Podsumowanie 6. kolejki II ligi wschodniej

10 Września 2012, godzina 14:31, autor:

6. kolejka II ligi wschodniej rozpoczęła się już w czwartek mecze w Suwałkach pomiędzy Wigrami a Motorem Lublin. Podobnie jak poprzednio żadnej

6. kolejka II ligi wschodniej rozpoczęła się już w czwartek mecze w Suwałkach pomiędzy Wigrami a Motorem Lublin. Podobnie jak poprzednio żadnej z czołowych drużyn nie udało się wygrać meczu. Uczynili to za to piłkarze ostatniego w tabeli Świtu Nowy Dwór Mazowiecki, którzy pokonali na własnym stadionie 1:0 Stal Rzeszów.


 

Wigry Suwałki – Motor Lublin 2:1 (2:1)
0:1    18 min.    Szpak
1:1    24 min.    Lauryn
2:1    45 min.    Kisiel


W meczu inaugurującym 6. kolejkę piłkarze Wigier Suwałki pokonali Motor Lublin 2:1. Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu taki wynik trzeba by było uznać za niespodziankę. Lublinianie byli bowiem upatrywali jako jeden z faworytów do awansu. Jednak spekulację spekulacjami ale sam sezon pokazuje zupełnie co innego. Podopieczni Mariusza Sawy jako jedyni w drugoligowym gronie nie wygrali jeszcze meczu.
Sam czwartkowy mecz lepiej rozpoczął się dla gości, którzy w 18. minucie objęli prowadzenie po strzale Damiana Szpaka. Jednak cieszyli się z niego zaledwie 6 minut. Wtedy to właśnie wyrównał Kamil Lauryn. Gospodarze jeszcze w pierwszej połowie a dokładnie tuż przed jej końcem wyszli na prowadzenie.
W drugiej części meczu kiedy wydawało się, że piłkarze Motoru rzucą się do odrabiania strat ich kibiców spotkała niespodzianka. To gospodarze kontrolowali przebieg gry i nie dali sobie strzlić bramki.




Stal Stalowa Wola – Puszcza Niepołomice 0:4 (0:1)
0:1    44 min.    Nowak
0:2    49 min.    Moskwik
0:3    53 min.    Cholewiak
0:4    63 min.    Moskwik


Kibice w Stalowej Woli zastanawiają się co się dzieje z ich piłkarzami. 3. mecz w tym sezonie na własnym stadionie i 3. porażka. Jednak jej rozmiar przeszedł wszelkie oczekiwania. Po tym meczu wydaje się, że pozycja trenera Mirosława Kality zawisła na cienkim włosku. A drużyna  województwa małopolskiego udowadnia, że słaby początek sezonu był tylko wypadkiem przy pracy i dzięki wygranej w Stalowej Woli awansowali już na 6. miejsce ligowej tabeli.




Wisła Płock – Pelikan Łowicz 1:2 (1:0)
1:0    41 min.    Sekulski
1:1    73 min.    Solecki
1:2    85 min.    Pomianowski


Dziwną formę prezentują piłkarze Wisły Płock. Zespół, który był przed sezonem uznawany za jednego z faworytów początek sezonu miał bardzo słaby. Jednak po ostatnich dwóch zwycięstwach wydawało się, że bez problemów sięgnął po kolejny komplet punktów.
Gospodarzy, którzy byli zespołem zdecydowanie lepszym na prowadzenie wyszli dopiero w 41 minucie. Wtedy to na strzał z około 20 metrów zdecydował się Łukasz Sekulski i bramkarz gości musiał wyciągać piłkę z siatki.
Początek drugiej połowy to nadal przewaga płocczan, którzy jednak nie umieli udokumentować tego drugą bramką. A jak to się robi pokazali łowiczanie w 73 minucie. Wtedy to Mariusz Solecki wykorzystał dośrodkowanie i z kilku metrów wpakował piłkę do bramki. Goście od tego momentu grali tak aby tego punktu nie stracić. A, że mieli dużo szczęścia to do domu zamiast z jednym punktem udali się z… trzema. W 85 minucie Patryk Pomianowski bowiem strzelił drugą bramkę dla Pelikana. Końcowe minuty to walka gospodarzy o choćby remis. Jednak obrona gości wytrzymała ten napór i sprawiła niespodziankę.




Resovia Rzeszów – Wisła Puławy 0:0

Rzeszowianie po dwóch meczach rozegranych na Stadionie Miejskim „Stal” wrócili na swoje „stare śmieci”. Ten powrót nie był jednak zbyt udany. Bo tak trzeba uznać bezbramkowy remis z Wisłą Puławy. Goście, którzy od 30 minuty grali w 10. (czerwona kartka dla bramkarza za faul poza polem karnym) mieli tylko jeden cel – nie stracić bramki. Wydawało się to mało możliwe, bo Resovia grając jako gospodarz już dwa razy rozgromiła w tym sezonie swoich rywali (Unię Tarnów 4:1 oraz Radomiak Radom 5:0). Jednak tym rzeszowianom razem nie udało im się strzelić żadnej bramki. Goście zaś schowani za podwójną gardą nawet nie mieli pomysłu na przedostatnie się na przedpole bramki strzeżonej przez Marcina Pietrykę. Bezbramkowy remis stał się więc faktem.




Garbarnia Kraków – Radomiak Radom 2:1 (2:0)
1:0    45 min.    Broź
2:0    45 min.    Siedlarz
2:1    59 min.    Byszewski


Bardzo dziwny mecz odbył się w Krakowie. Od samego początku spotkania do ataków ruszyli goście, którzy już w 2. minucie mogli objąć prowadzenie. Jednak Marcin Byszewski przestrzelił w dogodnej sytuacji. Kolejne minuty meczu to nadal lekka przewaga gości z Radomia jednak nie mieli oni pomysłu na pokonanie Widawskiego. W 41 minucie zaś gospodarze mogli cieszyć się z prowadzania. Mariusz siodlarz jednak ostemplował tylko słupek bramki Radomiaka. Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem w pierwszej minucie doliczonego czasu Mateusz Broź wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i wyprowadził Garbarnię na prowadzenie. Nie minęło kilka sekund a było już.. 2:0 !!! Bo złym wyprowadzeniu piłkę kontra gospodarzy zakończyła się celnym strzałem Mariusza Siedlarza.
Goście nie mając nic do stracenia w drugiej połowie rzucili się do ataków. Jednak dopiero w 59 minucie zdobyli kontaktowa bramkę. Marcin Byszewski wykorzystał bowiem rzut wolny pośredni z pola karnego i dał nadzieję radomianom na korzystny wynik w tym spotkaniu. Jednak w ostatnich 30 minutach piłkarze Radomiaka nie stworzyli sobie już dobrych sytuacji. Wynikało to za faktu, że gospodarze umiejętnie się bronili i dzięki temu dowieźli komplet punktów do końca meczu.




Unia Tarnów – Znicz Pruszków 0:0

Może to dziwnie zabrzmi, ale po tym spotkaniu oba zespoły są zadowolone z jednego punktu. Gospodarze zagrali w tym meczu poważnie osłabieni. W podstawowej jedenastce nie było kontuzjowanych Sławomira Matrasa oraz Kamila Pawlaka, a za kartki pauzowała Łukasz Popiela. Goście zaś zagrali bez kontuzjowanego Michał Chrabąszcza. Nic więc dziwnego, że od początku meczu obie drużyny skupiły się nad nie straceniem bramki. Ponieważ oba zespoły przedmeczowe założenia zrealizowali perfekcyjnie stąd ten a nie inny wynik meczu.




Olimpia Elbląg – Pogoń Siedlce 2:0 (2:0)
1:0    22 min.    Kołosow
2:0    43 min.    Kołosow


Elblążanie jako drugi zespół w lidze pozostają jeszcze niepokonanym zespołem. Tym razem bez kłopotów pokonali zespół Pogoni Siedlce, który  w poprzedniej kolejce dość niespodziewanie wygrał w Rzeszowie z miejscową Stalą. Obie bramki dla miejscowych zdobył już w pierwszej połowie Anton Kołosow i elblążanie ze spokojem wyszli na druga połowę meczu. A w tej emocji już nie było i wynik nie uległ zmianie.




Świt Nowy Dwór Mazowiecki – Stal Rzeszów 1:0 (0:0)
1:0    60 min.    Zawiska


W Nowym Dworze Mazowieckim doszło do niespodzianki. Ostatni w tabeli zespół Świtu Nowy Dwór Mazowiecki pokonał Stal Rzeszów 1:0 po bramce strzelonej w 60 minucie przez Mateusza Zawiskę. Więcej o tym meczu w osobnym artykule. Zapraszamy do lektury.




Siarka Tarnobrzeg – Concordia Elbląg 1:1 (1:1)
0:1    20 min.     Szmydt
1:1    30 min.    Madeja


W meczu dwóch beniaminków Siarka Tarnobrzeg podzieliła się punktami z zespołem Concordii Elbląg. Dla gospodarzy był to już ostatni mecz w tej rundzie z beniaminkami. Wcześniej powiem grali już z Unią Tarnów i Radomiakiem Radom.
Pierwszą bramkę w tym meczu zdobyli dość niespodziewanie elblążanie. W 20. minucie po wykorzystaniu błędu Janusza Hynowskiego lewą stroną ruszył jeden z zawodników z Elbląga i po wbiegnięciu na pole karne idealnie dograł do Mateusza Szmydta, który z najbliższej odległości pokonał Kamila Beszczyńskiego. Wyrównanie nastąpiło 10. minut później kiedy to Bartosz Madeja precyzyjnym strzałem zza pola karego nie dał najmniejszych szans Hieronimowi Zochowi posyłając piłkę w długi róg jego bramki. Więcej bramek w tym meczu już nie padło i stąd podział punktów między beniaminkami.



Tabela po 6. kolejce II ligi wschodniej dostępna jest pod linkiem

REKLAMA
reklama