Stal Sandeco - Jeziorak Iława konferencja

1 Sierpnia 2009, godzina 21:47, autor:

Wojciech Tarnowski (trener Jezioraka Iława): Spodziewaliśmy się w Rzeszowie ciężkiej przeprawy. Dwunastogodzinna podróż na pewno odcisnę

Wojciech Tarnowski (trener Jezioraka Iława): Spodziewaliśmy się w Rzeszowie ciężkiej przeprawy. Dwunastogodzinna podróż na pewno odcisnęła na nas jakieś piętno w pierwszych minutach spotkania. Z czasem nasza gra wyglądała przyzwoicie. W pierwszej połowie spotkania stwarzaliśmy sobie dużo sytuacji do tego, żeby strzelić bramkę. Dwie w pierwszej połowie udało się zdobyć. Dwa kolejne strzały oddane zostały ponad bramką. Drużyna gospodarzy była zdeterminowana. Cały czas dążyła do zdobycia kontaktowej bramki. Ta 45 minuta nas troszeczkę zmroziła. Nawet piętnastominutowa przerwa w szatni nie wiele pomogła moim chłopcom.

Druga połowa meczu to zdecydowana przewaga drużyny trenera Palika. Przetrzymaliśmy ten napór gospodarzy i zadaliśmy im decydujące ciosy. Myślę, że wygraliśmy ten mecz zasłużenie.

Czesław Palik (trener Stali Sandeco): Przy takim wyniku ciężko cokolwiek sensownego powiedzieć. Błędy, które stwarzaliśmy w obronie, oraz indywidualne, kardynalne błędy zawodników doprowadziły do porażki. Ciężko gra się w meczu, jeżeli po dziesięciu minutach przegrywa się 2:0. Po golu Karola Wójcika, gdy wydawało się, że to my będziemy dominować na boisku, piętnaście minut po przerwie mieliśmy trzy doskonałe sytuacje. Tą, którą miał Gryboś w czterdziestej szóstej... nie wiadomo jak to nazwać, ponieważ strzela z odległości półtora metra, mając 3/4 pustej bramki i do niej nie trafia. Napastnik powinien w takiej sytuacji bramkę strzelić. Następnie kolejna sytuacja, sam na sam z bramkarzem, gdzie dostaje podanie od Karola Wójcika i w tej wybornej sytuacji znów nie strzela. Chwile później następuje kontratak, błąd w środku pola, w kryciu Reimana. Tracimy trzecią bramkę.

Czar goryczy i upokorzenia błędów dopełniła ostatnia akcja i ostatnia bramka gdzie Nalepa sam sobie wepchnął piłkę do bramki po niegroźnym strzale głową, gdzie zawodnik gości nie miał bardzo jak uderzyć w piłkę. Lekko ją trącił i piłka kozłowała, wtaczając się do bramki przy udziale Grzesia Nalepy. Na analizę przyjdzie czas, jednak już teraz można powiedzieć, że ten start mamy bardzo nieudany. Mamy splot okoliczności, które powodują, że tracimy bramki. Nie mieliśmy dzisiaj czym straszyć Iławian. Graliśmy poza Wolańskim i Udoudo praktycznie samymi młodzieżowcami. Zawodnicy tacy jak Chukwuemeka czy Udoudo od kilku ładnych tygodni są bez formy i nie potrafię znaleźć przyczyny tejże sytuacji. Robią chyba wszystko, by w tej drużynie nie grać. 

Dzisiaj decydujące momenty były na samym początku. Drużyna była nastawiona na walkę, na grę piłką. Fragmentami te założenia się spełniły i mieliśmy swoje akcje. Jednak my dzisiaj bramek nie strzelaliśmy. Te bramki strzelał nam przeciwnik. Te trzy pierwszej strzały na bramkę, celne strzały to były trzy gole. Nie było takiej sytuacji, że graliśmy pod naporem, gdzie Nalepa broni jeden, drugi strzał, jest zamieszanie. Zawodnicy mający takie doświadczenie jak Duda, nie powinni popełniać tyle błędów. W każdym meczu popełniał jakieś błędy, ale bez konsekwencji utraty bramki. Dzisiaj każda nasza wpadka była skrzętnie wykorzystywana przez zespół Jezioraka. Gratuluję im wygranej. My mamy nad czym myśleć. Drugi mecz przegrywamy, w różnych okolicznościach. 
Nikt nie przypuszczał, że kontuzja Karola Cieślika będzie tak poważna. Gdyby był zdrowy, na pewno wniósłby sporo do gry naszego zespołu, co wcześniej udowadniał. Niestety kilku naszych piłkarzy odstaje od tego drugoligowego poziomu, który jest na pewno wyższy. Musimy poszukać jakiegoś rozwiązania. Dzisiaj obrona była taka, jaką mogłem powołać. Solecki nabawił się kontuzji na testach w Widzewie. Nie wiadomo kiedy wróci do siebie, ponieważ ma uszkodzone więzadła. To jest kontuzja, którą nie zawsze da się łatwo leczyć. Jeżeli wychodzi się na mecz z wielkimi nadziejami a po dziesięciu minutach przegrywa się po kardynalnych błędach - ciężko jest sie potem podnieść. W jakiś sposób jednak się podnieśliśmy, ponieważ strzeliliśmy bramkę i było wiele ciekawych akcji. Wystarczyło jedynie trafiać do bramki. Jednak dzisiaj niedyspozycja Grybosia była zatrważająca.
 

(krzywy)

REKLAMA
reklama