Stal Rzeszów - Tłoki Gorzyce 5:0

13 Września 2005, godzina 11:18, autor: Grzegorz Szalacha

Piłkarze Stali już niejeden raz przekonali się, jak ciężko jest grać w roli faworyta. Nie inaczej było sobotnim meczu z Tłokami Gorzyce, gdzie

Piłkarze Stali już niejeden raz przekonali się, jak ciężko jest grać w roli faworyta. Nie inaczej było sobotnim meczu z Tłokami Gorzyce, gdzie przez prawie całą pierwszą połowę gospodarze nie potrafili wbić piłki do siatki, co wprowadziło dużą nerwowość w ich poczynania. Na szczęście jednak tuż przed przerwą prowadzenie dał im Piotr Brożek, a po zmianie stron worek z bramkami rozwiązał się na dobre.

Stalowcy już w pierwszej minucie mogli objąć prowadzenie, ale groźny strzał głową Brożka odbił przed siebie Kamil Beszczyński, a dobitkę Łukasza Kobosa zablokowali obrońcy. Podbudowani tą akcją miejscowi nie spuszczali z tonu, ale z ich ataków nic nie wynikało. W miarę upływu czasu na boisku coraz więcej do powiedzenia mieli goście. Kilka razy udało się im nawet zagrozić bramce Rafała Pomianka, ale za każdym razem albo ich napastnicy razili nieporadnością, albo też obrońcy Stali w odpowiednim momencie potrafili wybić piłkę. W 36. minucie przed szansą na strzelenie bramki stanął Łukasz Kobos, ale z 12 metrów przestrzelił. Tuż przed gwizdkiem na przerwę rzut wolny z około 25 metrów wykonywał Krystian Lebioda. Po jego strzale futbolówka trafiła w słupek gości. Najszybciej dobiegł do niej jednak Piotr Brożek i z ostrego kąta umieścił ją w siatce.

Początek drugiej połowy to wręcz koncertowa gra stalowców. Najpierw pięknym strzałem zza pola karnego Michał Zajdel podwyższył na 2:0, zaś w kilka minut później Łukasz Kobos, w podobnym stylu zdobył trzecią bramkę dla Stali. Prowadzenie trzema bramkami było jednak zbyt małe dla miejscowych, dlatego raz za razem sunęli z atakami na bramkę rywali. Gorzej jednak było ze skutecznością. W 71. minucie udało się jednak po raz kolejny pokonać bramkarza Tłoków. Po dośrodkowaniu Sierżęgi do piłki dopadł Grzegorz Łuczyk i z bliskiej odległości strzelił czwartą bramkę w tym spotkaniu. W chwilę później Szymański ustalił wynik spotkania na 5:0 i kibice przy Hetmańskiej mogli świętować jakże okazałe zwycięstwo swoich piłkarzy. Odmienne nastroje panują natomiast w Gorzycach, bowiem Tłoki coraz większymi krokami zmierzają do IV ligi.

ZDANIEM TRENERÓW

Ryszard Kuźma, trener Stali: - Bardzo się cieszę ze zwycięstwa. Uważam, że rozegraliśmy dobry mecz, mimo tego że pierwsza połowa nie była może zbyt porywająca. Po raz kolejny okazało się, że najgorzej jest być faworytem. Moi piłkarze zaczęli dobrze, ale nie wykorzystali kilku okazji i zaczęła się nerwówka. Tak wysokie zwycięstwo to wcale nie efekt tego, że Tłoki są słabym zespołem, lecz tego, że my wkońcu zagraliśmy tak, jak nas na to stać.

Janusz Gierach, trener Tłoków: - W pierwszej połowie moi zawodnicy realizowali założenia przedmeczowe. Mogliśmy się nawet pokusić o zdobycie bramki. Jednak gol dla Stali wszystko zmienił. Przegrywając 0-1, nie mieliśmy nic do stracenia i musieliśmy się odsłonić, za co zostaliśmy srogo skarceni. Nasza sytuacja jeżeli chodzi o zdobycz punktową jest kiepska, ale ja wierzę, że uda nam się jeszcze ją zmienić.



STAL RZESZÓW 5 (1)

TŁOKI Gorzyce 0

*STRZELCY B RAMEK

Stal: Brożek (45.), Zajdel (48.), Kobos (50.), Łuczyk (71.), Szymański (74.).

*SKŁADY

Stal: Pomianek, Banaszkiewicz, Łuczyk, Lebioda, Popiela (78. Sereda), Ogar, Sierżęga Ż, Kobos (67. Szymański), Zajdel (60. Kędzior), Fabianowski (81. Wójcik), Brożek.

Tłoki: Beszczyński, Rychel, Wtorek, Laskowski Ż (70. Głuch), Syguła, Gajda (64. Gielarek), Ławryszyn, Dziewulski, Pałkus Ż (81. Beszczyński), Szafran, Samołyk (74. Piwowar).

Sędziował Mariusz Siciński (Opole).

Widzów 600.

ml 12-09-2005 , ostatnia aktualizacja 12-09-2005 08:39
REKLAMA
reklama