Trenerskie przymiarki w Stali Rzeszów

15 Listopada 2005, godzina 09:22, autor: Grzegorz Szalacha

Mecz pucharowy ze Stalą Mielec ma zdecydować o dalszym losie trenera Grzegorza Opalińskiego, który w awaryjnym trybie dwa tygodnie temu zost

Mecz pucharowy ze Stalą Mielec ma zdecydować o dalszym losie trenera Grzegorza Opalińskiego, który w awaryjnym trybie dwa tygodnie temu został szkoleniowcem Stali Rzeszów. Jeśli jego podopieczni awansują do kolejnej rundy, to najprawdopodobniej ten młody trener otrzyma szansę prowadzenia drużyny także w rundzie rewanżowej.


Po meczu z Górnikiem Wieliczka na temat obsady tego frapującego stanowiska wypowiadał się wiceprezes sekcji Jan Lech - Po pucharowym spotkaniu z mielczanami zarząd zastanowi się nad tym, czy trener Opaliński dostanie szansę także na wiosnę. Osobiście uważam, że to bardzo zdolny człowiek i kiedyś będzie z niego nie lada fachowiec. Pytanie tylko czy już teraz jest w stanie sprostać celom stawianym tej drużynie. Nie odpuszczamy walki o awans i chcemy by zespół był dobrze do niej przygotowany. To spore wyzwanie dla osoby, która będzie za to odpowiadała.

Poddali się presji

Opaliński "strażakiem" w Stali nie jest po raz pierwszy. Na wiosnę zastąpił Adama Domaradzkiego i zespół pod jego kierunkiem zaczął grać o wiele lepiej niż na początku sezonu. Latem jednak działacze Stali zdecydowali, że pierwszą drużynę poprowadzi doskonale znany na Hetmańskiej, Ryszard Kuźma. Opaliński został włączony do jego sztabu - Niesłusznie się nam zarzuca, że wówczas trenerowi Opalińskiemu nie zaufaliśmy - przekonywał wiceprezes Lech - Jako dowód proszę przeglądnąć gazety z tamtego okresu. Lokalne media domagały się powrotu pana Kuźmy do Stali. Taka była też wola kibiców. Błędem zarządu było to, że poddaliśmy się tej presji. Drużyna pod kierunkiem poprzedniego szkoleniowca rozczarowała i na wiosnę trzeba będzie mozolnie odrabiać straty.

Minimalne korekty

Trener Opaliński pytany o swoją przyszłość w klubie nie ukrywa, że nie boi się wyzwania poprowadzenia zespołu także w rundzie rewanżowej - Praca z seniorami to nobilitacja dla każdego szkoleniowca. Nie po to wybrałem ten zawód by teraz uciekać przed odpowiedzialnością. Uważam, że ten zespół jest w stanie walczyć o najwyższe cele i nie potrzebuje dużych korekt. Na pewno Stal musi mieć dwóch równorzędnych bramkarzy. Tacy obecnie są, ale jeśli nie zostanie z nami Tomasz Dymanowski to trzeba będzie poszukać innego wartościowego golkipera. Również przydałby się jeszcze jeden stoper. Na tą pozycję mamy tylko Grześka Łuczyka i Daniela Popielę. Na tej pozycji może grać Mateusz Kędzior, ale znacznie więcej pożytku jest z niego gdy gra przed stoperami.

Inni kandydaci

Gdyby jednak działacze biało-niebieskich nie zdecydowali się na przedłużenie umowy z trenerem Opalińskim, powstaje pytanie kto za niego? - Uważam, że przydałby się tutaj trener z nazwiskiem i spoza regionu - scharakteryzował wiceprezes Lech. - Taki, który będzie miał świeże spojrzenie na ten zespół. Na Podkarpaciu raczej nie znajdziemy takiego szkoleniowca. Trzeba szukać gdzieś w Polsce.

Wiceprezes Lech nie chciał mówić o konkretnych nazwiskach. Nieoficjalnie do Stali przymierzani zaś są Włodzimierz Gąsior i Marek Wleciałowski. Z tym, że obydwie kandydatury traktować należy jako bardzo mało prawdopodobne. Gąsior raczej nie ruszy się z Mielca. Wleciałowski niedawno zwolniony z Górnika Zabrze, najpierw będzie szukał pracy w Orange Ekstraklasie lub II lidze.

Kuźma w Motorze?

Wszystko natomiast wskazuje na to, że niedługo na trenerskim urlopie będzie Ryszard Kuźma. Były szkoleniowiec Stali otrzymał propozycję pracy w lubelskim Motorze. Na podjęcie decyzji ma kilka dni.

p

Super Nowości z dnia 15_11_2005
REKLAMA
reklama