Stracona szansa

8 Maja 2006, godzina 13:27, autor: Grzegorz Szalacha

Po serii pięciu zwycięstw, Stal od środy kontynuuje inną passę. Tym razem porażek. Ta sobotnia trafiła się z zespołem, z którym biało

Po serii pięciu zwycięstw, Stal od środy kontynuuje inną passę. Tym razem porażek. Ta sobotnia trafiła się z zespołem, z którym biało-niebiescy nie mieli prawa stracić punktów. AKS broni się bowiem przed spadkiem i w Rzeszowie pokazał się jako bardzo przeciętna drużyna. Niestety zamurowanie dostępu do własnej bramki i sporadyczne kontry, wystarczyły do pokonania wyjątkowo słabo dysponowanego rywala. Na dodatek za stratę bardzo ważnych punktów piłkarze Stali mogą mieć tylko pretensje do siebie i po trosze do sędziego.


A wszystko zaczęło się tak dobrze. Gospodarze od początku zaatakowali i już w 8.min zapachniało golem. Z prawej strony piłkę w pole karne gości zagrał Tomasz Ogar, ale nie zdołał jej siegnąć Paweł Kloc. Kolejny rajd młodzieżowca Stali zakończył się już powodzeniem. Tym razem Ogar podawał do Wojciecha Fabianowskiego, którego zablokowali obrońcy AKS. Na tyle jednak nieskutecznie, że piłka trafiła do Karola Wójcika, a to oznaczało pewną bramkę. I tak też się stało. Niestety stało się też coś jeszcze. Gospodarze przestali grać. Owszem nadal trzymali rywali z dala od swojego pola karnego, ale sami też przestali im zagrażać. Tymczasem podopiecznym Antoniego Hermanowicza trafiła się przypadkowa akcja, która miała diametralny wpływ na losy meczu. Zacentrowaną przez Pawła Wtorka piłkę wyłapał Przemysław Mierzwa i od razu wykopał ją do przodu. Futbolówka leciała i leciała, niesiona jeszcze podmuchem wiatru, a jak zahipnotyzowani przyglądali się temu rzeszowscy stoperzy, Grzegorz Łuczyk i Daniel Popiela. Nie marnował za to czasu napastnik AKS, Tomasz Fatyga, który przejął piłkę, wpadł z nią w pole karne gospodarzy i ...no właśnie czy był faulowany jak orzekł sędzia? Z wysokości trybun wyglądało to tak, jakby Popiela zablokował strzelającego przeciwnika. Stojący na połowie (!!) boiska sędzia nie zawahał się jednak podyktować karnego i wyrzucić obrońcę z boiska. Była to bardzo kontrowersyjna decyzja, w wykonaniu tego arbitra. Wiele innych podjętych przez niego w tym meczu było po prostu błędnych. Szkoda tylko, wracając do faulu Popieli, że obrońca Stali nie odstawił nogi. Gdyby nawet padł gol dla AKS, to w pełnym składzie gospodarze zapewne odrobiliby straty. A tak Damian Gil doprowadził z 'jedenastki' do wyrównania, a miejscowi musieli gonić wynik grając w dziesięciu.

W 51. min na ryzykowny, ale wymuszony manewr zdecydował się trener Grzegorz Opaliński. Z boiska musiał zdjąć kontuzjowanego Ogara i na jego miejsce wprowadzić młodzieżowca. Rzeszowski szkoleniowiec uznał, że nie ma wartościowego zmiennika z pola i zdecydował się na Krzysztofa Szymańskiego. A ponieważ ten zawodnik nie spełniał wiekowego warunku, na boisku pojawił się także młodzieżowy bramkarz Stanisław Wierzgacz, który zastąpił Rafała Pomianka. Tym razem młody golkiper nie zawiódł i uchronił swój zespół od wyższej porażki. Najpierw znakomicie obronił strzał Fatygi, a chwilę później zdjął piłkę z głowy Gila. W 83. min Wierzgacz był już bezradny. Katastrofalny błąd popełnił Kloc, który nieatakowany przez nikogo podał futbolówkę Gilowi. Napastnik AKS odegrał ją do Fatygi, a ten pewnie trafił do siatki. Inna sprawa, że był w tym momencie na pozycji spalonej. A co robili gospodarze w drugiej połowie, poza popełnianiem błędów pod własnym polem karnym? Atakowali i niemiłosiernie pudłowali, albo przegrywali pojedynki z dobrze dysponowanym Mierzwą. To właśnie golkiper AKS w największy sposób przyczynił się do wygranej swojej drużyny. W drugiej połowie zmusił Fabianowskiego do niecelnego strzału, zaś uderzenia Łuczyka i Patryka Banaszkiewicza zdołał w wiadomy sobie sposób obronić.

I tak stal po raz kolejny zmarnowała olbrzymią szansę na zbliżenie się przynajmniej do barażów o II ligę. Co prawda inne zespoły z czołówki również potraciły punkty i wszystko jest nadal sprawą otwartą, ale czy podopiecznych Grzegorza Opalińskiego oprócz deklaracji stać na rzeczywiste podjęcie walki o zajęcie przynajmniej drugiego miejsca?

ZDANIEM TRENERÓW

Grzegorz Opaliński, Stal - Do czasu utraty bramki i czerwonej kartce dla Popieli kontrolowaliśmy przebieg boiskowych wydarzeń. Nie wiem dlaczego mój zespół przestał grać po objęciu prowadzenia. Niestety cel, jakim jest przynajmniej miejsce w barażach bardzo się od nas oddalił.

Antoni Hermanowicz, AKS - Nastawiłem swój zespół na grę z kontry. Udało nam się wykorzystać błędy gospodarzy. To zwycięstwo znacznie przybliżyło nas do popzostania w lidze. Jeśli chodzi o Stal, to uważam, że jeszcze nie wszystko stracone. Na tle innych zespołów z czołówki, nasz dzisiejszy rywal prezentuje się naprawdę dobrze i myślę, że stać go na wywalczenie premiowanej pozycji. Tylko trzeba walczyć do końca.

PIOTR PEZDAN

STAL Rzeszów 1 AKS Busko Zdrój 2 (1-1)
1-0 Wójcik (17.)
1-1 Gil (35.-karny)
1-2 Fatyga (83.)

STAL: Pomianek (51. Wierzgacz) – Banaszkiewicz, Popiela, Łuczyk, Lebioda, Ogar (51. Szymański), Wtorek, Kloc, Wójcik, Radawiec (72. Zajdel), Fabianowski

AKS: Mierzwa – Banasik, Pokrywka, A. Charyga, Jaworek, Francuz, Gryz, Gajda (85. Jagodziński), Banaszek (65. Puchała), Gil, Fatyga

Sędziował: Marcin Szczupak (Częstochowa). Żółte kartki: Wtorek oraz Gryz, Gil. Czerwona kartka: Popiela (33.- faul w polu karnym). Widzów 300.
REKLAMA
reklama