Prasa o Stali: "złamałem poprzeczkę i powstrzymałem Lubańskiego"
15 Października 2010, godzina 22:04, autor:
Zapraszamy do lektury opublikowanego w Gazecie Codziennej Nowiny wywiadu z byłym bramkarzem Stali - Stanisławem Majchrem, który zdradza kulis
Zapraszamy do lektury opublikowanego w Gazecie Codziennej Nowiny wywiadu z byłym bramkarzem Stali - Stanisławem Majchrem, który zdradza kulisy swojej kariery.
Stanisław Majcher: złamałem poprzeczkę i powstrzymałem Lubańskiego
15 października 2010 - GC Nowiny
Kulisy swojej kariery odsłania długoletni bramkarz Stali Rzeszów, a później Stali Mielec Stanisław Majcher. Kiedy bronił w kadrze, był świadkiem tego, jak reprezentanci kraju "pożyczają” ciuchy w sklepie.
Ktoś, kto przeglądałby sportowe kolumny Nowin z lat 60., może się natknąć na takie oto tytuły relacji z meczów rzeszowskiej Stali: "Majcher w stylu Szymkowiaka obronił Stal przed porażką”, "Majcher najlepszym zawodnikiem w Zabrzu”, "Dzielna postawa Majchra w stolicy” "Majcher bronił kapitalnie i tylko raz skapitulował wobec strzału Jarosika”, "Sam Majcher meczu nie wygra”.
- Zdarzały się, oczywiście, gorsze występy, ale na Śląsku czy w Warszawie zwykle dobrze mi się grało – wspomina Stanisław Majcher.
– W Zabrzu obroniłem kiedyś dwa karne. Jednego strzelał Włodzimierz Lubański. Z 11 metrów nie pokonał mnie też legionista Lucjan Brychczy, słynny "Kici”.
W świetnej grze nie przeszkadzała mu skromna jak na bramkarza postura (mierzył 174 cm). Nadrabiał skocznością, refleksem. Nie stronił od ryzyka.
– Pamiętam mecz z Wisłą Kraków. Rzuciłem się rywalowi pod nogi, a ten kopnął mnie tak, że doznałem wstrząsu mózgu. Została mi i taka "pamiątka” – mówi Majcher, pokazując szramę na twarzy. – Ale niczego nie żałuję. Futbol był dla mnie wszystkim…
Bramka runęła…
Pierwsze bramkarskie szlify zdobywał w Trzebownisku. Piłki szyli własnoręcznie, bramki były drewniane.
– Grałem już w Zaczerniu. W trakcie meczu, przy wyskoku do piłki położyłem ręce na poprzeczce. Poprzeczka się złamała, bramka runęła, a sędzia orzekł: "Niesportowe zachowanie” – śmieje się były bramkarz.
W rzeszowskiej Stali początkowo grywał w rezerwach. Kiedy w 1962 roku stalowcy sforsowali bramy ekstraklasy, w bramce miał już "etat”. – Po awansie dostaliśmy czeskie telewizory – opowiada. – Na tamte czasy – cymes. Egzemplarz kosztował chyba kilkanaście tysięcy złotych.
W nagrodę drużyna wyjechała też do Finlandii. Majcher wspomina powrót do Polski. – Lecieliśmy śmigłowcem; dopadła nas potworna burza. Śmigłowiec z wysoka spadł nagle na bardzo niski pułap, baliśmy się, że już po nas. Do Warszawy dolecieliśmy jednak szczęśliwie. Prezes Cisek na lotnisku całował ziemię i zarzekał się, że do samolotu za Chiny już nie wsiądzie.
Mecze z podtekstami
W ekstraklasie rzeszowianie walczyli ze zmiennym szczęściem, często bronili się przed spadkiem. W 1964 roku, w kończącej sezon kolejce zmierzyli się w Raciborzu z Unią. Jak zdradza po latach Stanisław Majcher, spotkanie miało drugie dno…
– Przed meczem dowiedzieliśmy się, że działacze obu klubów są dogadani: mieliśmy grać na remis – opowiada. – Pojawiły się jednak problemy. Nasi kopnęli czasem w stronę bramki i… wszystko wpadało, nawet strzały z 30 metrów. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 2-2.
W maju 1967 r. do Rzeszowa zawitał Śląsk Wrocław. – W bramce wojskowych stał Masheli, mój kolega – wyjaśnia Majcher.
– Przed meczem on oraz działacz Śląska złożyli mi wizytę. Prosili, żeby im pomóc w osiągnięciu korzystnego wyniku. Moją pomoc wyceniono na 60 tysięcy zł. Nie zgodziłem się (Stal zremisowała ze Śląskiem 0-0 – dop. red.). Masheli nie ukrywał zdumienia, nazywał mnie głupkiem.
Mogłem wypić morze wódki…
Piłkarzom powodziło się nieźle, choć kokosów nie zarabiali. Formalnie zatrudniała ich rzeszowska WSK. – Niektórzy w ogóle nie chodzili do zakładu, ja z reguły pracowałem od 7 do 11. Miesięcznie dostawałem 2, może 2,5 tys. zł. Z klubu braliśmy premie za mecze. Za zwycięstwo jakieś 600 złotych na osobę, za remis – 300.
Dzień-dwa przed meczem stalowców koszarowano czasem na stadionie. – W drużynie nie brakowało trunkowych, działacze chcieli mieć ich na oku – tłumaczy pan Stanisław. – Do mnie akurat kierownictwo miało zaufanie. Ostatnie godziny przed meczem, zamiast na stadionie, spędzałem w domu. Występując w Stali, mogłem wypić morze wódki, tyle że mnie to nie interesowało.
Bramkarz-kolekcjoner
Na selekcjonerach reprezentacji jego popisy w lidze długo nie robiły wrażenia. Dopiero po tym, gdy w mediach upomniał się o niego filar Górnika Zabrze i reprezentacji Stanisław Oślizło, dostał swoją szansę.
W narodowej drużynie zadebiutował we wrześniu 1966 roku, meczem z NRD w Erfurcie. Potem zagrał jeszcze dwa razy i… na tym koniec. – Nie wiem dlaczego, ale źle mi się w kadrze broniło. Nie byłem sobą.
Przy okazji zagranicznych wojaży mógł rozwijać swoją pasję – zbierał klubowe odznaki oraz proporczyki. Kolekcjonował również… żyrandole i nocne lampy. – Do dziś mam ok. 150 proporczyków. Kilkaset odznak już sprzedałem, żyrandoli też systematycznie się pozbywam na targach staroci.
Konkurs całowania
Jesienią 1966 r. wyjechał z reprezentacją do Paryża na mecz z Francją. – W wolnym czasie robiliśmy zakupy w sklepie z ciuchami – wspomina. – Sklep należał do Żyda, który wcześniej mieszkał, zdaje się, w Polsce. Specjalnie dla nas zgodził się więc otworzyć swój przybytek w niedzielę.
Buszowali po sklepie, gdy podszedł do Majchra jeden z kadrowiczów i poprosił: "Staszek, mam tu parę koszul i płaszczy, schowaj je do swojej torby, bo w mojej już się mieszczą”.
– Mój kolega "zapomniał” za te ciuchy zapłacić. Założył, że jeśli mu je przechowam, to w razie wsypy będzie na mnie. Byłem w kadrze nowicjuszem, ale nie dałem się wkręcić. Grzecznie zaoferowałem: "Jak chcesz, to ci tę moją torbę pożyczę, noś ją przy sobie”. Ile towaru mogło pójść wtedy "na lewo”, to się w głowie nie mieści…
W ramach zwiedzania Paryża reprezentanci skierowali swe kroki do kabaretu. Na scenę wyszła atrakcyjna konferansjerka. Wśród publiczności ogłosiła… konkurs całowania.
– Uczestnicy konkursu swoje umiejętności mieli prezentować właśnie na tej pani – uśmiecha się Majcher. – Od nas zgłosił się Staszek Oślizło. Zgłosił się i… wygrał.
W Mielcu został "Staruszkiem”
W 1970 roku postanowił wyjechać do Australii. Siedział już na walizkach, kiedy dostał telefon z PZPN. – Poinformowano mnie, że MSW zażądało zwrotu paszportu. Robota działaczy Stali… Za wszelką cenę chcieli mnie zatrzymać.
Pozostał w kraju, lecz "triumf” działaczy okazał się pyrrusowy. Majcher: – Zeźliłem się; zdecydowałem, że w Rzeszowie dłużej grał nie będę. Przeniosłem się do Dębicy, a stamtąd do I-ligowej już wówczas Stali Mielec. W klubie panowała super atmosfera. Koledzy wołali na mnie "Staruszek”.
W mieleckiej drużynie spędził ok. półtora roku, po czym wyemigrował do Kanady. Grał trochę w polonijnym klubie, ale wyjazd miał głównie zarobkowy charakter. Pracował przy remontach domów. – Zawsze miałem dryg do manualnych robót. Obsługa wiertarki czy spawarki nie stanowi dla mnie problemu.
Na stałe zjechał do Polski parę lat temu. – Córka, zięć i dwie wnuczki, a także siostrzeniec Józef Majcher, który w latach 80. grał w Stali Rzeszów, do dziś przebywają w Kanadzie. Ja wolałem wrócić. Mieszkamy sobie z żoną, pod bokiem syn z rodziną. Gdzie mi będzie lepiej niż tu…
Ostatnie aktualności:
| 2020-03-01 16:05 | Podsumowanie 21. kolejki II ligi |
| 2020-02-29 18:37 | Bramki i konferencja prasowa po meczu Lech II Poznań - Stal Rzeszów |
| 2020-02-29 15:10 | Nieudany początek wiosny |
| 2020-02-29 14:00 | Porażka z Lechem II Poznań |
| 2020-02-28 14:30 | Początek wiosny we Wronkach |
| 2020-02-28 11:00 | Wojtek Reiman na dłużej w Stali Rzeszów! |
| 2020-02-26 20:00 | Z obozu rywala - Lech II Poznań |
| 2020-02-26 16:54 | Podsumowanie okresu przygotowawczego |
| 2020-02-25 21:19 | Grała Akademia - wysokie wygrane w sparingach |
| 2020-02-25 21:15 | Kolejne otwarte spotkanie z kibicami Stali już 28 lutego! |
| 2020-02-25 10:00 | Dominik Sadzawicki wypożyczony do końca sezonu |
| 2020-02-24 19:21 | Już jest! Akademia Show, czyli nowa audycja o Akademii Stali |
| 2020-02-24 10:00 | Kacper Durda zawodnikiem Stali Rzeszów! |
| 2020-02-22 15:00 | Za kurtyną w Niecieczy |
| 2020-02-22 09:30 | Mateusz Olejarka wypożyczony do Wólczanki |
Poprzedni
Następny
Brak meczu
Brak meczu
Tabela
Ostatnia
Następna
| Drużyna | M | Pkt | |
|---|---|---|---|
| 1. | Widzew Łódż | 20 | 43 |
| 2. | Górnik Łęczna | 20 | 42 |
| 3. | GKS Katowice | 20 | 40 |
| 4. | Resovia Rzeszów | 20 | 38 |
| 5. | Olimpia Elbląg | 20 | 32 |
| 6. | Stal Rzeszów | 20 | 30 |
| 7. | Bytovia Bytów | 20 | 29 |
| 8. | Błękitni Stargard | 20 | 29 |
| 9. | Znicz Pruszków | 20 | 27 |
| 10. | Elana Toruń | 20 | 26 |
| 11. | Garbarnia Kraków | 20 | 25 |
| 12. | Górnik Polkowice | 20 | 24 |
| 13. | Lech II Poznań | 20 | 24 |
| 14. | Pogoń Siedlce | 20 | 24 |
| 15. | Stal Stalowa Wola | 20 | 22 |
| 16. | Skra Częstochowa | 20 | 22 |
| 17. | Legionovia Legionowo | 20 | 12 |
| 18. | Gryf Wejherowo | 20 | 10 |
