Stal Sandeco w strefie spadkowej

9 Maja 2010, godzina 10:59, autor:

Stal Sandeco przegrała ważny mecz i znów znalazła się w strefie spadkowej. Decydująca dla losów spotkania była 63 minuta meczu. St

Stal Sandeco przegrała ważny mecz i znów znalazła się w strefie spadkowej. Decydująca dla losów spotkania była 63 minuta meczu. Stalowcy wyprowadzali piłkę z własnej połowy boiska i na lewej stronie boiska stracił ją Iwanicki. Piłka trafiła do Kantora, który naprawdę ładnym strzałem dał Resovii prowadzenie. Stało się to w momencie, w którym to Stal miała widoczną przewagę i raz po raz zagrażała bramce gości. Tymczasem po stracie gola akcje Stali straciły impet i do końca meczu nic się nie zmieniło.

 

Początek meczu należał do Resovii. Stal głęboko się cofnęła i już w 5 minucie po dorzuceniu piłki z prawej strony Kantor strzałem przewrotką pokonał Wietechę. Po chwili Resovia mogła podwyższyć na 2-0 , ale Piątkowski nie trafił w piłkę stojąc 5 metrów od bramki. Goście wyprowadzali szybkie akcje i częściej byli przy piłce a przy tym słabo spisywała nasza defensywa. Groźnie było także po stałych fragmentach gry. Po rzucie rożnym niewiele pomylił się Kusiak. Stalowcy także mieli okazje do zdobycia bramki. Gryboś próbował najpierw głową a później strzelił niecelnie po ciekawie rozegranym rzucie rożnym. Próbował z dystansu Hus, a ciekawe akcje Wolańskiego i Iwanickiego nie przyniosły Stali żadnych korzyści.   
Ciekawie było po przerwie. Stal ruszyła do ataku i zaczęła stwarzać naprawdę dobre sytuacje do strzelenia bramki. Najpierw dwie dobre sytuacje miał Gryboś, ale za pierwszym razem piłkę wybili obrońcy a ze drugim strzelił niecelnie. I udało się w 56 minucie. Krauze uciekł dwóm rywalom dorzucił w pole karne a tam w zamieszaniu podbramkowym Wolański z 3 metrów trafił do siatki. Po zdobyciu bramki Stal złapała wiatr w żagle i przycisnęła jeszcze mocniej. Pod bramką Pietryki raz po raz robiło się gorąco. I właśnie w takim momencie drugą bramkę zdobyła Resovia. Całe zamieszanie rozpoczęło się od straty Iwanickiego. Piłka trafiła do Kantora i było 1-2. To zupełnie wybiło z rytmu Stalowców. Próbował jeszcze coś zmienić Fabianowski, Majda po wrzutce Kloca trafił prosto w Pietrykę, ale do końca meczu już nic się nie zmieniło.
Ten mecz to już historia i trzeba już myśleć o następnym spotkaniu. Już w środę konicznie trzeba poszukać punktów w meczu przeciwko Okocimskiemu Brzesko.

(Nilon)

REKLAMA
reklama