Prasa o Stali: Błędy i wypaczenia

2 Listopada 2010, godzina 21:58, autor:

Zapraszamy Państwa do przeczytania artykułu, który ukazał się w dzisiejszym wydaniu Super Nowości i nawiązującym jeszcze do sobotniego m

Zapraszamy Państwa do przeczytania artykułu, który ukazał się w dzisiejszym wydaniu Super Nowości i nawiązującym jeszcze do sobotniego meczu Stali Sandeco Rzeszów z Ruchem Wysokiem Mazowieckie.

Błędy i wypaczenia
2 października 2010 r. – Super Nowości


II LIGA. Biało-niebiescy przegrali przez własne błędy i fatalne pomyłki arbitra
W sobotę piłkarze Stali nie byli w stanie pokonać najsłabszego zespołu, jaki w tej rundzie zawitał na ich stadion. Ruch nie pokazał nic wielkiego, a i tak wygrał. Goście mieli to szczęście, że jeszcze gorzej od nich zaprezentował się główny arbiter tego spotkania, który częściej mylił się na ich korzyść.
Paweł Płoskonka był negatywnym bohaterem tego pojedynku. To jego błędne decyzje nie tylko odwróciły losy meczu, ale też w pewnym stopniu, wypaczyły jego przebieg. Obie miały miejsce w pierwszej połowie, gdy Stal prowadziła 1-0 i kontrolowała przebieg meczu. Najpierw arbiter, podarował gościom rzut karny z kapelusza. W przepychance Reimana z Płoszczukiem, dopatrzył się faulu zawodnika gospodarzy. - Nie wiem co on tam widział. Doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, że to słaby sędzia, ale są jakieś granice. Przecież za takie rzeczy nie dyktuje się rzutów karnych - irytował się po meczu trener Stali.
Do szewskiej pasji zarówno jego, piłkarzy jak i samych kibiców, Płoskonka doprowadził kilka minut przed przerwą. Wtedy to Prokic próbował minąć tuż przed linią pola karnego Holewińskiego. Bramkarz gości ściął rywala równo z trawą, uniemożliwiając mu zdobycie gola. Wszyscy spodziewali się czerwonej kartki, winowajca otrzymał tylko żółtą.
- Rzeczywiście w tej sytuacji, arbiter popełnił błąd. Mojemu bramkarzowi należała się czerwona kartka. Chciałbym zauważyć jednak, że mylił się w obie strony, po przerwie podyktował rzut karny dla Stali. Faul był, ale przed linią "szesnastki". Niestety poziom sędziowania w II lidze jest bardzo słaby. My już przekonaliśmy się o tym na własnej skórze. W tym meczu doświadczyła tego Stal - przyznał trener Ruchu.
W przerwie spotkania zdenerwowani sympatycy Stali chcieli ręcznie wytłumaczyć sędziemu Płoskonce, na czym polega prowadzenie zawodów zgodnie z przepisami. Gdyby nie ochrona i zarząd sekcji, nieudolny arbiter mógł się na własnej skórze przekonać, co to znaczy gniew kibica. - To sędzia sprowokował całą tą dramatyczną sytuację. Nie tylko musieliśmy go bronić przed rozwścieczonymi ludźmi, ale także sami walczyliśmy z własnymi emocjami. A ten pan jeszcze miał czelność zarzucić nam, że kierujemy pod jego adresem groźby karalne. Mam nadzieję, że PZPN wyciągnie z jego błędów odpowiednie wnioski. - powiedział wiceprezes Stali Marek Poręba.
 

Stal Sandeco Rzeszów - Ruch Wysokie Mazowieckie 2-3 (1-1)
1-0 Fabianowski (15.)
1-1 Kołłątaj (30- karny)
1-2 Płoszczuk (53.)
2-2 Fabianowski (84- karny)
2-3 Ambrożewicz (86.)
STAL: Wietecha - Hus (46. Maca), Maciorowski (36. Kiema), Duda, Solecki, Weres, Jędryas (78. Szela), Reiman, Iwanicki (75. Kloc), Prokic, Fabianowski
RUCH: Holewiński -. Kołłątaj, Bartkiewicz, Oświęcimka (90. Wiech), Kołodziejczyk (79. Ambrożewicz) - Trzaskalski, Żaglewski, Czarnecki, Jegliński, Płoszczuk (73. Fidziukiewicz), Bzdęga (90. Łukasik).
Sędziował: Paweł Płoskonka (Tarnów). Żółte kartki: Iwanicki, Wietecha oraz Oświęcimka, Żaglewski, Jegliński. Widzów 600.
 

Źródło: /www.pressmedia.com.pl/sn/

(Wofik)

REKLAMA
reklama