Prasa o Stali: remis w Niepołomicach

11 Października 2010, godzina 10:21, autor:

W prasie ukazały się dwa kolejne artykuły na temat sobotniego spotkania 12 kolejki II ligi wschodniej, w którym piłkarze Stali Sandeco Rzes

W prasie ukazały się dwa kolejne artykuły na temat sobotniego spotkania 12 kolejki II ligi wschodniej, w którym piłkarze Stali Sandeco Rzeszów bezbramkowo zremisowali w Niepołomicach z miejscową Puszczą.

Stal Rzeszów tylko zremisowała w Niepołomicach
11 października 2010 - GC Nowiny

Stal Sandeco Rzeszów tylko częściowo zrehabilitowała się za wpadkę z Sokołem Sokółka. Z przebiegu meczu rzeszowianie powinni szanować punkt, bo mogli równie dobrze przegrać.

Ofensywnie nastawiona przez nowego trenera Roberta Jończyka Puszcza z miejsca ruszyła do ataku. Konkretne efekty mogły przyjść szybko, bo już w 2. min Sławomir Zubel wykorzystał moment zawahania rzeszowskich obrońców i Wietechy, ale z bliska strzelił obok słupka.

Walka w środku boiska

Pomocnicy Stali nie radzili sobie w środku pola z żywiołowo grającymi gospodarzami. Kilka prostych strat powodowało alarm pod stalowską bramką, ale na szczęście dobry dzień mieli obaj stoperzy Jacek Maciorowski i Piotr Duda, którzy w porę zażegnywali niebezpieczeństwo.

Gospodarze umiejętnie zagęścili środek, dlatego rzeszowianie mieli problemy z wyprowadzaniem akcji. W tej sytuacji ciężar gry starali się wziąć na siebie skrzydłowi Wojciech Krauze i Andreja Prokić. Po akcji Serba i Wojciecha Fabianowskiego w dogodnej sytuacji znalazł się Konrad Maca, jednak uderzył ponad bramką.

Puszcza nie mogła przedrzeć się pod pole karne Stali i próbowała strzałów z daleka. Celował w tym Daniel Jarosz. W 32 min popisał się bombą, którą Wietecha z trudem odbił przed siebie.

W odpowiedzi Prokić chciał sprytnie zaskoczyć Kwedyczenkę płaskim strzałem w "długi róg”; pomylił się niewiele. Najlepszą okazję przed przerwą goście mieli jednak chwilę później. Wrzutkę w pole karne gospodarzy przedłużył głową Fabianowski wprost pod nogi Krauzego. Ten huknął z pierwszej piłki i po rękach bramkarza Puszczy oraz poprzeczce futbolówka wyszła na rzut rożny.

Po przerwie mniej ciekawie

Druga połowa nie była już taka szybka, gdyż Puszcza wyraźnie opadła z sił. Nie wykorzystali tego rzeszowianie, którzy nie umieli przedrzeć się pod pole karne rywala. Pojedyncze strzały z obu stron nie sprawiały większych kłopotów bramkarzom, może poza kolejnym atomowym uderzeniem Jarosza, które Wietecha z dużym trudem wybił w pole. Najwięcej kontrowersji było w 58 min, gdy w polu karnym starli się Zubel i Duda.

Napastnik Puszczy padł, jak ścięty, ale arbiter po konsultacji z bocznym – raczej słusznie - nie podyktował rzutu karnego. Piłkę meczową w tym wyrównanym spotkaniu miała Puszcza. W 85. min po akcji wprowadzonego po przerwie Pawła Szwajdycha inny rezerwowy Łukasz Cichy strzelił z bliska tuż obok słupka.

Zablokowani
11 października - Super Nowości

Stal podtrzymała w Niepołomicach passę meczów bez porażki na obcych stadionach. Niestety remis z Puszczą trudno przyjąć za w pełni satysfakcjonujący rezultat. Biało-niebiescy powinni to spotkanie wygrać.

Dlaczego tak się nie stało? Znów zagrali bardzo nieskutecznie. Niemoc, jaka od jakiegoś czasu, trapi ich na własnym obiekcie, tym razem dała znać o sobie w meczu wyjazdowym. Przyjezdni szczególnie przed przerwą powinni rozstrzygnąć to spotkanie. Niestety na dobrych chęciach kilku zawodników się skończyło.

Festiwal rzeszowskiej nieskuteczności rozpoczął Wojciech Reiman. Pomocnik Stali próbował strzałami z dystansu zaskoczyć bramkarza rywali. Za pierwszym razem uderzył niecelnie, za drugim za słabo. Następne strzały goście oddawali już z znacznie bliższej odległości. Niestety również i one nie znalazły drogi do celu. A to Konrad Maca z pięciu metrow przeniósł piłkę nad poprzeczką, a to Andreja Proklic z podobnej odległości, nie trafił w bramkę. Najbliższy złamania snajperskiej niemocy był Wojciech Krauze. To po jego strzale Kwedyczenko z trudem sparował piłkę na słupek.

To wszystko działo się w pierwszej odsłonie. Kolejny raz pomocnik Stali, próbował zaskoczyc rywali, w drugiej połowie. Wtedy jednak uderzył minimalnie niecelnie. Po nim próbowali jeszcze Wojciech Fabianowski i Maca. Skutek ich starań również nie okazał się zadowalający.

Miejscowi w przekroju całego meczu, kilka razy postraszyli defensywę naszego zespołu. Tak klarownych okazji do zdobycia bramki, jak przyjezdni, nie zdołali sobie jednak wypracować.

REKLAMA
reklama