Stal Rzeszów znowu zawiodła

3 Kwietnia 2006, godzina 15:01, autor: Grzegorz Szalacha

Rzeszowianie zagrali ze Stalą Sanok bardzo słabo i gdyby nie zryw w końcówce meczu straciliby komplet punktów. Zanim piłkarze roz

Rzeszowianie zagrali ze Stalą Sanok bardzo słabo i gdyby nie zryw w końcówce meczu straciliby komplet punktów.

Zanim piłkarze rozpoczęli mecz wszyscy obecni na stadionie Stali minutą ciszy uczcili rocznicę śmierci Jana Pawła II. Potem blisko tysiąc kibiców obejrzało marne widowisko. Piłkarze obu drużyn "kopali się po głowach" w środku pola, a z tej bezładnej zabawy nic nie wynikało. W ekipie z Rzeszowa aż nadto widoczny był brak pauzującego za kartki Pawła Kloca. Zastępował go Michał Zajdel, ale o jego grze nic dobrego napisać się nie da. Stal Rzeszów po prostu w tym meczu nie miała reżysera gry.
W pierwszej połowie więcej zagrożenia pod bramką rywali stworzyli goście z Sanoka. Na szczęście dla gospodarzy w bramce bardzo dobrze spisywał się Stanisław Wierzgacz. Miejscowi tylko dwa razy postraszyli bramkarza Stali Sanok Dawida Pietrzkiewicza. Jednak strzał Zajdela z wolnego poszybował nad bramką, a Krzysztóf Szymański z lini pola karnego strzelał słabo i niecelnie.

Rzeszowianie po przerwie spróbowali rozstrzygnąć losy meczu. Zaatakowali bardziej zdecydowanie. Co z tego skoro Michał Zajdel z około ośmiu metrów nie trafił w światło bramki, a Karol Wójcik ostemplował sanocki słupek.

Trochę ożywienia wprowadził do gry Stali Rzeszów Daniel Radawiec, który zmienił Krzysztofa Szymańskiego jednak bramki rzeszowianie nie strzelili.

Podpieczni trenera Grzegorza Opalińskiego - jakby grali o remis - zmobilizowali się dopiero po utracie gola kiedy grali już w dziesięciu. Czerwoną kartkę za faul taktyczny na Danielu Niemczyku z Sanoka ujrzał Daniel Popiela. W 82. minucie fatalny błąd popełnił Wierzgacz. Wybiegł z bramki do dośrodkowania i minął się z piłką. Okazję wykorzystał Łukasz Tabisz i Sanok prowadził 1:0. Strata bramki spowodowała, że do ataku ruszył rzeszowski obrońca Grzegorz Łuczyk i - jak to już nieraz bywało - uratował swoją drużynę od kompromitacji. W 87. minucie Łuczyk bezbłędnie obsłużył Wojciecha Fabianowskigo, który zdobył wyrównującego gola.

Rzeszowianie już w pierwszym meczu wiosny zmarnowali świetną okazję do zmniejszenia przewagi Stali Stalowa Wola, która uległa na własnym boisku Górnikowi Wieliczka 0:3. Oby było to tylko potknięcie bo z taką grą stalowcy nie mają co marzyć o walce o awans i czas by już nie robić nadziei kibicom.

ZDANIEM TRENERÓW

Grzegorz Opaliński, Stal Rzeszów: - Zawiedliśmy na całej linii. W sparingach graliśmy znakomicie, a gdy przyszło walczyć o punkty, katastrofa. Niektórych piłkarzy naprawdę nie poznawałem dziś na boisku. Bramka, którą straciliśmy całkowicie obciąża konto Wierzgacza. Szkoda, że trafił mu się ten błąd bo wcześniej bronił znakomicie.

Józef Pytlowany, Stal Sanok - Przed meczem wzięlibyśmy taki rezultat w ciemno. Teraz możemy narzekać na mały niedosyt. Uważam jednak, że ten remis w pełni oddaje tok boiskowych wydarzeń.



STAL Rzeszów    1
Fabianowski (87.)

STAL Sanok 1

Tabisz (82.)

STAL Rz.: Wierzgacz - Walat, Popiela CZ, Łuczyk, Lebioda, Ogar, Wtorek Ż, Zajdel (71. Banaszkiewicz), Wójcik, Szymański (65. Radawiec Ż), Fabianowski

STAL S.: Pietrzkiewicz - Gawłowicz, Łuczka, Sumara, Badowicz (69. Tabisz), Nikody (62. Pańko), Daniel Niemczyk Ż, Jęczkowsi, Łukacz Ż, Węgrzyn (88. Pawiak), Kosiba

Sędziował Piotr Kołodziejski z Katowic.
REKLAMA
reklama