Tradycyjnie remis

9 Kwietnia 2011, godzina 23:15, autor:

Stal Sandeco Rzeszów uratowała jeden punkt w samej końcówce spotkania. I tak naprawdę dopiero wtedy zaczęły się emocje. Wcześni

Stal Sandeco Rzeszów uratowała jeden punkt w samej końcówce spotkania. I tak naprawdę dopiero wtedy zaczęły się emocje. Wcześniej w meczu niewiele się działo. Wpływ na taki stan rzeczy miały także warunki atmosferyczne oraz nasiąknięte wodą boisko. Ale niestety Stal Sandeco zagrała kiepski mecz. Brakowało strzałów na bramkę, składnych akcji, gry skrzydłami. Sporo było niedokładności. A po stronie zysków jest tylko jeden punkt.

W pierwszej połowie Stalowcy oddali dwa celne strzały na bramkę. Najpierw w 16 minucie uderzał Krauze, ale Skiba nie miał problemów z obroną. Drugi celny strzał miał miejsce w 40 minucie. Wtedy ładnie z rzutu wolnego uderzył Reiman, ale Skiba wypiąstkował. Stalowcy nie stworzyli sobie jakichś dobrych sytuacji do strzelenia bramki a gola mogli zdobyć goście. W 45 minucie po dorzuceniu z prawej strony Baranowski strzelał głową i minimalnie się pomylił.

Początek drugiej połowy należał do olsztynian. Goście śmielej zaatakowali i stworzyli sobie kilka dobrych okazji bramkowych. W 56 minucie Wietecha wspaniale wybronił uderzenie głową Alancewicza. Niestety dwie minuty później Alancewicz był już skuteczny i głową pokonał Wietechę. Po chwili wyrównać próbował Prokic, ale zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i nic z jego akcji nie wyszło. W 77 min. piłka trafiła do Macy a napastnik Stali Sandeco znalazł się sam przed Skibą, ale bramkarz olsztynian odbił piłkę. Na szczęście tuż przed końcem spotkania udało się wyrównać. Po dograniu z prawej strony piłka trafiła do Mateusza Jędryasa. Ten był faulowany a skutecznym egzekutorem rzutu karnego był Reiman. Po chwili sędzia zakończył spotkanie a Stalowcy stali się bogatsi o jeden punkt. I choć apetyty były znacznie większe to o meczu z OKSem już trzeba zapomnieć, bo już w środę mecz z kolejnym wymagającym rywalem.
 

REKLAMA
reklama