Prasa o Stali: koncert na pół gwizdka

23 Sierpnia 2010, godzina 09:44, autor:

Zapraszamy do lektury kolejnego artykułu, który tym razem ukazał się w dzienniku Super Nowości na temat sobotniego meczu, w którym b

Zapraszamy do lektury kolejnego artykułu, który tym razem ukazał się w dzienniku Super Nowości na temat sobotniego meczu, w którym biało-niebiescy pokonali Olimpię Elbląg.


Koncert na pół gwizdka

23 sierpnia 2010 - Super Nowości

Kwadrans dobrej gry wystarczył do pokonania gości z Pomorza
Po kwadransie gry, wydawało się, że Stal rozbije Olimpię. Potem gospodarze zupełnie oddali rywalom pole. Dopiero gol strzelony w II połowie przez Krystiana Lebiodę uspokoił sytuację i rozkręcającą się ekipę z Elbląga.
Stal znów gościła zespół z czołówki i ponownie odprawiła go z bagażem czterech bramek. Biało-niebiescy nie byli by jednak sobą, gdyby nie dali się też wykazać rywalom. Ci skorzystali z tego na ile umieli i strzelając dwa gole, troszkę postraszyli nasz zespół.

Trzeci już mecz jaki biało-niebiescy rozegrali w Rzeszowie, potwierdził, że na ich występy warto przychodzić. Ci, którzy to robią na pewno się nie nudzą. Szczególnie gdy gospodarze złapią właściwy rytm. Wtedy naprawdę można zobaczyć futbol, rzadko spotykany w tej klasie rozgrywkowej. W sobotę taki pokaz trwał nieco ponad kwadrans, ale wystarczył do wypracowania solidnej zaliczki na dalszą część spotkania. W tym okresie miejscowi trzykrotnie pokonywali bramkarza rywali, po bliźniaczo podobnych akcjach. Do prostopadłego podania, startował, któryś z zawodników Stali i mając przed sobą tylko bramkarza gości, kierował piłkę do siatki. Mogło być jeszcze lepiej, ale przy stanie 3-0 Andreja Prokic trafił w poprzeczkę, a Wojciech Krauze uderzył za lekko. Jedyne co dziwiło, to fakt, że przyjezdni zupełnie nie wyciągali wniosków z popełnianych błędów i długo dawali się w ten sam sposób ogrywać.

Wszystko co jednak dobre się kończy i w miarę upływu czasu, rywale zaczęli przejmować inicjatywę. Dodać należy, że przy dużym udziale miejscowych, którzy poczuli się chyba zbyt pewnie. Nie obudził ich nawet gol strzelony przez Olimpię przed przerwą, który sprezentował przeciwnikom Piotr Duda.

Po zmianie stron podopieczni Andrzeja Szymańskiego nie umieli się obudzić. Goście napierali zaś coraz mocniej, ale nawet najgroźniejszy w ich szeregach Kamil Jackiewicz, nie miał zbyt wielu okazji by postraszyć Tomasza Wietechę. - Zbyt głęboko się cofnęliśmy Na pewno moi podopieczni czuli trudy środowej kolejki, ale problem leży raczej w ich głowach. Zbyt szybko chyba uwierzyli, że jest po meczu - przyznał szkoleniowiec.
Przebieg boiskowych wydarzeń uspokoiła sytuacja z 67. min. Karol Wójcik uciekł pilnującemu go Rafałowi Lodzie, a ten musiał go faulować. Winowajca za drugą żółtą kartkę opuścił boisko, a po chwili Krystian Lebioda, strzelił gola pieczętującego wygraną Stali. Co prawda na listę strzelców wpisał się jeszcze Jackiewicz, ale było już za późno, by osłabiona Olimpia, mogła postraszyć miejscowych.

REKLAMA
reklama