Podsumowanie XVI kolejki

23 Marca 2004, godzina 12:44, autor: Maciej Sakra

Jak doskonale wiemy nasi piłkarze w sobotnie popołudnie bezbramkowo zremisowali w Stalowej Woli z tamtejszą Stalą. Początek spotkania należał

Jak doskonale wiemy nasi piłkarze w sobotnie popołudnie bezbramkowo zremisowali w Stalowej Woli z tamtejszą Stalą. Początek spotkania należał do gospodarzy, ale po około 20 minutach rzeszowianie odsunęli grę od naszego pola karnego i mecz się wyrównał. Szkoda niepotrzebnych fauli Arka Mosura, bo pomimo kontuzji Łuczyka i Popieli mogliśmy wyjechać z tego trudnego terenu bogatsi o 3 punkty. W drugiej połowie bowiem (a szczególnie przez jej pierwsze 30 minut), byliśmy drużyną grającą mądrzej i mającą częściej piłkę. Ten jeden zawodnik, którego brakowało mógł być wówczas kluczem do sukcesu. Oprócz meczu Stali w Stalowej Wol,i rozegrano w miniony weekend również siedem innych spotkań o mistrzostwo III ligi. Znakomicie spisała się przemyska barcelona bezbramkowo remisując na boisku naszego najgroźniejszego rywala w walce o awans Kolportera Korony Kielce. Pomimo sporej momentami przewagi kielczan, to właśnie Polonia była bliższa zwycięstwa. W drugiej połowie tego spotkania bowiem, przemyślanie wyszli z groźną kontrą, po której znaleźli się w sytuacji trzech na dwóch z obrońcami Korony, jednak czarnoskóry Lee Quaye trafił piłką w poprzeczkę. O krok od sprawienia sensacji byli także piłkarze Pogoni Staszów, którzy prowadzili w spotkaniu wyjazdowym z Heko Czermno 1:0, by ostatecznie przegrać 1:2 tracąc bramki w ostatnich 8 minutach meczu. Dość powiedzieć, iż ta druga bramka, to zasługa silnego wiatru, który zmienił tor lotu piłki i zmylił bramkarza Pogoni. Ciekawą i mądrą piłkę pokazała tarnobrzeska Siarka, co prawda przegrywając w Wieliczce 1:2, ale będąc długimi momentami drużyną lepszą. Na uwagę zasługuje piękna bramka kontaktowa po akcji dwóch byłych stalowców. Strzelał z pierwszej piłki Wojtek Pszeniczny, a asystował Grzesiek Gromala. Widać, jak świetną pracę wykonał zimą szkoleniowiec siarkowców Tomasz Arteniuk. Sporo powodów do radości miał przed i po meczu trener rezerw krakowskiej Wisły Antoni Szymanowski. Przed meczem, gdy zobaczył kogo zostawił mu Henryk Kasperczak, a po meczu ze zwycięstwa. Trudno jednak było nie wygrać mając w bramce Piekutowskiego,w obronie Jopa i Głowackiego, w pomocy Ihenacho, no a w napadzie samego Tomasza Frankowskiego, który w przeciągu dziesięciu minut sam zdobył dwie bramki dla wiślaków. Wynik 4:2 i sądecczanie wracali do domu ze spuszczonymi głowami. Udanie zainaugurowali rundę wiosenną piłkarze Hutnika Kraków pewnie pokonując Proszowiankę w Proszowicach 3:0. Podopieczni Piotra Kocąba grali fatalnie, a krakowianie bezlitośnie wykorzystali, każdy słaby punkt gospodarzy. W derbach zamojszczyzny górą okazała się Tomasovia skromnie pokonując Hetmana 1:0. Zamojszczanie ostro muszą wziąść się za treningi, bo to pierwszy sygnał, że z drużyną dzieje się coś niedobrego. Nasz odwieczny rywal "zza miedzy" Resovia uporał się na własnym terenie z lubelskim Motorem zwyciężając 2:0. Mecz odbywał się w bardzo trudnych warunkach (ciężka, błotnista murawa), co też odbiło się na fatalnym poziomie tego widowiska. Gospodarze zwyciężyli głównie dzięki ambitnej postawie w przeciągu całego spotkania. Bramka tygodnia: Wojciech Pszeniczny (Siarka). (SRL)
REKLAMA
reklama