Prasa o Stal: relacja z meczu

27 Maja 2010, godzina 18:56, autor:

Zapraszamy do lektury kolejnych czterech artykułów na temat wczorajszego spotkania II ligi wschodniej: Ruch Wysokie Maz. - Stal Sandeco Rzesz&

Zapraszamy do lektury kolejnych czterech artykułów na temat wczorajszego spotkania II ligi wschodniej: Ruch Wysokie Maz. - Stal Sandeco Rzeszów.
 

Specjaliści ze Stali od gonienia wyników
26 maja 2010 - sportowetempo.pl

Piłkarze Stali znów gonili rywala, który wydzierał im korzystny wynik i znów go dogonili. Trener Andrzej Szymański apelował po remisie z Ruchem Wysokie Mazowieckie, by nie popadać w hurraoptymizm, bo do utrzymania jego zespół potrzebuje dwóch zwycięstw.

Tym razem pogoń Stali była mniej spektakularna niż ta w Suwałkach, gdy z 0-4 wyprowadziła wynik na 4-4. W Wysokiem Mazowieckiem były raczej dwa krótsze zrywy za rywalem, który dwukrotnie prowadził po bramkach strzelonych dzięki błędom Stali. Najpierw rzeszowianie źle wybili piłkę dośrodkowaną w pole karne, przejął ją Trzaskalski  i pokonał Wietechę. Była 22 minuta meczu. Wyrównał w 57 min Gryboś, z rzutu karnego (za rękę). Pięć minut później Ruch znów prowadził. Podanie Kołodziejczyka zamienił na bramkę strzałem w polu karnym Twardowski. W 87 min Duda w niecodzienny sposób wyrównał. Opowiadał jak: - Strzeliłem z wolnego mocno, w światło bramki - bramkarz się źle zachował i piłka wpadła mu pod nogami do bramki...

Dobry punkt
27 maja 2010 - Super Nowości

Piłkarze Stali upodobali sobie ostatnio remisy. Wczoraj zanotowali taki wynik po raz trzeci z rzędu. Zysk może niewielki, ale dzięki punktowi zdobytemu w pojedynku z Ruchem, przeskoczyli w tabeli OKS Olsztyn i zajmują obecnie ostatnią bezpieczną pozycję.

Do Wysokiego Mazowieckiego nasz zespół pojechał poważnie osłabiony. Z powodu kartek bądź kontuzji zagrać nie mogli Krzysztof Hus, Krzysztof Majda i Mateusz Rzucidło. Wszyscy w komplecie stanowili o sile defensywy Stali w tej rundzie. Wobec tych absencji trener Andrzej Szymański przywrócił do podstawowego składu Tomasza Tomasika i Sylwestra Sikorskiego. Ich występ, podobnie jak całej linii defensywnej nie powalił na kolana, ale na szczęście swoje zrobili zawodnicy przednich formacji.

Stal, podobnie jak przed tygodniem w Starciu z Wigrami, wykazała się hartem ducha i pokazała charakter. Mimo, że dwukrotnie przegrywała z kandydatem do awansu, udało jej się wyrównać stan meczu. Teraz nasz zespół w ma półtora tygodnia przerwy, co jest efektem zmian w terminarzu rozgrywek. Biało-niebiescy mają czas by spokojnie przygotować się do batalii z Pelikanem Łowicz i Przebojem Wolbrom. Jeśli je wygrają, pozostaną w II lidze, bez oglądania się na to co zrobią inne zespoły.

Stal Rzeszów po dramatycznym meczu wywalczyła cenny punkt
27 maja 2010 - GC Nowiny

Stalowcy po raz kolejny pokazali charakter i z gorącego terenu w Wysokiem Mazowieckim przywieźli cenny remis.

Nasz zespół pozbawiony kluczowych graczy w obronie  Krzysztofa Majdy (kartki) i Mateusza Rzucidły (kontuzja) grał w tyłach niepewnie i szybko stracił bramkę. Strózik wrzucił piłkę w pole karne, gdzie stalowcy zbyt krótko wybili futbolówkę wprost pod nogi Trzaskalskiego i ten nie dał szans "Balonowi”.

Po stracie bramki Stal ruszyła do ataku. Bliski powodzenia był Krauze, strzelił mocno z narożnika pola karnego - tuż nad poprzeczką. Gryboś, który od meczu z Wigrami gra złapał drugi oddech, wychodził z siebie, aby zdobyć gola. Najpierw trafił w obrońcę, ale w 57. min pewnie wykorzystał rzut karny podyktowany za rękę jednego z obrońców Ruchu.

Wydawało się, że Stal kontroluje mecz, jednak wystarczył kolejny błąd w obronie i po wrzutce Kołodziejczyka – Twardowski strzałem z 14 m zaskoczył Wietechę.

Po stracie drugiego gola Stal nie miała już czego bronić. Na boisko weszli Fabianowski, Szala i Wójcik. Mimo to stalowcy długo nie mogli znaleźć sposobu na obronę gospodarzy i dopiero tuż przed końcem meczu doprowadzili ponownie do remisu. Piotr Duda bezbłędnie ustawił celownik, strzelił mocno po ziemi z rzutu wolnego (30 m), całkowicie zaskakując Rakowieckiego.

Freskovita Wysokie Mazowieckie - Stal Sandeco Rzeszów 2:2
26 maja 2010 - Gazeta Współczesna

Zespół z Wysokiego Mazowieckiego tylko teoretycznie liczył się jeszcze w walce o awans do I ligi. Może dlatego spotkanie obejrzała zaledwie garstka widzów. Gospodarze od początku starali się zatrudniać defensywę Stali i bramkarza Tomasza Wietechę. Raz po raz w pole karne gości wędrowały wrzutki. Po jednym z takich zagrań, w 22 minucie Marcin Trzaskalski dopadł do zbyt słabo wybitej piłki i zapewnił Freskovicie prowadzenie.

Po przerwie do głosu doszli rzeszowianie. Ten sam zespół bardzo długo "rozkręcał się” w Suwałkach, gdy ze stanu 4:0 dla Wigier doprowadzili do remisu 4:4. Tak jak w tamtym spotkaniu, najjaśniejszą postacią ekipy z Rzeszowa był Ireneusz Gry-boś. To on, w 57 minucie wyrównał na 1:1. Na szczęście, celownik "nastawił” Twardowski. Szybko, bo 5 minut po stracie bramki, wykorzystał dogranie Eugeniusza Kołodziejczyka i Freskovita znów prowadziła.

Stal nie pasowała. Strzał Grybosia na róg sparował Rafał Rakowiecki. Gdy wydawało się, że golkiper Fres-kovity nie puści już gola, Piotr Duda zdecydował się na strzał rozpaczy z 30 metrów z rzutu wolnego. Płasko uderzona piłka, niestety, znalazła drogę do siatki.
 

REKLAMA
reklama