Popis Fabianowskiego

17 Sierpnia 2005, godzina 11:57, autor: Grzegorz Szalacha

Druga kolejka przyniosła podkarpackim ekipom tylko 5 punktów. Zwycięstwo zanotowała jedynie Stal Rzeszów, rehabilitując się za fal

Druga kolejka przyniosła podkarpackim ekipom tylko 5 punktów. Zwycięstwo zanotowała jedynie Stal Rzeszów, rehabilitując się za falstart w inauguracji.
STAL RZESZÓW - WIERNA MAŁOGOSZCZ 3-0 (1-0)
1-0 Fabianowski (45, głową, po centrze Ogara), 2-0 Sierżęga (55. karny, po faulu Ubożaka na Fabianowskim), 3-0 Fabianowski (63, po podaniu Kędziora)

STAL: Pomianek 7 - Banaszkiewicz 6, Popiela 6, Kędzior 6, Lebioda 6 - Sierżęga 7, Walat 6, Kloc 6 (70. Zajdel), Ogar 6 (75. Dragan), Fabianowski 9 (80. Szymański) - Brożek 5 (61. Kobos).
WIERNA: Maj 5 - Piwowarczyk 5 (86. Lniany), Pawłowski 4, Szpiega 4 (86. Bień), Ubożak 3 (61. Piotrowski) - Cieluch 5 (41. H. Drej 3), K. Drej 6, Kociczak 5, Grzyb 5, Fatyga 5 - Gil 4.
SĘZIOWAŁ Tomasz Piróg (Kraków). ŻÓŁTE KARTKI: Lebioda, Brożek - Ubożak, H. Drej. WIDZÓW: 400.
W cyfrach niby wszystko gra - za trzybramkową porażkę w Stróżach Stal zrehabilitowała się dokładnie takim samym zwycięstwem u siebie. Samą grą rzeszowianie nie przekonali jednak. Długo męczyli się z przeciętnym rywalem, który wcale nie stosował ekstremalnej odmiany "obrony Częstochowy”. Na szczęście znakomitą dyspozycją błysnął Wojciech Fabianowski i sprawił, że kibice opuszczali stadion w dobrych nastrojach.
Przez pierwsze pół godziny trudno było powiedzieć, kto jest lepszy. Na mokrym boisku i przy padającym deszczu stalowcom gra się nie kleiła. Pierwszą okazję wypracowali goście. Z wolnego uderzył Piotr Pawłowski, piłka dotarła do Karola Dreja, ten uderzył w środek bramki i Rafał Pomianek mógł się wykazać. 10 minut później Damian Gil w dobrej sytuacji nie opanował piłki, huknął bez namysłu, nieprecyzyjnie i było po strachu. W 30. min mocnym, tyle że niecelnym strzałem z dystansu odpowiedział w końcu Tomasz Ogar. 3 minuty po tym przed Mirosławem Majem znalazł się Fabianowski. Uderzył bez wahania i przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. Gdy wszyscy na trybunach sądzili, że II połowa zacznie się od stanu 0-0, Ogar posłał piłkę skrzydła na pole karne, Fabianowski "przepchał” obrońcę i głową dopełnił reszty.
Po zmianie stron przez 20 minut gospodarze rządzili na boisku. Paweł Kloc próbował trafić z 25, Ogar z 20, tymczasem gol padł dokładnie z 11 metrów, bo szarżującego Fabianowskiego "skosił” w polu karnym Łukasz Ubożak. Kloc nie chciał kusić losu (zmarnował karnego tydzień temu), toteż do piłki podszedł Sierżęga. Wytrzymał presję i Stal miała już mecz pod kontrolą. Wszystko stało się na sto procent jasne, gdy Mateusz Kędzior "kasując” akcję Wiernej, popisał się wybiciem, z którego zrobiła się asysta do Fabianowskiego; ten uciekł obrońcy i w sytuacji sam nam sam strzałem po ziemi trafił, gdzie chciał.
Goście nie zwiesili głów. Gdyby Pawłowski (70) nie minął się z piłką na piątym metrze byłoby pewnie 3-1. 5 minut później ten sam gracz "machnął” się na swoim przedpolu, wykorzystał to Ogar, ale dał się dogonić i pod naciskiem strzelił obok słupka. W 78. min Fabianowski mógł mieć już hat-tricka; wygrał pojedynek główkowy z obrońcami, niestety, pospieszył się z uderzeniem i "skóra” poleciała nad poprzeczką. W 86. min goście stanęli przed ostatnią szansą. Z wolnego w okolice "okienka” celował Waldemar Szpiega, ale Pomianek pofrunął w tę samą stronę i nie pozwolił, by Stal po dwóch kolejkach miała ujemny bilans bramkowy.
REKLAMA
reklama