także postawa naszej młodzieży. Maca, Szala i Konrad Hus zasługują na najwyższe słowa uznania. Ale są też słabe elementy. Stal ma dwóch skrzydłowych: Krauzego i Iwanickiego. Po akcjach tego pierwszego są groźne sytuacje, asysty, bramki. O drugim naprawdę nie można napisać zbyt wiele dobrego. Natomiast kolejne dobre zawody rozegrał Wojciech Reiman.
 

(Nilon)

REKLAMA
reklama