Puszczały nerwy

25 Października 2005, godzina 07:52, autor: Grzegorz Szalacha

Rzut karny podyktowany w końcówce meczu sprawił, że derby Stali Stalowa Wola i Stali Rzeszów kończyły się w paskudnej atmosferze.

Rzut karny podyktowany w końcówce meczu sprawił, że derby Stali Stalowa Wola i Stali Rzeszów kończyły się w paskudnej atmosferze. Gospodarze byli pewni, że arbiter ich oszukał, ale wściekali się też na swych rywali. Rzeszowianie opuścili Stalową Wolę w towarzystwie policji, która konwojowała niemal do Rzeszowa.

STAL STALOWA WOLA - STAL RZESZÓW 1-1 (1-0)
1-0 Kusiak (39, głową, asysta Maciorowskiego), 1-1 Kloc (88, karny, po zagraniu ręką Ożoga)
STAL SW: Wietecha 6 - Kasiak 5 (45. Wieprzęć 4), Maciorowski 6, Drabik 6, Sałek 6 - Krawiec 7, Kusiak 6, Ożóg 5, Iwanicki 5 - Telka 4 (60. Stręciwilk), Jabłoński 4 (60. Pietrasiewicz).
STAL: Pomianek 5 - Woźniak 4 (72. Ogar), Łuczyk 6, Popiela 6, Lebioda 5 - Kobos 6 (83. Brożek), Kędzior 5 (75. Sierżęga), Zajdel 7, Kloc 6, Wójcik 5 - Dragan 5.
SĘDZIOWAŁ: Albert Smalcerz (Katowice). ŻÓŁTE KARTKI: Kusiak, Drabik, Stręciwilk - Lebioda, Kędzior. WIDZÓW: 2000.
"Był karny czy nie”, oto odwieczne pytanie zespołów, które tracą punkty w wyniku strzału z 11 metrów. Gospodarze wątpliwości nie mieli - wszyscy, od szalikowców począwszy na trenerze gospodarzy skończywszy uznali, że arbiter podyktował "jedenastkę” z kapelusza. Jak to w takich wypadkach bywa, po meczu doszło do starć pseudokibiców z policją. Nerwów na wodzy nie utrzymał też trener miejcowych (patrz tekst obok), ale nie tylko. Z faktami nie mógł się pogodzić Andrzej Kasiak (nabawił się kontuzji przywodziciela). Piłkarz miejscowych chodził po budynku klubowym z "ogniem w oczach”, a gdy natknął się na Wiesława Dulskiego, kierownika rzeszowskiej ekipy, rękoczyny wisiały w powietrzu
O tym, czy sędzia popełnił błąd, nie rozsądzają nawet telewizyjne powtórki. Największy błąd popełnił chyba ten, kto wymyślił przepis, pozwalający karać za to, że ktoś kogoś trafia z bliska w rękę. Ta czy siak gdy Michał Zajdel wycelował w dłoń Mieczysław Ożoga arbiter gwizdnął, Paweł Kloc zachował zimną krew i rzeszowianie nie stracili dystansu do lidera. Mogli go nawet odrobić, jednak Jakub Dragan w końcówce przegrał pojedynek z Tomaszem Wietechą.
Gol dla miejscowych padł, gdy przewagę mieli goście. W 34. min Grzegorz Łuczyk miał do bramki ze 4 metry, ale główkował nad poprzeczka. Zemściło się to 5 minut później. Najpierw nie popisał się Dariusz Woźniak, podając do Rafała Pomianka tak, że piłka wyszła na róg. Spod chorągiewski zacentrował Ożóg, po drugiej stronie boiska głową piłkę na pole karne skierował Jacek Maciorowski, a Marek Kusiak przez nikogo nie niepokojony z 5 metra wpadkował "skórę” do siatki. Po przerwie goście przez kwadrans mocno cisnęli i w 54. min mógł remis. Grzegorz Łuczyk z bliska uderzył nad poprzeczką. Potem gra się wyrównała, chwialmi twardo grający gospdazre robili nawet lepsse wrażenie. W końcówce rzeszowianie rzucili wszystko na jedną karte i częściowo dopięli swego.
REKLAMA
reklama