W piłce trzeba mieć dużo cierpliwości.

29 Października 2005, godzina 22:43, autor:

Po meczu powiedzieli: Trener Motoru Lublin Roman Dębiński: Przede wszystkim współczuję mojemu koledze po fachu, bo znaleźliśmy się w


Po meczu powiedzieli:

Trener Motoru Lublin Roman Dębiński: Przede wszystkim współczuję mojemu koledze po fachu, bo znaleźliśmy się w tej samej sytuacji. Stal i Motor musiały ten mecz wygrać. Te dwa kluby powinny być zdecydowanie w górze tabeli, ale piłka ma to do siebie, że jest przeciwnik, który przeszkadza. Wszyscy przed rozpoczęciem sezonu wiedzieli, że Stal Rzeszów i Motor będą próbowały wejść do drugiej ligi, ale z obecnej sytuacji nie można wyciągać zbyt pochopnych wniosków. To nie jest tak, że zawodnikom się nie chce. Moim zdaniem finał będzie taki, że te dwa zespoły i tak zajmą dwa czołowe miejsca.
Natomiast wracając do dzisiejszego meczu, uważam, iż zasłużenie wygraliśmy. W pierwszej połowie Motor pokazał to, co powinien przez całą rundę. Demonstrowaliśmy ofensywną grę i myślę, że z tych sytuacji, które stworzyliśmy, przynajmniej jedna powinna zakończyć się bramką. Natomiast w drugiej połowie ta gra się wyrównała. Z całego meczu jestem bardzo zadowolony i myślę, że Motor odniósł dziś zasłużone zwycięstwo.

Myślę, że Stal Stalowa Wola nie ma szans na awans pomimo tego, że ma 10 punktów przewagi. Jeżeli zdobyła te punkty, to je straci. Wygrywają na farcie, mają bardzo doświadczony zespół, potrafią się ustawić, ale to kiedyś się skończy. My mamy ciągle takie same szanse. Moim zdaniem dzisiejszy mecz niczego nie zmienił, wbrew pozorom może pomóc obu zespołom. Poczekajmy - myślę, że Stal Rzeszów wygra dwa następne mecze, Motor też. W piłce trzeba mieć dużo cierpliwości. Najlepiej jest skrytykować...

Trener Stali Rzeszów Ryszard Kuźma: Na pewno nie wyobrażałem sobie, że taki będzie scenariusz rundy jesiennej. Po dzisiejszym meczu jestem bardzo niezadowolony i myślę, że każdy, kto mnie zna wie, iż jestem człowiekiem bardzo ambitnym. Już na początku powiedziałem, że przyszedłem tutaj tylko w jednym celu i wszyscy doskonale wiedzieli, jaki to cel. Przychodząc wiedziałem, że będę dawał z siebie wszystko, ale widzę, że ten skutek jest całkiem odwrotny. Bardzo żałuję, że to wszystko się tak układa i powiem szczerze, że sam nie wiem, co dalej. Starałem się bardzo szybko poskładać tą drużynę i nie są to przypadkowi zawodnicy, ale charakter tej drużyny nie jest taki, jak kiedyś. Przyczyn jest mnóstwo, ale nie jest to najlepsza pora na wyciąganie wniosków. Ja zawodników nie rozpieszczam jako trener, bo tutaj są twarde warunki. Życzyłbym każdemu trenerowi takich zawodników.
Jest takie powiedzenie: Dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe. Spotkań jest jeszcze dużo do końca. Teoria jest teorią, praktyka jest praktyką.

Obrońca Stali Rzeszów Krystian Lebioda: Zagraliśmy dzisiaj bardzo słaby mecz. Dobrze, że nie przegrywaliśmy tego spotkania do przerwy. Po przerwie straciliśmy „frajerską” bramkę, potem waliliśmy głową w mur, z czego nic nie wynikało. Motor grał szóstką wysokich obrońców, a my nie stworzyliśmy żadnego zagrożenia.
Jeszcze jest cała runda wiosenna, także na pewno jest o co walczyć. Taka porażka u siebie podcina skrzydła. Odczuwamy już skutki tej rundy, ale nie wydaje mi się, żeby brakowało nam chęci i zaangażowania. Teraz trzeba wygrać dwa ostatnie mecze i zobaczymy, co będzie po pierwszej rundzie.


PS.  No cóż, tym razem kobieca intuicja zawiodła.

(Karola & NyziA)

REKLAMA
reklama