Portugalczycy chcą budować stadion

26 Kwietnia 2007, godzina 11:55, autor: Grzegorz Szalacha

  W środę w rzeszowskim ratuszu zjawili się biznesmeni z Portugalii, którzy zamierzają zainwestować w budowę nowego stadionu w naszy

  W środę w rzeszowskim ratuszu zjawili się biznesmeni z Portugalii, którzy zamierzają zainwestować w budowę nowego stadionu w naszym mieście. Obiekt mógłby być gotowy w 2010 r. Portugalczycy chcą wejść w układ z Rzeszowem w ramach tzw. partnerstwa publiczno-prywatnego. Polega ono na tym, że samorządy, które nie mają pieniędzy na duże inwestycje, mogą wydzierżawić atrakcyjne tereny czy też części nieruchomości prywatnym inwestorom, którzy sfinansują przedsięwzięcie, a potem czerpią z niego dochody. Po wygaśnięciu umowy tereny wraz z istniejącym na nich obiektem wracają do samorządu. Dotychczas jednak nigdzie w Polsce nie realizowano żadnej inwestycji w takim programie.

Władze Rzeszowa są bardzo zainteresowane takim układem. Prezydent Tadeusz Fenrenc podkreślał w środę, że miasto ma już środki na budowę części sportowej nowego stadionu i oczekiwałoby, by portugalscy partnerzy sfinansowali część komercyjną. - Przed nami jednak długa droga do tej formy realizacji zadania - mówi Stanisława Bęben, szefowa wydziału pozyskiwania funduszy UM Rzeszowa. - Problem polega m. in. na tym, że musimy upewnić się, że taka forma działania przyniesie korzyści obu stronom.

Portugalczycy w swojej wstępnej wizji proponują wybudowanie wokół stadionu marketów, lokali gastronomicznych, usługowych itd. Podkreślali, że nie przeszkadza im bliskość marketu Albert. Rozważają nawet budowę nad ul. Hetmańską przejścia dla pieszych łączącego nowe obiekty z tym sklepem.

Te propozycje nie do końca jednak odpowiadają oczekiwaniom władz miasta, bo w ofercie zabrakło bocznych boisk treningowych. - To poważny problem. Na bocznych płytach trenują dzieci i młodzież. Jeśli ich nie będzie, stadion będzie żył co najwyżej raz w tygodniu - zaznaczył Jacek Szczepaniak, prezes sekcji piłkarskiej Stali Rzeszów.

Goście uspokoili ich jednak, argumentując, że w każdym większym klubie, np. Manchesteru i Porto, boiska treningowe są oddalone od głównego obiektu - znajdują się poza miastem lub na jego obrzeżach. Działki, na których ma powstać nowy stadion, leżą w środku Rzeszowa i są zbyt atrakcyjne komercyjnie, by budować na nich boiska treningowe. - Te tereny muszą zarabiać - mówili goście z Portugalii. W dodatku nasz stadion ma być piłkarsko-żużlowy, co i tak powoduje, że będzie znacznie większy od stadionów typowo piłkarskich.

Portugalczycy pytali tym, jak długo trwa załatwianie spraw formalnych. - Sama zmiana studium zagospodarowania przestrzennego zajmie 8-10 miesięcy, gdyż planowane jest tam centrum handlowe o powierzchni powyżej 2 tys. m kw. Program funkcjonalno-użytkowy rzeszowskiego stadionu, który przygotowuje warszawska firma, ma być gotowy do końca czerwca - mówili urzędnicy.

Goście zaznaczyli, że mają także propozycję współpracy przy budowie stadionu z Wrocławia, ale zdecydowanie wolą Rzeszów, ponieważ z ich analiz wynika, że obiekt w naszym mieście byłby bardziej rentowny.

Zdaniem inwestorów budowa stadionu mogłaby się rozpocząć w roku 2008, a zakończyć w 2010. Kolejne rozmowy z władzami Rzeszowa odbędą się w drugiej dekadzie maja.
REKLAMA
reklama