Prasa o Stali: klątwa Jezioraka

8 Listopada 2010, godzina 19:34, autor:

Zapraszamy do zapoznania się z dwoma artykułami na temat wczorajszego wyjazdowego spotkania piłkarzy Stali Sandeco Rzeszów.   Klątw

Zapraszamy do zapoznania się z dwoma artykułami na temat wczorajszego wyjazdowego spotkania piłkarzy Stali Sandeco Rzeszów.

 

Klątwa Jezioraka
8 listopada 2010 - Super Nowości

Biało-niebiescy przegrywają pierwszy mecz na wyjeździe w tej rundzie

Zespół Jezioraka to bodaj najbardziej niewygodny rywal dla Stali w ostatnim czasie. Odkąd II liga funkcjonuje w obecnej formie, biało-niebiescy ponoszą z tym rywalem same porażki. Po raz kolejny nasz zespół pognębił Remigiusz Jezierski.

Napastnik Jezioraka miał spory udział w ograniu Stali w poprzednim sezonie. Wczoraj też się znacznie do tego przyczynił, zaliczając na swoim koncie bramkę i asystę. Tym samym podopieczni Andrzeja Szymańskiego przegrał pierwszy mecz w tej rundzie na obcych boiskach.

Po pierwszej połowie gospodarze mogli prowadzić znacznie wyżej aniżeli tylko różnicą jednej bramki. Oprócz Piceluka na listę strzelców mogli się jeszcze wpisać Sobociński i Zakierski. Strzał tego drugiego ostemplował tylko poprzeczkę bramki Stali. Przyjezdni po niemrawym początku, obudzili się dopiero w ostatnim kwadransie tej części gry. Efektem ich poczynań była jednak seria rzutów rożnych i wolnych.

Dużo lepiej stalowcy weszli w drugą połowę. Sygnał do ataku dał Fabianowski, po jego strzale Imianowski z trudem wybił piłkę na róg. Po chwili bramkarz Jeziorakja musiał sięgnąć po piłkę do bramki, która trafiła tam za sprawą Reimana. Goście błyskawicznie mogli pójść za ciosem, ale tym razem po kolejnym kornerze, Fabianowski uderzył niecelnie.

Kolejne zagrożenie, a jakże, biało niebiescy stworzyli po kolejnym kornerze. Niestety i tym razem piłka nie znalazła drogi do bramki. Strzelał Duda, a niesforna futbolówka tylko odbiła się od słupka.

Im bliżej końca, tym gra zaczęła się wyrównywać i uspokajać. Obie strony wydawały się zadowolone z podziału punktów, a przynajmniej takie wrażenie sprawiały. Ta świadomość za bardzo chyba udzieliła się przyjezdnym, a szczególnie defensorom. Ci nie po raz pierwszy w tym sezonie się zdrzemnęli i Sobociński, skorzystał z tego, strzelając zwycięską bramkę.
 
Pechowa porażka Stali Sandeco Rzeszów w Iławie
8 listopada 2010 - GC Nowiny

Stal Rzeszów przegrała w Iławie z Jeziorakiem 1-2. Rzeszowianie znów stracili gola w ostatnich minutach.

Pierwszy raz tej jesieni rzeszowianie wrócili do domu na tarczy. Ich katem okazał się doświadczony Remigiusz Sobociński, który skorzystał z podania Iwo Zubrzyckiego i z najbliższej odległości w przedostatniej minucie wpakował piłkę do siatki.

Stalowcy mogą już mówić o kompleksie Jezioraka – w trzecim meczu ponieśli trzecią porażkę. Ani razu nie wbili drużynie z Iławy więcej, niż jednego gola.

Słupki, poprzeczki

Stalowcy mogli pluć sobie w brody nie tylko z powodu gapiostwa w ostatnich sekundach spotkania (który to już raz?), ale też dlatego, że wcześniej sami nie wyprowadzili zabójczego ciosu. Okazji nie brakowało; precyzji, spokoju pod bramką przeciwnika i szczęścia – już tak.

Wojciech Fabianowski wypalił w poprzeczkę, w słupek trafiali Szymon Solecki i Wojciech Reiman. To on dał Stali remis, strzelając z bliska w zamieszaniu na początku II połowy.

Pech „Balona”

Jeziorak też nie próżnował, rozgrywał najlepsze zawody od tygodni, więc kibice na nudę narzekać nie mogli. Miejscowi zaskoczyli rzeszowian, odważnie atakując od pierwszych minut. Opłaciło się.

Piotr Piceluk, ostatnio rezerwowy, wykorzystał błąd obrońców Stali i strzałem z bliska nie dał szans Miłoszowi Lewandowskiemu (zastąpił Tomasza Wietechę, który na rozgrzewce doznał kontuzji mięśnia dwugłowego uda).

Drużynę Andrzeja Szymańskiego nękał nie tylko zdobywca gola. Nasi musieli uważać na Dariusza Jackiewicza, Tomasza Sedlewskiego i wspomnianego we wstępie Zubrzyckiego.

REKLAMA
reklama