To jest tragedia...

4 Października 2009, godzina 21:42, autor:

Po raz kolejny piłkarze Stali Sandeco Rzeszów przegrywają spotkanie na drugoligowym froncie w doliczonym czasie gry. Nie jest to spowodowan

Po raz kolejny piłkarze Stali Sandeco Rzeszów przegrywają spotkanie na drugoligowym froncie w doliczonym czasie gry. Nie jest to spowodowane słaba grą, czy brakiem akcji, które nie pozwoliłyby na zdobycie gola. Strata cennego punktu spowodowana była poraz kolejny niefrasobliwością w grze obronnej oraz niemocą w ataku. Po porażce z Olimpią Elbląg coraz bardziej pracujemy na relegację do niższej klasy rozgrywkowej.

To miał być przełomowy mecz. "Biało-niebiescy" wychodzili na murawę mając nadzieję na pierwsze zwycięstwo w tym sezonie na własnym obiekcie. Nie udało się. Stal po raz kolejny przegrywa mecz na własne życzenie i coraz bardziej umacnia się... na pozycji spadkowej.

Mecz dla piłkarzy z nad Wisłoka rozpoczął się bardzo dobrze. Pierwsze trzydzieści minut, to duża przewaga gospodarzy. Futbolówka praktycznie nie opuszczała połowy Olimpii, która bardzo ciężko "wchodziła" w rytm sobotniego spotkania. Doskonałą sytuację do objęcia prowadzenia miał w dwudziestej szóstej minucie Ireneusz Gryboś. Po bardzo dobrym podaniu od Pawła Kloca, Irek oddał mocny strzał z około dziesięciu metrów - w słupek.

Kolejna bardzo dobra akcja miała miejsce cztery minuty później. Dośrodkowanie piłki w pole karne przez Wojtka Krauze do Emanuela Udoudo i strzał na bramkę rywala - piłka zostaje wybita z linii bramkowej przez obrońcę Olimpii Elbląg.

Kolejne sytuacje można mnożyć. Trzydziesta minuta meczu i główka Grybosia nad pustą bramką z 5 metrów. Druga połowa spotkania i pięćdziesiąta druga minuta meczu - Paweł Kloc oddaje strzał na bramkę z odległości trzech metrów wprost w ręce bramkarza. Piąta dogodna sytuacja na objęcie prowadzenia to przerzucenie piłki nad linią obrony gości i porażka Grybosia z bramkarzem Olimpii w polu karnym.

Zamiast zwycięskiego gola mieliśmy na boisku do czynienia z bezradnością, brakiem wykończenia i kiksami naszych kopaczy. Kibice mogli łapać się za głowy, gdy w siedemdziesiątej minucie Sunday pomylił strony i pędził na bramkę Stali(!), podał piłkę do jednego z napastników Olimpii, a ten wychodził na czysta pozycję. Tomasz Tomasik nie miał innego wyboru i musiał przerwać bardzo korzystną akcję gości, za co ujrzał czerwoną kartkę.

Mimo gry w osłabieniu Stal Sandeco Rzeszów nadal tworzyła groźne akcje przy bramce Olimpii. Tradycyjnie żadna z nich nie zakończyła się sukcesem. W doliczonym czasie gry goście wykorzystują swoją szansę na zdobycie bramki. Piotr Nowacki oddał pewny strzał pod poprzeczkę, a Wróbel nie miał szans na wyłapanie piłki.

Stal przegrywa po raz ósmy na własne życzenie. Aby zasłużyć na wygraną, trzeba wykorzystywać tak zwane "setki", które wypracowuje się w meczu. Rzeszowianie takich sytuacji mieli w sobotni wieczór conajmniej pięć - żadnej nie wykorzystali.

Na boisku jak zwykle słabo spisywał się Emanuel Udoudo. W grze tego zawodnika wyraźnie widać brak panowania nad piłką, chaotyczne poruszanie się po boisku i liczne straty piłki, co przy wszystkich zmarnowanych szansach na strzelenie bramki, daje temu piłkarzowi bardzo słabe noty.

Jeszcze gorzej prezentuje się Ibrahim Sunday. Transfer, który miał okazać się wzmocnieniem w walce o utrzymanie kompletnie nie wypalił. Nieprzygotowanie do sezonu i szkolne błędy powinny wyeliminować go na dłuższy czas z pierwszego składu.

Miejmy nadzieję, że władze naszego klubu oraz trener Czesław Palik dokonają potrzebnych zmian, by w kolejnych spotkaniach na twarzy kibiców zawitał uśmiech i zadowolenie, zamiast smutku i rozgoryczenia. Miejmy nadzieję, że w końcu naszą drużynę opuści pech, kontuzje i błędy w grze, a przyjdą piękne zwycięstwa.

Nastroje wśród kibiców nie są najlepsze. Oprócz złej gry naszego zespołu dodatkowe przygnębienie sprawił fakt grobowej ciszy na stadionie w pierwszej części spotkania oraz płótno z pewnym przekazem w kierunku centrali polskich władz piłkarskich. Rzeszowscy fani, tak jak i kibice w całym kraju protestują przeciwko decyzjom Polskiego Związku Piłki Nożnej, który według nich godzi w wolność słowa fanów futbolu i interes polskiej piłki.
 

Stal Sandeco Rzeszów - Olimpia Elbląg 0:1 (0:0) 
Widzów: 1400

(krzywy)

REKLAMA
reklama