Prasa o Stali: Dla ludzi o mocnych nerwach

13 Września 2010, godzina 20:58, autor:

Zapraszamy Państwa do lektury trzech kolejnych artykułów podsumowujących wczorajszy wygrany mecz derbowy przez naszą Stal Sandeco. Dla ludz

Zapraszamy Państwa do lektury trzech kolejnych artykułów podsumowujących wczorajszy wygrany mecz derbowy przez naszą Stal Sandeco.

Dla ludzi o mocnych nerwach. Takie były derby Rzeszowa!
13 września 2010 r. – GC Nowiny

Słupki, poprzeczka i obroniony karny - emocji w 43. piłkarskich derbach pomiędzy Resovią a Stalą Rzeszów nie brakowało.
- Sam mistrz Hitchcock nie wymyśliłby lepszego scenariusza – podkreślał trener Stali Andrzej Szymański. Poziom meczu był jednak mierny.
Derby to zawsze wydarzenie, ale wczorajszy pojedynek miał kilka dodatkowych smaczków. Był to ligowy debiut trenera Resovii Artura Łuczyka, który zapowiadał, iż pod jego batutą "pasiaki” grać będą ofensywnie i widowiskowo. Z kolei opiekun Stali zaimponował odwagą, posyłając w bój Krzysztofa Weresa i Ernesta Szelę. Bardzo szybko okazało się, że to był strzał w "10”.
Dziurawa obrona "pasiaków”
Siedemnastoletni Szela, debiutujący w pierwszym składzie, już w 4 minucie ośmieszył stopera gospodarzy Ilję Zitkę i z 14 metrów posłał piłkę do siatki. 180 sekund później było już jednak 1-1. Wiesław Kozubek zagrał w pole karne, a tam najskuteczniejszy piłkarz Resovii Marcin Pontus ubiegł obrońców Stali.
Biało-niebiescy w I połowie byli zespołem lepszym. Utrzymywali się przy piłce, na klepisku nie przypominającym murawy konstruowali groźne akcje. Gości z uderzenia nie wybił nawet uraz mięśnia Wojciecha Fabianowskiego, który wytrwał na boisku raptem 10 minut. Jego zmiennik Karol Wójcik wykorzystał niezdecydowanie obrońców gospodarzy i niezbyt silnym strzałem z 18 metrów pokonał Marcina Pietrykę.
Defensywa Resovii, najmocniejsza skądinąd formacja drużyny, nie przedstawiała wczoraj żadnej wartości. Stal mogła i powinna zapewnić sobie spokój już do przerwy.
Bramka jak zaczarowana
Nie zrobiła tego, a za nieskuteczność o mały włos nie została ukarana. Popełniła również błąd, bo w II połowie zbyt wcześnie zaczęła bronić wyniku.
Resoviacy nie mieli szczęścia. Dwukrotnie trafiali w słupek (Pontus w 31 i Michał Bogacz w 90 minucie!), a prawdziwym pechowcem okazał się ich kapitan Kamil Walaszczyk. Tuż po zmianie stron huknął z wolnego z blisko 30 metrów, ale futbolówka ostemplowała poprzeczkę! W samej końcówce Walaszczyk nie wykorzystał rzutu karnego. Bramkarz Stali Tomasz Wietecha odbił piłkę i uratował skórę, bo to on faulował w polu karnym Sebastiana Hajduka.
- Tuż przed strzałem zmieniłem róg i szybko pożałowałem swojej decyzji. Wykonywałem karnego, bo czułem się na siłach, nie bałem się odpowiedzialności. Przegraliśmy derby, ale w piątek w Pruszkowie zrobimy wszystko, by się odkuć - zapowiada rozgrywający Resovii.
Zdaniem trenerów
Andrzej Szymański, trener Stali Sandeco
To był mecz dla ludzi o silnych nerwach. Cieszymy się strasznie, że po latach udało się wygrać derby. Nie do końca zgodzę się z tym, że w II połowie cofnęliśmy się zbyt głęboko. Mieliśmy zagęścić środek boiska i szukać okazji do kontry. Gratuluję Arturowi Łuczykowi. W krótkim czasie odmienił Resovię. Trzy tygodnie temu ten zespół grał dużo gorzej.
Artur Łuczyk, trener Resovii
Zawaliliśmy pierwszą połowę. Stal dominowała w pomocy i bezlitośnie wykorzystała koszmarne pomyłki naszych obrońców. O naszej słabości świadczy fakt, iż jedynym atutem w ofensywie był skrajny defensor Wiesław Kozubek. W szatni powiedzieliśmy sobie kilka mocnych słów i po przerwie ruszyliśmy do odrabiania strat. Brakowało nam jednak szczęścia.

RESOVIA – STAL SANDECO RZESZÓW 1-2 (1-2)
0-1 Szela (4), 1-1 Pontus (7, asysta Kozubka), 1-2 Wójcik (28)

RESOVIA: Pietryka 5 – Kozubek 5, Bogacz 4, Zitka 3, Szkolnik 3 – Smolec 3 (46. Ogrodnik 6), Kaczor 4 (46. Nikanowycz 5), Walaszczyk 4, M. Kantor 3 (84. Fedan) – Pontus 5, D. Kantor 3 (46. Hajduk 5).
STAL: Wietecha 7 – Hus 5, Rzucidło 5, Duda 5, Lebioda 4 – Weres 6, Rejman 6, Orzechowski 5, Prokić 5 (72. Krauze) – Fabianowski (10. Wójcik 6), Szela 6 (63. Maca, 90. D. Jędryas).
SĘDZIOWAŁ Grzegorz Pożarowszczyk (Lublin). ŻÓŁTE KARTKI: Szkolnik – Prokić. WIDZÓW 4300.

Świt wskoczył na szczyt
13 września 2010 r. – Przegląd Sportowy

Ponad 4 tysiące widzów obejrzało derby Rzeszowa, które były wydarzeniem kolejki. Na boisku Resovii triumfowała Stal, a kibice obu drużyn mogli tylko żałować, że wszystkie bramki padły w pierwszych 30 minutach meczu. "Żurawie" mogą cieszyć się nie tylko panowaniem na własnym podwórku, ale także wysoką 5. lokatą. Stal wyprzedza chociażby Wisłę Płock, która po zmianie trenera wcale nie zaczęła wygrywać.

Stal się przełamała
13 września 2010 r. – Super Nowości

II LIGA. Wychowankowie dali Stali Sandeco Rzeszów wygraną w meczu derbowym
Po pięciu kolejnych meczach bez wygranej w derbach Rzeszowa, z trzech punktów cieszyli się piłkarze Stali. Wynik meczu został rozstrzygnięty przed przerwą, kiedy to gospodarze popełniali fatalne błędy w obronie. Tuż przed końcem wyrównać mógł Kamil Walaszczyk, ale jego uderzenie z rzutu karnego Tomasz Wietecha sparował na róg.
Trener Stali, Andrzej Szymański mocno wszystkich zaskoczył wystawiając w pierwszym składzie siedemnastoletniego Ernesta Szalę, dla którego był to drugi mecz w seniorach, a debiut w pierwszym składzie. Decyzja ta okazała się strzałem w 10., bo to właśnie ten młokos na początku ograł Ilję Zitkę i Stal prowadziła. Chwilę później ponownie był remis, ale na boisku niewiele się zmieniło. To goście byli stroną dominującą, a ich gra mogła się podobać. Było dużo akcji oskrzydlający, brakowało tylko ostatniego podania. Goście dominowali do 27 minuty, kiedy ponownie objęli prowadzenie. Niewiele brakowało, a mielibyśmy powtórkę z początku meczu, bo bliski celu był Marcin Pontus, ale po jego uderzeniu głową piłka trafiła w słupek. Resovia w ogóle nie miała w tym dniu szczęścia, bo po przerwie Kamil Walaszczyk ostemplował poprzeczkę (46. minuta), a uderzenie Michała Bogacza w doliczonym czasie gry zatrzymało się na słupku.
Ogólnie gra gospodarzy mocno rozczarowywała w pierwszych 45. minutach i trener, Artur Łuczyk zagrał va bank. W przerwie dokonał trzech zmian, które zdecydowanie poprawiły grę "pasiaków". Stal natomiast cofnęła się, momentami nawet za bardzo i liczyła na szybkie kontry. W przodzie brakowało jednak spokoju, a także kogoś, kto umiałbym przytrzymać futbolówkę. Potrafiący tak grać Wojciech Fabianowski boisko opuścił już w 10. minucie z kontuzją nogi. Przez większość czasu gra toczyła się więc przede wszystkim na połowie gości, ale miejscowym piłkarzom brakowało precyzji, a także wspomnianego wcześniej szczęścia. Mogła się podobać gra młodego Michała Ogrodnika, z którym sporo kłopotów miał Krystian Lebioda. Sporo zamieszania wprowadzał również Sebastian Hajduk, który grał jednak momentami zbyt egoistycznie. To jednak po faul na nim sędzia podyktował rzut karny, którego nie wykorzystał Walaszczyk.
Derby mogły się na pewno podobać. Sporo było gry z pierwszej piłki, szybkich akcji, a także zwrotów sytuacji. Nawet kibice Resovii nie mogą za bardzo narzekać, bo w drugiej połowie ich pupile zaczęli grać ładniej dla oka, a co najważniejsze ambitniej. Stal natomiast udowodniła, że jest mocnym zespołem i wygrana na tak ciężkim terenie (dosłownie i w przenośni) powinna jej piłkarzom dodać jeszcze więcej pewności siebie.
Zdaniem trenerów
Artur ŁUCZYK, trener Resovii:
- Najprościej mówiąc przespaliśmy pierwsze 45. Minut mi całkiem oddaliśmy inicjatywę Stali. Druga połowa troszeczkę nas odmieniła i myślę, że kilka słów powiedzianych w szatni podziałało na piłkarzy. Przegraliśmy jednak i marnym pocieszeniem jest, że gra wyglądała lepiej.
Andrzej SZYMAŃSKI, trener Stali Sandeco:
- Bardzo cieszymy się ze zwycięstwa na tak trudnym terenie, jakim jest stadion Resovii. Mecz był bardzo dobry i mógł się podobać kibicom. Było wiele dramaturgii, sytuacji, a końcówka dla ludzi o słabszych nerwach mogła się źle skończyć. Resovia pokazała, że jest dobrym zespołem i gratuluję Arturowi, że w tak krótkim czasie przeobraził ten zespół.
RESOVIA - STAL SANDECO 1-2 (1-2)
0-1 Szela (4.), 1-1 Pontus (7.), 1-2 Wójcik (27.).
RESOVIA: Pietryka - Kozubek, Bogacz, Zitka, Szkolnik, M. Kantor (83. Fedan), Kaczor (46. Nikanovych), Walaszczyk, Smolec (46. Ogrodnik), D. Kantor (46. Hajduk), Pontus.
STAL: Wietecha - Hus, Duda, Rzucidło, Lebioda, Weres, Orzechowski, Reiman, Prokic (71. Krauze), Szela (62. Maca, 90. Jędryas), Fabianowski (10. Wójcik).
Sędziował Grzegorz Pożarowszczyk (Lublin). Żółte kartki: Szkolnik, Fedan oraz Orzechowski, Prokic. Widzów 4300.
Jak padły bramki
0-1 Do długiego podania Reimana wystartowali Zitka i Szela. Pierwszy był obrońca Resovii, ale jak junior dał się przepchać rywalowi, który pięknym wolejem pokonał Pietrykę.
1-1 Ładna akcja gospodarzy. Walaszczyk wypuścił Kozubka, który płasko dośrodkował w pole karne. Piłki nie sięgnął Wietecha i Pontus z bliska wepchnął futbolówkę do bramki.
1-2 Kolejny fatalny błąd miejscowej defensywy. Wójcik ograł dwóch rywali i z ok. 17. metrów płasko uderzył. Piłka ku rozpaczy bramkarza "pasiaków" wpadła do bramki tuż przy lewym słupku.
Statystyka:
Resovia Stal
11  Strzały  10
4  Strzały celne  4
17  Faule  17
5  Spalone  0
2  Rzuty rożne  4
2  Słupki  0
1  Poprzeczki  0

Źródło: www.nowiny24.pl, www.sports.pl, www.pressmedia.com.pl/sn
 

(Wofik)

REKLAMA
reklama