Prasa o Stali: jeszcze o niedzielnym meczu

6 Września 2010, godzina 18:10, autor:

Zapraszamy do lektury dwóch kolejnych artykułów związanych z niedzielnym meczem na Hetmańskiej. Pokaz niemocy 6 września 2010 r. &n

Zapraszamy do lektury dwóch kolejnych artykułów związanych z niedzielnym meczem na Hetmańskiej.

Pokaz niemocy
6 września 2010 r. – Super Nowości

II LIGA. Biało-niebiescy nie znaleźli sposobu na nieskuteczną Stalówkę.
Stal Sandeco Rzeszów, która do tej pory radziła sobie z faworytami ligi, niewiele była w stanie zdziałać w starciu z dołującą na razie Stalą stalowa Wola. Goście pokazali się jako drużyna bardzo nieskuteczna, co tłumaczy jej słabsze wyniki na starcie sezonu.
Pierwsza połowa zaczęła się od serii trzech rzutów Stalówki. Napór gości skończył się na trzech kornerach. Później największe zagrożenie pod własną bramką prokurowali już sami gospodarze w czym przodował Piotr Duda. Stoper Stali zamiast wybić piłkę dwukrotnie podawał ją Kamilowi Gęśli. Za pierwszym razem sytuację uratował Wietecha, za drugim napastnik gości fatalnie przestrzelił. Sam Duda po raz kolejny zaś udowodnił, że jest najsłabszym ogniwem defensywie biało-niebieskich. Może w końcu trener Szymański skończy tolerować nonszalancką postawę tego piłkarza i poszuka odpowiedniego zastępcy.
Jeśli chodzi o gospodarzy, to bardziej niż rywale doskwierała im grząska murawa. Na niej trudno było im rozwinąć skrzydła. Nie oznacza to, że Bartłomiej Dydo się nudził. Bramkarz Stalówki musiał się wykazać broniąc groźne uderzenia Wojciechów Reimana i Krauzego. Najbliższy pokonania był Wojciech Fabianowski, ale ten z kolei główkował niecelnie.
Po zmianie stron widowisko robiło się z każdą minutą coraz bardziej nudne. Jeszcze na początku tej odsłony groźnie strzelali Piątkowski, Lebioda i Krauze. Bramkarze poradzili sobie jednak z tymi uderzeniami. Od 65. minuty, na boisku panował już chaos. Gospodarzenie potrafili wypracować sobie bramkowych okazji. Zupełnie z pola widzenia zniknął Reiman. Niewiele dawały indywidualne akcje Prokicia i Krauzego. Z kolei Stalówka niespecjalnie była zainteresowana prowadzeniem otwartej gry. A już zupełnie przeszła jej ochota do wypadów pod bramkę rywala, gdy w końcówce z boiska został usunięty Jaromir Wieprzęć. Stali jednak niewiele to pomogło, bo w tym momencie obaj jej napastnicy siedzieli już na ... ławce rezerwowych. Nawet jednak gdyby byli na boisku, to niewiele by pomogli, bo słabo zagrali ich koledzy z pomocy.
Stal Sandeco Rzeszów - Stal Stalowa Wola 0:0
STAL SANDECO Rz: Wieecha - Hus, Duda, Rzucidło, Lebioda, Krauze, Orzechowski (78. Wójcik) Reiman, Prokic (74. Iwanicki), Maca (84. Jendryas), Fabianowski (84. Weres)
STAL St. W: Dydo - Demusiak, Kusiak, Wieprzęć, Witek, Radawiec, Kachniarz, Horajecki, Getinger (65. Turczyn), Piątkowski (88. Drozd), Geśla (90. Gilar)
Sędziował Artur Mital (Mława).
Żółte kartki: Orzechowski oraz Wieprzęć.
Widzów 1000.

Na Podkarpaciu nie ma mocniejszej Stali - relacja z meczu Stal Rzeszów - Stal Stalowa Wola
6 września 2010 r. – Sportowe Fakty

W derbach Podkarpacia Stal Sandeco Rzeszów i Stal Stalowa Wola podzieliły się punktami. Prestiżowy pojedynek nie został więc rozstrzygnięty. Więcej spodziewano się po meczu, który momentami pozostawiał wiele do życzenia.
Spotkanie Stali Sandeco Rzeszów ze Stalową Stalowa Wola było spotkaniem z wieloma podtekstami. Obydwie drużyny walczą o prymat w regionie ich fani - lekko mówiąc - nie przepadają za sobą, a w zespole z Rzeszowa gra wielu zawodników, którzy wcześniej występowali w Stalowej Woli.
Faworytem niedzielnych zawodów byli rzeszowianie. To oni plasują się wyżej w tabeli i patrząc po nazwiskach mają mocniejszy skład. Piłkarze ze Stalowej Woli, licznie wspomagani przez swoich sympatyków i kibiców Resovii, nie zamierzali się jednak poddawać.
Mecz rozpoczął się od ataków przyjezdnych. Stuprocentowych okazji zielono-czarni nie mogli sobie jednak wypracować. Rzeszowianie postanowili obstrzeliwać z dystansu bramkę Bartłomieja Dydo. Ten między słupkami radził sobie jednak bardzo dobrze. W 15. minucie gospodarze mogli objąć prowadzenie. Wojciech Krauze przedarł się prawą stroną, dośrodkował w pole karne prosto na głowę Wojciecha Fabianowskiego. Jego uderzenie minimalnie minęło bramkę. Mecz na ogół był wyrównany, lecz momentami przewagę osiągała jedna, bądź druga drużyna. Były też niestety długie chwile przestoju.
- To derby więc będzie dużo walki. Trzeba będzie grać w piłkę. Do tej pory na wyjazdach mieliśmy swoje sytuacje i wydaje mi się, że w Rzeszowie nie będzie inaczej. Kwestią jest tylko to, czy uda nam się wykorzystać - zapowiadał przed spotkaniem w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl Daniel Radawiec, piłkarz spadkowicza z I ligi. Brak skuteczności to główna bolączka zielono-czarnych. Potwierdziło się to w niedzielę. Tuż przed przerwą podopieczni Sławomira Adamusa stworzyli sobie dwie okazje po których zdecydowanie powinni strzelić bramki.
Najpierw w 40. minucie Jarosław Piątkowski znalazł się sam na sam z bramkarzem rzeszowian, Tomaszem Wietechą. Sytuacji ten piłkarz Stali Stalowa Wola nie wykorzystał. Minutę później w niemal identycznej sytuacji znalazł się Kamil Gęśla. Ten również nie zdołał ulokować piłki w siatce rywala.
Druga połowa, w przeciwieństwie do pierwszej, rozpoczęła się od ataków gospodarzy. Dydo w niedzielę był jednak nie do pokonania. W tej części gry przez długi okres na boisku nic ciekawego się nie działo. Piłkarze mieli problemy ze stwarzaniem sobie sytuacji strzeleckich. Ciekawiej zrobiło się dopiero w końcówce. W 86. minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Jaromir Wieprzęć, obrońca Stali Stalowa Wola. Rzeszowianie nie zdołali jednak wykorzystać przewagi liczebnej i mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Pojedynek dwóch Stali nie został więc rozstrzygnięty.
Piłkarze Stali Stalowa Wola wywalczyli pierwszy punkt na wyjeździe w tym sezonie i opuścili ostatnie miejsce w tabeli. Po słabym początku zielono-czarni zaczynają grać coraz lepiej. Teraz przed piłkarzami Sławomira Adamusa zaległy pojedynek z Sokołem Sokółka.

Stal Sandeco Rzeszów - Stal Stalowa Wola 0:0
Składy:
Stal Sandeco Rzeszów: Wietecha - Hus, Duda, Lebioda, Rzucidło, Krauze, Reiman, Orzechowski (78' Wójcik), Prokić (74' Iwanicki), Fabianowski (84' Weres), Maca (84' Jędryas).
Stal Stalowa Wola: Dydo - Demusiak, Kusiak, Więprzęć, Witek, Piątkowski (88' Drozd), Kachniarz, Horajecki, Getinger (66' Turczyn), Radawiec Gęśla.

Żółte kartki: Orzechowki (Stal Rzeszów) oraz Wieprzęć (Stal Stalowa Wola).
Czerwona kartka: Wieprzęć (Stal) / za drugą żółtą.
Sędzia: Artur Mital (Ciechanów).
Widzów: 4000.

Źródło: www.pressmedia.com.pl/sn, www.sportowefakty.pl

(Wofik)

REKLAMA
reklama