Stalówka bliżej baraży

27 Maja 2006, godzina 14:50, autor: Grzegorz Szalacha

Jednym radość, drugim smutek. Tak można podsumować starcie obydwu Stali, po którym ta ze Stalowej Woli jest już bardzo blisko udziału w b

Jednym radość, drugim smutek. Tak można podsumować starcie obydwu Stali, po którym ta ze Stalowej Woli jest już bardzo blisko udziału w barażach o II ligę. 'Stalówka' ma co prawda tylko punkt straty do lidera z Zabierzowa, ale patrząc na zestaw par w ostatnich kolejkach, trudno się spodziewać, by Kmita pogubił punkty i dał sobie odebrać pierwsze miejsce.
O zwycięstwie podopiecznych Sławomira Adamusa w środowym pojedynku zadecydował jeden błąd rzeszowskich defensorów, a konkretnie Daniela Popieli, który w 69. min sfaulował we własnym polu karnym Damiana Sałka. Z wysokości trybun można było mieć wątpliwości czy faul był, ale po meczu rozwiał je sam winowajca - Niestety faulowałem - mówił załamany Popiela. - Trochę się zagapiłem, a później nie trafiłem w piłkę tylko w nogi rywala. Mogę tylko przeprosić kolegów z drużyny i wspaniałych rzeszowskich kibiców. Ta porażka to moja wina.

Pewnym egzekutorem 'jedenastki' był Mieczysław Ożóg, który wygrał próbę nerwów z Rafałem Pomiankiem. A co poza tą sytuacją działo się na boisku? Przewagę zarówno optyczną, jak i w stwarzanych okazjach mieli gospodarze. W pierwszej połowie bliscy pokonania Tomasza Wietechy byli Wojciech Fabianowski i Paweł Kloc. Po zmianie stron supremacja biało-niebieskich była już bardzo wyraźna. Nie miało to jednak przełożenia na bramki, bo doskonale spisywał się bramkarz gości. W znakomitym stylu obronił piękne uderzenie oddane z ponad 30 m przez Mateusza Kędziora. Paradą na wagę trzech punktów Wietecha popisał się natomiast w końcówce, parując piłkę na poprzeczkę po strzale Kloca. Przyjezdni poza rzutem karnym tylko raz zagrozili rywalom. W końcówce pierwszej połowy minimalnie pomylił się Janusz Iwanicki, strzelając obok słupka bramki gospodarzy.

PIOTR PEZDAN

Po meczu powiedzieli

Grzegorz Opaliński, Stal Rz. - Piłka to nie łyżwiarstwo figurowe i tutaj za wrażenie artystyczne nie przyznaje się goli. Co z tego, że szczególnie w drugiej połowie zdecydowanie dominowaliśmy na boisku, skoro nic nie udało się strzelić. A to był taki mecz, że ten kto zdobył bramkę, wygrywał go. Szans na udział w barażach nie mamy praktycznie żadnych, ale gramy do końca.

Sławomir Adamus, Stal St. W. - Moi podopieczni włożyli w ten mecz sporo serca. Zagraliśmy dziś dodatkowo osłabieni, bo oprócz 'kartkowiczów', dzień przed meczem wypadł mi Bogusław Sierżęga, który miał poważny wypadek drogowy. Może sprawiedliwym wynikiem byłby remis, ale udało nam się strzelić gola i mamy trzy punkty. Proszę jednak już nie przesądzać sprawy naszego udziału w barażach. Jeszcze możemy dogonić Kmitę, ale też Avia Świdnik, która jest za nami może nas wyprzedzić. O wszystkim zdecyduje bezpośredni mecz z tym zespołem

STAL Rzeszów 0 STAL Stalowa Wola 1 (0-0)
0-1 Ożóg (70.-karny)
STAL Rz. : Pomianek - Banaszkiewicz, Popiela (76. Walat), Łuczyk, Lebioda, Zajdel (54. Wójcik), Kloc, Kędzior, Ogar (65. Mikołajek), Radawiec, Fabianowski

STAL St. W.: Wietecha, Kasiak, Wieprzęć, Pająk, Iwanicki, Drabik, Ożóg, Krawiec, Sałek (90. Stręciwilk), Gęśla (90. Kurasiewicz), Quaye (84. Telka)

Sędziował Jacek Lis (Katowice). Żółte kartki: Banaszkiewicz, Popiela oraz Wieprzęć, Krawiec, Gęśla. Widzów 2500.
REKLAMA
reklama