Pokonani, wykartkowani

16 Września 2012, godzina 00:32, autor:

Kibice Stali przeżyli kolejny zawód. Nasi piłkarze przegrali w stylu dalekim od oczekiwań. Względnie dobrej gry wystarczyło ledwie na kw

Kibice Stali przeżyli kolejny zawód. Nasi piłkarze przegrali w stylu dalekim od oczekiwań. Względnie dobrej gry wystarczyło ledwie na kwadrans. A to stanowczo za mało, żeby wygrać mecz w II lidze. Ale po niepowodzeniach, teraz przyjdzie czas na sprawdzian charakterów. Już za trzy dni Derby Rzeszowa.

Już w trzeciej minucie Wietecha uratował nasz zespół przed utratą bramki, broniąc w sytuacji sam na sam. Dziesięć minut później znowu Wietecha wybił piłkę po ostrym dośrodkowaniu (strzale-?) z prawej strony boiska. Ale to Stalowcy objęli prowadzenie. W 24 minucie, po podaniu Stachyry, Koczon pokonał Kwiatkowskiego. Pięć minut później ładnie uderzał Lisańczuk, ale bramkarz Wisły sparował piłkę na rzut rożny.
Naszym piłkarzom zdarzały się koszmarne błędy. W 37 minucie Baran zagrał piłkę przez środek boiska i tą przejęli Wiślacy. Na szczęście właśnie Arek przerwał akcję zespołu gości. Ale duży błąd popełnił także Wietecha w doliczonym czasie gry pierwszej połowy. Wiślacy wykonywali rzut wolny z ok. 25 metrów. Przy uderzeniu Sekulskiego Tomek źle się zachował i pika wpadła do siatki.
 
W drugiej połowie był taki moment, że wydawało się, że Stal złapała właściwy rytm i kilka razy wyprowadzała groźne ataki. W 62. minucie Stachyra znalazł się w polu karnym, ale zwlekał z dograniem do partnerów i dał sobie wybić piłkę. Po chwili Stalowcom grało się jeszcze łatwiej, ponieważ drugą żółtą kartkę otrzymał Sekulski. W 74. minucie Prokic ładnie zagrał do Stachyry, ale ten nie zdążył i piłkę załapał Kwiatkowski. Dwie minuty później wyborną sytuację miał Szela. Florian przejął piłkę na prawej stronie dograł do Ernesta, ale ten nie trafił czysto w piłkę. Piłka trafiła do Persony, ten oddał strzał, piłkę jednak złapał Kwiatkowski. Po chwili mocno i celnie uderzał Prokic i bramkarz z trudem wypiąstkował piłkę. W 82. minucie siły się wyrównały, ponieważ drugą żółtą kartkę otrzymał Florian. Najlepszą akcję tej części meczu miał w 86. minucie Prokic. W sytuacji sam na sam nie trafił jednak w bramkę. No a tuż przed końcem bramkę zdobyli Wiślacy. Piłkę z własnej połowy nonszalancko wyprowadzał Prokic. Tą przejęli goście i wyprowadzili akcję, w której Stalowcy niespecjalnie im przeszkadzali. Po dośrodkowaniu w pole karne, piłkę trącił Wietecha, ale ta spadła po nogi zawodnika Wisły. Ten podał piłkę do środka, strzelał Sielewski i piłkę z linii bramkowej ręką wybił Baran. Efekt: czerwona kartka dla Arka i rzut karny dla płocczan. Skutecznym egzekutorem jedenastki okazał się Sielewski.
 
Na kilka słów komentarza zasługuje też praca arbitra. Sędzia pokazał w sumie 10 żółtych kartek i 3 czerwone. Mecz jednak nie był jakimś brutalnym widowiskiem a sędzia do wielu sytuacji podchodził wyjątkowo drobiazgowo. W wielu sytuacjach karanie zawodników żółtymi (i czerwonymi) kartkami było bezzasadne. 
REKLAMA
reklama