Prasa o Stali: po zwycięstwie z Motorem

8 Maja 2011, godzina 23:08, autor:

Po sobotnim zwycięstwie Stali Sandeco Rzeszów na własnym stadionie ukazały się w prasie artykuły dotyczącego tego meczu. Zapraszamy do le

Po sobotnim zwycięstwie Stali Sandeco Rzeszów na własnym stadionie ukazały się w prasie artykuły dotyczącego tego meczu. Zapraszamy do lektury!

Stal Sandeco Rzeszów lepsza od Motoru Lublin
7 maja 2011 r. – GC Nowiny

Stal Sandeco Rzeszów pokonała 3-1 Motor Lublin. To druga z rzędu wygrana rzeszowian u siebie.
Stalowcy odczarowują swe boisko.
„Czytaj więcej”

Stal Sandeco Rzeszów - Motor Lublin 3:1. Przegrali w ostatnich minutach.
7 maja 2011 r. – Dziennik Wschodni

Piłkarzom Motoru nie udał się sobotni wyjazd do Rzeszowa. Lublinianie wrócili do domów z zerowym dorobkiem punktowym. W dodatku stracili kolejnego zawodnika. A już w środę przy Al. Zygmuntowskich mecz ze Zniczem Pruszków.
To był już drugi wiosenny wyjazd motorowców do stolicy Podkarpacia. O ile pierwszy zakończył się połowicznym sukcesem, bo przywieźli punkt z Resovii, o tyle w sobotę powrót do Lublina był już smutny.
Wcale nie musiało tak być, bo po pierwszej połowie Motor prowadził 1:0 po golu Adriana Ligienzy, który wykorzystał podanie Piotra Prędoty. Chwilę później Ligienza mógł podwyższyć wynik na 2:0, ale przegrał pojedynek sam na sam z Tomaszem Wietechą.

Losy meczu całkowicie odwróciła 65 minuta. Wówczas sędzia Andrzej Chudy z Zabrza podyktował rzut karny dla gospodarzy. Zdaniem arbitra Iwan Dikij sfaulował Konrada Macę. W dodatku obrońca Motoru zobaczył czerwoną kartkę i na pewno zabraknie go w kolejnym meczu.
W końcówce gospodarze skarcili otwarcie grających lublinian i Przemysław Mierzwa musiał dwukrotnie sięgać do siatki. Najpierw po strzale Macy, a już w doliczonym czasie gry po uderzeniu Andreji Prokicia.
– Stalowcy odczarowali swe boisko. Pierwszy raz w sezonie wygrali u siebie drugi mecz z rzędu. Dawno też się nie zdarzyło, by dopadli rywala w ostatnich minutach – komentuje Tomasz Ryzner, dziennikarz GC Nowiny.
Do końca rozgrywek pozostało jeszcze siedem spotkań. Ale zdaniem trenera "żółto-biało-niebieskich”, po tej porażce spadek do III ligi jest już praktycznie przesądzony.
– Szkoda tego meczu, bo do momentu straty bramki wszystko się układało jak najlepiej. W tym momencie Motor pozbawia się szans na utrzymanie. Szansa matematyczna jest, ale drużyny, które mieliśmy łapać oddalają się – uważa Tadeusz Łapa.
Przed Motorem same ciężkie spotkania z czołówką tabeli. Już w środę do Lublina przyjeżdża Znicz Pruszków (początek meczu o godz. 16). Z kolei trzy dni później drużynę czeka wyjazd do Okocimskiego Brzesko. A w kolejce są jeszcze m.in. Wisła Płock, Świt Nowy Dwór Mazowiecki i Olimpia Elbląg.
Stal Sandeco Rzeszów – Motor Lublin 3:1 (0:1)

Bramki: Reiman (65), Maca (88), Prokić (90) - Ligienza (43).

Stal: Wietecha – Solecki (86 Serafin), Czarny, Duda, Maciorowski – Krauze, D. Jedryas (75 D. Jędryas), Reiman, Prokic – Maca, Fabianowski (76 Margol).

Motor: Mierzwa – Bodziak, Batata, Wojdyga, Dykij – Niżnik, Żmuda, Bortniczuk (31 Kycko), Ligienza (88 Młynarski) – Fundakowski (86 Temerivski), Prędota.

Żółte kartki: M. Jędryas, Krauze (S) – Bortniczuk (M).
Czerwona kartka: Dykij (M) w 64 min za zagranie ręką.
Sędziował: Andrzej Chudy (Zabrze).

OPINIE Z RZESZOWA
Konrad Maca, napastnik Stali
- Na początku trochę się nam ten mecz nie układał. Nie wykorzystaliśmy swoich okazji, Motor strzelił bramkę. Nie było za ciekawie, ale w drugiej połowie zagraliśmy lepiej, a przede wszystkim skuteczniej. Gdy składałem się do strzału, obrońca Motoru mnie podciął. Myślę, że faul był ewidentny.

Przemysław Żmuda, pomocnik Motoru
– Do pewnego momentu, wydawało się, że mamy mecz pod kontrolą. Niestety feralna sytuacja z 64 minuty wszystko nam zburzyła. Nie wiem czy sędzia akurat powinien sięgać po czerwony kartonik, ale faktem jest, że nasz obrońca niepotrzebnie faulował i osłabił zespół. To nas załamało, a w końcówce odbiło się na wyniku.

Mateusz Jędryas, napastnik Stali
- Gdyby boisko było suche pewnie zdobyłbym gola. Andreja był jednak w pobliżu i dokończył dzieła. Wreszcie są powody do radości, co mecz zdobywamy punkty. Chcemy umocnić się środku tabeli, a może i ugrać coś więcej. Starty do wyższych miejsc nie są duże.
 

(Wofik)

REKLAMA
reklama