Prasa o Stali: relacja z meczu z Wigrami

19 Maja 2010, godzina 20:48, autor:

Zapraszamy do lektury pierwszego artykułu, który ukazał się w prasie na temat dzisiejszego meczu naszych piłkarzy z Wigrami Suwałki. O

Zapraszamy do lektury pierwszego artykułu, który ukazał się w prasie na temat dzisiejszego meczu naszych piłkarzy z Wigrami Suwałki.



Od 0-4 do 4-4, niesamowity mecz Stali

19 maja 2010 - sportowetempo.pl

Różnie na ten punkt Stali można spojrzeć. W jakim stopniu przybliżył rzeszowian do utrzymania będzie wiadomo na końcu sezonu. Dziś, gdy patrzy się na okoliczności, w których podopieczni Andrzeja Szymańskiego sięgnęli po zdobycz, wydaje się, że to rzeczywiście zdobycz, a nie strata dwóch punktów.

Przecież nim minęło pół godziny Wigry propwadziły już 4-0. Dwa szybkie ciosy zadał Stali Mikulenas (najpierw z bliska głową, a potem z rzutu karnego, po faulu na nim Wietechy). Przez ten kwadrans Stal wyglądała na mocno zakręconą całą sytuacją, trwało to jej niezorganizowane przez dobre pół godziny.

Efektem były kolejne bramki. W 23 min Kowalski zdobył swoją po rzucie rożnym, bezpośrednim strzałem przy słupku. Wreszcie Makuszewski w 29 min strzałem z pola karnego ponad wychodzącym z bramki Wiechetą podwyższył na 4-0. Te cztery sytuacje, po którym padły bramki, nie były jedynymi Wigier, wydawało się, więc, że pogrom gości może być jeszcze wyższy. Ale w niesamowity sposób powoli podnosili się  z kolan. Jeszcze przed przerwą odrobili trochę strat. Dwukrotnie na listę strzelców wpisywał się Gryboś, przytomnie reagujący na podania Majdy i Wolańskiego.
 
Z tych wydarzeń Wigry wyciągnęły chyba błędne wnioski, bo za próbę obrony trzech puntów drugiej połowie zapłaciły stratą dwóch. Stal zaryzykowała odważnym atakiem i została nagrodzona - najpierw Wolański po podaniu Iwanickiego wykorzystał sytuację sam na sam, by zdobyć kontaktowego gola, a w 65 min doszło do calkiem nieoczekiwanego w Suwałkach zwrotu akcji - Gryboś wykorzystał rzut karny za faul na Husie i było 4-4!
Mecz do końca był żywy, obie strony mogły jeszcze wygrać, skończyło się na remisie, po którym Wigry mogą mieć poczucie co najmniej dużej niefrasobliwości...

REKLAMA
reklama