Prasa o Stali: relacja z meczu

22 Maja 2010, godzina 21:30, autor:

Zapraszamy do lektury dwóch artykułów na temat rozegranego dzisiaj na stadionie Stali spotkania, w którym nasi piłkarze zremiso

Zapraszamy do lektury dwóch artykułów na temat rozegranego dzisiaj na stadionie Stali spotkania, w którym nasi piłkarze zremisowali bezbramkowo z Bruk-Betem Nieciecza.


Stal Sandeco zremisowała z liderem

22 maja 2010 - GC Nowiny

Stalowcy nie byli gorsi od Bruk-Betu Nieciecza, lidera tabeli, mieli więcej sytuacji, mogli wygrać wyżej niż 1-0, ale musieli się zadowolić bezbramkowym remisem.

Najbliżej gola był Wojciech Krauze; już w 4.min został świetnie obsłużony przez Damiana Wolańskiego, wpadł w pole karne z prawej strony, popisał się pięknym strzałem z półwoleja, pech chciał, że trafił w poprzeczkę. W 34. minucie Wolański rwał włosy z głowy, gdy po kontrze i podaniu Ireneusza Grybosia znalazł się przed Maciejem Budką. Gol wydawał się niemal pewny, ale nasz napastnik, posłał „skórę” nad poprzeczką.
Lider, szczególnie w drugiej części, bywał często był przy piłce, ale klarownej okazji wypracować nie zdołał. Najgoręcej pod bramką gospodarzy zrobiło się, gdy wychowanek Stali Łukasz Szczoczarz zacentrował na pole bramkowe, a bliski strzału głową z paru metrów był Smółka.
Stalowcy zawzięcie atakowali, jednak zdominować przeciwnika nie zdołali.
Najbliżej złotego gola rzeszowianie znaleźli się w 66 minucie, kiedy na murawie pojawił się Wojciech Fabianowski. Napastnik Stali już pierwszym kontakcie z piłką popisał się pięknym strzałem dystansu – frunąca metr na ziemia futbolówka zmierzała do bramki obok słupka, ale ostatecznie minęła go nie z tej strony, co trzeba.

Lider z Niecieczy zostawił w Rzeszowie punkty
22 maja 2010 - sportowetempo.pl

Lider II ligi Bruk-bet Nieciecza wywiózł z boiska broniącej się przed spadkiem Stali Rzeszów tylko punkt w 31. kolejce II ligi piłkarskiej. Goście mieli nawet mniej szans bramkowych niż rzeszowianie. Mecz odbył sie bez publiczności.

Ze względu na powódź mecz w Rzeszowie stał pod znakiem zapytania, ale udało się go rozegrać. Murawa nie sprzyjała jednak szczególnie pięknej grze. Na trybunach nie było kibiców, to kara dla Stali za burdy w czasie derbów Rzeszowa.

Gospodarze zaczęli z dużym animuszem, tak jakby nie miała za sobą ciężkiej środowej przeprawy w Suwałkach (pościg od 0-4 do 4-4). To ona w meczu z liderem nadawała ton  wydarzeniom  i chyba może mieć poczucie niedosytu po bezbramkowym remisie.

W 5 min Krauze po podaniu Wolańskiego przymierzył mocno, technicznie w poprzeczkę! Do dobitki nikt nie zdążył. Bruk-Bet dopiero po kwadransie oddał pierwszy strzał - z wolnego, ale nic nim nie mógł zrobić rywalowi. Groźniej było w 22 min, gdy Szczoczarz próbował dogrywać piłkę Smółce na głowę, ale przejął ją bramkarz Stali.

Znakomitą szansę mieli jeszcze gospodarze - w 33 min Gryboś świetnym podaniem umożliwił Wolańskiemu znalezienie się w sytuacji sam na sam, ale napastnik rzeszowian strzelał potwornie niecelnie.   
Sytuacje Bruk-Betu nie były tak groźne, Szczoczarza i Leśniowskiego rywale dwa razy łapali na spalonym, strzał Kota był mocno niecelny. Rzeszowianie jeszcze przed przerwą podjęli kolejne próby. Iwanickiego, próbującego skorzystać z dośrodkowania Krauzego, uprzedził jednak bramkarz Bruk-Betu, Solecki i Rzucidło strzelali niecelnie.

Stal także po przerwie sprawiała wrażenie bardziej zdeterminowanej. Oddała całkiem sporo strzałów (Chałas, Fabianowski, Solecki, Iwanicki, Szala), Bruk-Bet był mniej aktywny (próby Smółki, Kwieka). Być może czekał na dobrą okazję do kontr. Nie doczekał się.

Mecz zakończył się więc bezbramkowym remisem.

REKLAMA
reklama