Słaba gra, nie ma punktów

13 Kwietnia 2011, godzina 23:53, autor:

Gdyby od początku meczu Stal zagrała tak, jak w ostatnim kwadransie, to o wynik moglibyśmy być spokojni. Niestety było inaczej. Do 75 minuty St

Gdyby od początku meczu Stal zagrała tak, jak w ostatnim kwadransie, to o wynik moglibyśmy być spokojni. Niestety było inaczej. Do 75 minuty Stalowcy grali bardzo źle i niewielka grupa najwierniejszych fanów musiała przełknąć kolejną gorzka pigułkę. Ta porażka to punkt zwrotny w określaniu celów na rundę wiosenną. Od najbliższego meczu zaczynamy grać o utrzymanie się w II lidze. A nasi najbliżsi rywale na pewno nie oddadzą punktów bez walki. Już w sobotę mecz ze Stalą Stalowa Wola, a równo tydzień później odbędą się derby Rzeszowa.

Pierwsza połowa była bardzo kiepska, choć Stalowcy mogli szybko objąć prowadzenie, Najpierw Margol ładnie uwolnił się spod opieki obrońcy i strzelił z 18 metrów, ale jego uderzenie było niecelne. Po chwili po ładnej akcji, Maca trafił piłką w słupek. Ale w 17 minucie to goście zdobyli bramkę. Po błędzie Husa i dośrodkowaniu w pole karne, Smółka pokonał Wietechę. Jeszcze w 38 minucie Trznadel ładnie uderzył z 16 metrów, ale Wietecha sparował piłkę na rzut rożny.
 
 
Początek drugiej połowy nie zapowiadał zmiany stylu gry Stalowców, ale w 57 minucie udało się wyrównać. Po dośrodkowaniu z prawej strony i błędzie obrońcy, Maca głowa pokonał Szymonika. Niestety radość Stalowców nie trwała długo. Po fatalnie wykonanym rzucie wolnym przez Stal Sandeco, goście wyprowadzili szybką kontrę i po dograniu z lewej strony Smółka z bliska pokonał Wietechę. W ostatnim kwadransie Stalowcy wzięli się do pracy i ruszyli do ataku. Najpierw Maca ładnie uciekł obrońcom minął bramkarza, ale trafił w boczna siatkę. Gdyby wtedy padła bramka, sędzia i tak by jej nie uznał bo napastnik Stali Sandeco był wcześniej na spalonym. Nasi piłkarze przyspieszyli i raz za razem zagrażali bramce piwoszy. Trzykrotnie głową strzelał Margol, doskonałe sytuacje mieli Krzysztoń i Maca. Serię rzutów rożnych wykonywał Kloc. Niestety bramka nie padła i punkty pojechały do Brzeska.
 
Kibice opuszczali stadion w minorowych nastrojach, bowiem Stal Sandeco przez większą część spotkania grała źle, przegrała i znalazła się w strefie potencjalnego spadku z II ligi. Sytuacja jeszcze nie jest tragiczna, ale właśnie do takiej nie można dopuścić.
REKLAMA
reklama