Prasa o Stali: trzy kluby, trzy różne sposoby na transfery

6 Grudnia 2010, godzina 14:56, autor:

Zapraszamy Państwa do lektury artykułu z dzisiejszego wydania Nowin. W artykule tym Tomasz Szeliga opisuje sposoby na transfery w drugoligowych dru

Zapraszamy Państwa do lektury artykułu z dzisiejszego wydania Nowin. W artykule tym Tomasz Szeliga opisuje sposoby na transfery w drugoligowych drużynach z Podkarpacia.

Stal Sandeco Rzeszów, Resovia i "Stalówka": trzy kluby, trzy różne sposoby na transfery
6 grudnia 2010 r. – GC Nowiny

Każdy z naszych drugoligowców ma inny pomysł na transfery. Zobacz jak o nowych graczy walczą w Stali Sandeco Rzeszów, Resovii i Stali Stalowa Wola.
W Resovii o zakupie piłkarzy decydować będzie kilkuosobowy specjalny zespół, w Stali Sandeco Rzeszów działacze też patrzą trenerowi na ręce. W najuboższej Stalowej Woli Sławomir Adamus dzierży władzę w stylu angielskim, gdzie o transferach od początku do końca decyduje szkoleniowiec.
- Przynajmniej wiadomo, kogo potem zjechać – śmieje się opiekun „Stalówki”, jesienią najlepszej drużyny Podkarpacia. – To jednak rozwiązanie komfortowe dla trenera. Choć oczywiście znam budżet i wiem, że nie mogę pozwolić sobie na szaleństwa – dodaje.

Charakter ważniejszy od umiejętności
- Pozyskiwanie zawodników w warunkach stalowowolskich to jak stąpanie po cienkim lodzie. Każdą złotówkę oglądam dwa razy – przyznaje Adamus, który budując zespół kieruje się bardziej charakterem, niż umiejętnościami piłkarzy. – Dzięki temu udało się stworzyć drużynę z jajami – zaznacza w swoim stylu.

Adamus zgadza się, że trener musi posiadać intuicję, osławionego „nosa” pozwalającego mu oddzielić ziarna od plew. Pierwszą część egzaminu szkoleniowiec Stali zdał. – Mam nadzieję, że zimą znów błysnę i runda rewanżowa należeć będzie do „Stalówki” – uśmiecha się szelmowsko.

Zespół wysłucha, czasem doradzi
Krystian Prymula, Adrian Bergier, Piotr Chlipała, Artur Minasjan, Ilja Zitka, Jan Krupa, Pavol Hustava – to tylko pierwsze z brzegu przykłady wielu chybionych transferów Resovii z lat 2008-2010.
Tej zimy zakupy będą omawiane w 5-osobowym gremium w skład, którego wejdą prezesi Aleksander Bentkowski i Adam Sadecki, szef sekcji młodzieżowych Maciej Bajorek, kierownik sekcji Adrian Rudawski oraz trener Wojciech Borecki.
– I to do niego należeć będzie ostateczne zdanie – podkreśla Adam Sadecki. Zespół ds. transferów po raz pierwszy zaistniał latem, oczywiście w innym składzie. Obok sterników klubu znajdowali się w nim Ferdynand Kanas, menedżer Jan Mucha i trener Miroslav Copjak. Eksperyment skończył się fiaskiem, Resovia nie pozyskała choćby jednego wyróżniającego się w lidze zawodnika.
– Istnienie grupy nie oznacza, iż nie ufamy trenerowi Boreckiemu. Wprost przeciwnie. Będziemy tam po to, by wysłuchać jego racji i pomóc, jeśli nas o to poprosi – przekonuje Sadecki.
– W połowie grudnia, po powrocie szkoleniowca z USA, dojdzie do premierowego spotkania zespołu. Wtedy opracujemy coś w rodzaju regulaminu – zapowiada.

Kota w worku nie kupią
Jeszcze inny model działania przyjęto w Stali Rzeszów. – To ja wybieram piłkarzy, ale zarząd musi wyrazić zgodę na transfer – tłumaczy trener Andrzej Szymański – W ciemno nie biorę nikogo. Kandydata oglądam w sparingach, podczas zajęć. To pozwala ograniczyć ryzyko.
Szkoleniowiec biało-niebieskich przyznaje, iż model idealny nie jest, ale sprawdza się.
– W ostatnim czasie nie zanotowaliśmy transferowego niewypału – zaznacza. Trener Stali kontaktuje się z kilkoma skautami, także z zagranicy. – Przypadek Andrei Prokica sprawił, że zainteresowaliśmy się kierunkiem bałkańskim – przypomina Szymański.
 

Źródło: www.nowiny24.pl

(Wofik)

REKLAMA
reklama