Prasa o Stali: mecz z Okocimskim KS

9 Sierpnia 2010, godzina 10:27, autor:

Zapraszamy do lektury dwóch artykułów na temat wczorajszego spotkania naszych piłkarzy z Okocimskim KS Brzesko.     Dramat

Zapraszamy do lektury dwóch artykułów na temat wczorajszego spotkania naszych piłkarzy z Okocimskim KS Brzesko.
 
 

Dramat Stali Rzeszów w końcówce. Znów uciekły cenne punkty
8 sierpnia 2010 - GC Nowiny

Jeszcze na 3 minuty przed końcem Stal Sandeco pewnie prowadziła w Brzesku. Niestety nasz zespół w końcówce meczu nie wytrzymał naporu gospodarzy dając sobie strzelić dwie bramki.

Trener Andrzej Szymański zdecydował się na roszady w składzie. Niepewnego z Pruszkowem Jacka Maciorowskiego zastąpił Mateusz Rzucidło, a w ataku szansę gry od pierwszej minuty dostał Karol Wójcik, który był najlepszym graczem Stali w pucharowym meczu w Suwałkach.

W środku pomocy miejsce Mateusza Orzechowskiego zajął młodzieżowiec Damian Jędryas. Szkoleniowiec Stali zaufał też Tomaszowi Wietesze i "Balon” długo bronił pewnie, ale w samej końcówce nie dał rady zapobiec utracie bramek, co obniża jego notę.

Świetny początek

Mecz ułożył się wyśmienicie dla rzeszowian. Dochodzący do wysokiej dyspozycji Wojciech Reiman uruchomił szybkiego Wojciecha Krauze. Pomocnik Stali podciągnął do końcowej linii i zagrał mocno wzdłuż pola karnego do Wojciecha Fabianowskiego, który z 5 m wpakował piłkę do siatki.

Po stracie bramki gospodarze za wszelką cenę chcieli szybko wyrównać. Dogodne okazje mieli kolejno Robert Trznadel, Iwan Litwiniuk i Piotr Darmochwał, ale nie zdołali pokonać Wietechy. Rzeszowianie przetrzymali napór miejscowych i po półgodzinie gry zadali kolejny cios zapędzonym do ataku gospodarzom. Z rzutu rożnego świetną centrą w pole karne popisał się Krauze, wprost na głowę do Fabianowskiego i ten z bliska nie dał żadnych szans bramkarzowi Okocimskiego.

Dramat w końcówce
Stalowcy prowadząc dwoma bramami zagrali po przerwie spokojniej, ale do czasu. Gospodarze szarpali, ale długo nic im nie wychodziło. W 57. min w dogodnej sytuacji znalazł się rezerwowy Gabriel Pisarek, ale w polu karnym nie doszedł do strzału głową.

W odpowiedzi po raz kolejny z rzutu rożnego dobrze dośrodkował Krauze. W polu karnym do piłki doszedł Piotr Duda, którego strzał z woleja obronił Trela. Okocimski nie rezygnował do końca ze zdobycia przynajmniej honorowego gola, a udało mu się nawet trafić dwa razy. W obu przypadkach w głównej roli wystąpił rezerwowy Łukasz Popiela. Najpierw po zagraniu Mateusza Wawryki przelobował głową Wietechę, a w kolejnej akcji w zamieszaniu strzelił mocno w słupek, a piłkę do siatki Stali dobił obrońca Mateusz Urbański.

Okocimski uratował punkt w ostatniej chwili
8 sierpnia 2010 - sportowetempo.pl

Dopiero w ostatnich chwilach meczu ze Stalą Sandeco Rzeszów II-ligowy Okocimski Brzesko uratował na swoim boisku punkt. Choć przeważał, do 86 minuty przegrywał 0-2, po czym w dwie minuty strzelił dwie bramki. I rzeszowianie, i brzeszczanie mają czego po tym meczu żałować...

Biorąc pod uwagę, że Stal prowadziła do samej końcówki meczu 2-0, pewnie jest w rzeszowskiej ekipie rozczarowanie. Z drugiej strony Okocimski podjął wtedy taki szturm na bramkę rywali, że gole były nieuchronne.
Goście prowadzili od 10 min - Reiman przejął piłkę na 40. metrze, uruchomił podaniem  Krauzego,  który z prawej strony dograł piłkę po ziemi wzdłuż linii końcowej do Fabianowskiego, a ten z bliska posłał piłkę do bramki.

To był impuls dla brzeszczan do wzmożenia ataków, tym bardziej, że Stal Sandeco się cofnęła, zostawiając z przodu tylko Fabianowskiego. I próbowali Trznadel i w dobitce (mocno niecelnej) Kisiel, Łytwyniuk (też niecelnie), Darmochwał (w sytuacji sam na sam strzelał tuż obok słupka), Kostecki (z rzutu wolnego w mur), Wawryka ( w ręce Wietechy). Przy trwającej nawałnicy Okocimskiego drugi gola dla Stali Sandeco był zaskoczeniem. W 34 min z rożnego Krauze dośrodkował piłkę w pole karne, a Fabianowski głową z 2 metrów wpakował ją do celu. Przy przewadze gospodarzy upłynęły minuty do przerwy, ale bramki wciąż nie udawało się im zdobyć.  

Trener Okocimskiego Krzysztof Łętocha dokonał w przerwie drugiej zmiany. Pisarik, który pojawił się na boisku, od początku był aktywny. Pokazał się w 50 min, gdy przyjął piłkę na klatkę piersiową i strzelał, tyle, że zamiast daleko, to wysoko... W 54 min nie sięgnął piłki w bardzo dobrej sytuacji. Przyczajona dotąd Stal Sandeco wreszcie się odgryzła - w 58 min po rogu piłkę przejął Duda i strzelał, ale tak, że poradził sobie bramkarz Okocimskiego.

Kluczowa dla jego losów okazała się trzecia zmiana w Okocimskim - w 65 min na boisku pojawił się Popiela. Nim wyregulował celownik, w 68 min postraszył jednego z fotoreporterów trafiając w niego z 30 m. Za chwilę był bliżej celu, główkując. Wreszcie w 87 min po dśrodkowaniu z rogu dopiął swego. Głową zdobył kontakowego gola w 87 min. Jeszcze mocniej zaatakował Okocimski i zaraz cieszył się z wyrównania. Popiela najpierw posł piłkę w słupek, a Urbański dobił ją do celu. Było 2-2. 

Gospdodarze wierzyli jeszcze, że mogą zdobyć zwycięskie trafienie, do ostatniej chwili atakowali, Stal broniła się wybijaniem piłki na rzuty rożne i się wybroniła. Niby straciła zwycięstwo, ale biorąc pod uwagę przebieg meczu paradoksalnie uratowała remis.

REKLAMA
reklama