Tylko goście zadowoleni

3 Kwietnia 2006, godzina 14:58, autor: Grzegorz Szalacha

Z wyniku remisowego mogą być zadowoleni tylko piłkarze z Sanoka. Przed meczem taki rezultat wzięliby w ciemno. Po zakończeniu spotkania mieli pra

Z wyniku remisowego mogą być zadowoleni tylko piłkarze z Sanoka. Przed meczem taki rezultat wzięliby w ciemno. Po zakończeniu spotkania mieli prawo czuć nawet niedosyt. Z kolei podopieczni Grzegorza Opalińskiego, zamiast odrabiać straty do czołówki zaprzepaścili szansę by się do niej zbliżyć. Sam mecz porywającym widowiskiem nie był, dominowała walka w środku boiska, z której nic nie wynikało. Goście grali tak aby przede wszystkim nie stracić gola. Miejscowi nie potrafili sforsować obrony rywala. – Graliśmy dziś zrywami – martwił się po meczu Grzegorz Opaliński, trener rzeszowian. – Zupełnie nie rozumiem dlaczego, tak słabo wypadł mój zespół.

W szeregach gospodarzy brak było szczególnie piłkarza, który pokierowałby poczynaniami kolegów. Za kartki musiał pauzować Paweł Kloc, a zastępujący go Michał Zajdel grał chaotycznie i często niedokładnie. W pierwszej połowie groźniej kontrowali przyjezdni, ale bardzo pewnie bronił debiutujący w szeregach biało-niebieskich Stanisław Wierzgacz. Młody golkiper pewnie wychodził na przedpole i wyłapywał lub wybijał wszystkie groźne dośrodkowania. Miejscowi tylko dwa razy mogli zaniepokoić Dawida Pietrzkiewicza. Najpierw Zajdel z rzutu wolnego strzelił nad bramką rywali, a tuż przed przerwą Krzysztof Szymański uderzył z linii pola karnego, ale zrobił to tyle słabo co niecelnie.

Bardziej zdecydowany zryw miejscowych nastąpił na początku drugiej połowy. Dwie minuty po wznowieniu gry fatalne pudło z 8 m zaliczył Zajdel. Minutę później ten sam zawodnik idealnie wyłożył piłkę Karolowi Wójcikowi. I gdy wszyscy byli przekonani, że padnie gol, uderzenie zawodnika gospodarzy trafiło w słupek, a dobitkę Wojciecha Fabianowskiego złapał Pietrzkiewicz. W 65. min na placu gry pojawił się Daniel Radawiec, który pokazał w kilku akcjach, że może być poważnym wzmocnieniem biało-niebieskich, gdy tylko dojdzie do pełnej dyspozycji.

Wszystko co najciekawsze w tym meczu wydarzyło się w ostatnich 20 min gry. W 71. min na czystą pozycję wychodził Daniel Niemczyk, którego tuż przed linią pola karnego gospodarzy zatrzymał Daniel Popiela. Sędzia uznał, że obrońca Stali Rzeszów przekroczył przepisy i wyrzucił go z boiska. Wolnego na gola nie umiał zamienić Paweł Kosiba. Chwilę później katastrofalny błąd popełnił Wierzgacz, który wychodząc do centry, źle obliczył lot piłki i nie zdołał jej złapać. Z prezentu skorzystał Łukasz Tabisz, strzelając głową do pustej bramki gospodarzy – Czułem się dziś pewnie, a każda udana interwencja utwierdzała mnie w przekonaniu, że nic złego stać się nie może – mówił po meczu Wierzgacz. – I to właśnie mnie zgubiło.

Gospodarze nie załamali się utratą gola. Do ataku przesunął się Grzegorz Łuczyk. I to właśnie on na trzy minuty przed końcem znakomicie odegrał piłkę do Fabianowskiego, który mierzonym strzałem umieścił piłkę w bramce gości – Nie kombinowałem – przyznał po meczu strzelec wyrównującej bramki. - Uderzyłem i wpadło.

Gospodarze starali się jeszcze przechylić szalę na swoja korzyść, ale na strzelenie kolejnej bramki nie starczyło im już czasu.
STAL Rzeszów  1 STAL Sanok  1
0-1 Tabisz (82.)
1-1 Fabianowski (87.)
STAL Rz.: Wierzgacz – Walat, Popiela, Łuczyk, Lebioda, Ogar, Wtorek, Zajdel (71. Banaszkiewicz), Wójcik, Szymański (65. Radawiec), Fabianowski

STAL S.: Pietrzkiewicz – Gawłowicz, Łuczka, Sumara, Badowicz (69. Tabisz), Nikody (62. Pańko), Daniel Niemczyk, Jęczkowsi, Łukacz, Węgrzyn (88. Pawiak), Kosiba

Sędziował: Piotr Kołodziejski (Katowice). Żółte kartki: Wtorek, Radawiec oraz Łuczka, Daniel Niemczyk. Czerwona kartka: Popiela (71. – faul taktyczny). Widzów 1000.
REKLAMA
reklama