Podsumowanie 3. kolejki II ligi wschodniej

20 Sierpnia 2012, godzina 12:54, autor:

Za nami 3. kolejka II ligi wschodniej. Samodzielnym liderem po zwycięstwie z Wisłą Płock 3:1 zostali piłkarze Radomiaka Radom – beniaminka

Za nami 3. kolejka II ligi wschodniej. Samodzielnym liderem po zwycięstwie z Wisłą Płock 3:1 zostali piłkarze Radomiaka Radom – beniaminka ligi. Na przeciwległym froncie znajdują się piłkarze Świtu Nowy Dwór Mazowiecki, którzy ponieśli trzecią z rzędu porażkę (z Concordią Elbląg) i zamykają tabelę z zerowym dorobkiem punktów. W dodatku bilans bramek mają 1:10… Mało ciekawie jak na początek sezonu.
 

Garbarnia Kraków – Wigry Suwałki 0:1 (0:0)
0:1 60 min. Pomian


O tym, że w piłce nożnej liczą się przede wszystkim bramki bardzo dobrze przekonali się piłkarze Garbarni Kraków. Gospodarze wcale nie byli gorsi od zawodników z Suwałk a mimo to zeszli z placu gry pokonani. Jako pierwsi w tym meczu zaatakowali gospodarze i za sprawą Tymoteusz Chodźki mogli objąć prowadzenie. W pierwszej połowie mimo kilku sytuacji żadna z drużyn nie potrafiła celnie trafić do bramki. Większe emocje zaczęły się za to po przerwie. Tak jak w pierwszej połowie do ataków ruszyli Garbarze. Jednak pierwszą groźną sytuację mieli goście kiedy to w 56 minucie piłka zatrzymała się na słupku bramki gospodarzy. Chwilę później było już 0:1. W 60 minucie bramkę dla gości zdobył wprowadzony w drugiej połowie Adam Pomian wykańczając kontrę zespołu z Suwałk. Od tego momentu gospodarze nie mając nic do stracenia ruszyli do ataku. I w 75 minucie mieli najlepszą sytuację do wyrównania. Szarżującego w polu karnym Nwachukwu sfaulował Sołowiej. Arbiter meczu oprócz podyktowania rzutu karnego odesłał zawodnika gości do szatni. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Maciej Siedlarz, ale jego strzał bez problemów obronił Karol Salik. Od tego momentu goście ograniczali się tylko do obrony rezultatu. Kilka minut przed końcem meczu strzelec bramki został ukarany czerwoną kartki i gospodarze grali już z przewagą dwóch zawodników. Jednak mimo kilku kolejnych sytuacji nie strzelili już do końca meczu bramki i zeszli z boiska ze spuszczonymi głowami.



Unia Tarnów – Siarka Tarnobrzeg 2:0 (2:0)
1:0 10 min. Węgrzyn
2:0 32 min. Ł. Popiela

Piłkarze Unii po środowej porażce z Resovią 4:1 chcieli się szybko zrehabilitować. I to im się udało. W meczu dwóch beniaminków okazali się dużo lepsi od tarnobrzeskiej Siarki wygrywając ten mecz 2:0. Pierwszą bramkę liczni zgromadzeni na stadionie kibice zobaczyli już w 10 minucie. Kiedy to Paweł Węgrzyn najwyżej wyskoczył do piłki dośrodkowanej z rzutu wolnego i umieścił ją w siatce. Kolejne minuty to lekka przewaga zawodników z Tarnobrzega. Jednak obrona gospodarzy nie pozwalała im na wiele. W 32 minucie „Jaskółki” cieszyły się z kolejnej bramki. Zdobył ją tym razem Łukasz Popiela, który również główką pokonał bramkarza gości po dośrodkowaniu z rzutu rożnego.
W drugiej połowie tarnowianie mając zapas dwóch bramek postawili na szczelną obronę i grę z kontry. A, że piłkarze z Podkarpacia nie mieli pomysłu na rozmontowanie tej formacji wynik mecz nie uległ już zmianie.


Znicz Pruszków – Resovia Rzeszów 1:0 (1:0)
1:0 20 min. Sztybrych


Piłkarze Znicza tym meczem potwierdzili, że będą jednym z głównych faworytów do awansu do I ligi. W spotkaniu z liderem tabeli – Resovią – okazali się lepsi od rzeszowian o jedną bramkę, którą strzelił w 20 minucie Przemysław Sztybrych. Wtedy to wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego i strzałem głową pokonał Marcina Pietrykę. Od tego momentu inicjatywę przejęli piłkarze Resovii, którzy przede wszystkim za sprawą groźnego Sebastiana Hajduka mieli swoje okazje na pokonanie Pawła Pazdana. Druga połowa zaczęła się tak jak końcówka pierwszej – od ataków gości. Jednak na tablicy nadal widniał wynik 1:0. I tak pozostało do końca meczu. Meczu, który był trzecim z rzędu w którym pruszkowianie nie stracili bramki.


Radomiak Radom – Wisła Płock 3:1 (2:1)
0:1 14 min. Sekulski
1:1 25 min. Prędota
2:1 29 min. Figiel
3:1 89 min. Kornacki


Piłkarze Radomiaka potwierdzili, że nie przypadkowo  przed tym meczem znajdowali się na pozycji lidera. Mimo, że sam mecz rozpoczął się dla nich źle – w 14 minucie stracili bramkę po strzale Łukasza Sekulskiego to po 90 minutach oni cieszyli się ze zwycięstwa.
Wyrównującą bramkę radomianie zdobyli w 25 minucie kiedy to po rzucie rożnym Seweryna Kiełpina pokonał Piotr Prędota. Nim zawodnicy z Płocka zaczęli myśleć jak tu wyjść na prowadzenie zostali trafieni po raz drugi. Marcin Figiel mocnym i precyzyjnym strzałem zza pola karnego nie dał bowiem szans płockiemu bramkarzowi. Tuż przed przerwą zawodnicy z Płocka wpadli w jeszcze większe kłopoty. Czerwoną kartą zobaczył bowiem Rafał Zembrowski i goście drugie 45 minut musie grać w osłabieniu.
Goście w drugiej połowie postawili wszystko na jedną kartę i grając w dziesięciu zaatakowali narażając się tym samym na kontry Radomiaka, którzy kilka razy mogli powiększyć swoją przewagę. Uczynili to dopiero minutę przed końcem meczu po strzale Piotra Kornackiego i mogli być już pewni zwycięstwa w tym ważnym meczu.

 

Olimpia Elbląg – Puszcza Niepołomice 1:1 (0:0)
0:1 52 min. Strózik
1:1 57 min.  Lubenow (rzut karny)

Patrząc tylko na tabele ligową wynik tego meczu można uznać za niespodziankę. Jednak  mimo zerowego dorobku punktowego zespół z Niepołomic na pewno będzie w tym sezonie odgrywał znaczącą rolę w lidze. Środowa porażka ze stalą Rzeszów 1:4 to efekt znakomitej postawy dwóch zawodników Stali (Wietechy na bramce i Prokića w ataku).
Po tym remisowym meczu obaj trenerzy na pewno nie będą zadowoleni – co trudno im się dziwić. Parząc jednak na to co działo się na boisku to bliżej zwycięstwa byli jednak goście. W pierwszej połowie piłkarze Olimpii nie mieli pomysłu na zagrożenie bramce gości i jeśli coś się działo to tylko po stałych fragmentach gry. Kibice bramki zobaczyli dopiero w drugich 45 minutach. Najpierw w 52 minucie prowadzenie uzyskali goście z Niepołomic kiedy to po dobrze rozegranym rzucie rożnym piłkę do bramki skierował Paweł Strózik. Jakby tego było mało za chwilę później mogło być już 0:2. Tylko sam Mateusz Cholewiak wie jak nie trafił z najbliższej odległości do bramki trafiając tylko w poprzeczkę. W 57 minucie nastąpiło wyrównanie. W polu karnym faulowany był Tomasz Jedlewski, a jedenastkę na bramkę zamienił Lubomir Lubenow. Na tym emocje się nie skończyły. W końcówce meczu „piłkę meczową” miał Sadlewski, ale nie wykorzystał dobrej sytuacji i spotkanie zakończyło się podziałem punktów.
 

Wisła Puławy – Pogoń Siedlce 3:2 (1:0)
1:0 44 min. Nowak
1:1 48 min. Dziubiński (rzut karny)
2:1 59 min. Nowak
2:2 62 min. Dziubiński
3:2 73 min. Popławski

Aż 5 bramek zobaczyli kibice, którzy pofatygowali się na mecz Wisły Puławy z Pogonią Siedlce. Pierwsza bramka padła dopiero w 44 minucie kiedy to niezawodny w drużynie z Puław Konrad Nowak pokonał z rzutu wolnego bramkarza gości. Wyrównanie nastąpiło 3 minuty po przerwie kiedy to Adrian Dziubiński wykorzystał jedenastkę po zagraniu piłki ręką przez zawodnika gospodarzy. Gospodarze po tej sytuacji ruszyli do ataków i w 59 minucie ponownie Konrad Nowak wyprowadził gospodarzy na prowadzenie wykorzystując sytuację sam na sam. 3 minuty później goście ponownie doprowadzili do wyrównania po drugim w tym meczu golu Adriana Dziubińskiego. Ostatni gol w tym meczu padł w 73 minucie kiedy to Marcin Popławski strzelił trzecią bramkę dla Wisły.
 

Pelikan Łowicz – Stal Stalowa Wola 1:1 (1:1)
0:1 22 min. Łanucha
1:1 41 min. Brodecki


W meczu rozegranym w niedzielne popołudnie piłkarze Pelikana Łowicz nie przegrali kolejnego meczu w tym sezonie. Jednak remis ze Stalą Stalowa Wola na pewno nie jest dla nich sukcesem – bardziej stratą dwóch punktów.
Mecz lepiej zaczął się dla drużyny z województwa podkarpackiego. W 22 minucie po szybkiej kontrze gości na prowadzenie wyprowadził Damian Łanucha. Od tego momentu piłkarze Stali ograniczali się do obrony i gry z kontry. Jednak w 41 minucie Pelikan wyrównał. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę do bramki strzeżonej przez 18-letniego Pawła Zielińskiego skierował obrońca łowicki Krzysztof Brodecki. W drugiej części gry obie drużyny dążyły to strzelenia bramki, która pozwoli im wygrać mecz. Najbliżej tego był w 65  minucie Łanucha, który z kilku metrów nie trafił strzałem głową w światło bramki Mariusz Różalskiego. Końcowe minuty mecz toczonego w wysokiej temperaturze nie przyniosły już większych emocji i mecz zakończył się remisem.
 

Concordia Elbląg – Świt Nowy Dwór Mazowiecki 5:0 (1:0)
1:0 37 min. Nadolny
2:0 62 min. Nadolny
3:0 73 min  Nadolny
4:0 85 min. Zejglic
5:0 90 min. Bogdanowicz

Dla gospodarzy ten mecz przejdzie do historii. Klub, który został założony w 1986 roku strzelił pierwszą bramkę w II lidze, a w dodatku odniósł pierwsze i to bardzo wysokie zwycięstwo w tej klasie rozgrywkowej. Łukasz Nadolny zaś może pochwalić się po tym meczu hat – trickiem.
Sam mecz rozpoczął się idealnie dla piłkarzy Concordii. W 5 minucie po faulu Łukasza Sosnowskiego arbiter spotkania Remigiusz Lewandowski podyktował rzut karny. Jednak tej sytuacji gospodarze nie umieli wykorzystać. Strzał Łukasza Nadolnego obronił Michał Bigajski. Ta sytuacja nie załamała gospodarzy, którzy w dalszym ciągu atakowali i ich konsekwencja została nagrodzona w 37 minucie. Wtedy to  „pechowiec” Łukasz Nadolny nie dał szans bramkarzowi gości i skierował piłkę do siatki. Na początku drugiej połowy trener gości przeprowadził dwie zmiany, które miały poprawić jakoś gry piłkarzy Świtu. Jednak nie pomogło to za wiele. Na boisku nadal optyczną przewagę mieli gospodarze. Na dodatek w 63 minucie ponownie Łukasz Nadolny strzelił drugą swoją bramkę w tym meczu podwyższając wynik meczu na 2:0. W tym momencie było wiadomo, że gospodarze wygrają ten mecz. A, że było im nadal mało i przeciwnik nie za bardzo wiedział co się dzieje na boisku gospodarze podwyższyli w 73 minucie na 3:0. Strzelcem bramki był nie kto inny jak Nadolny, i pierwszy jego hat – trick w II lidze stał się faktem. W 85 minucie na 4:0 podwyższył Jakub Zeglic. W doliczonym czasie Michał Bogdanowicz „dobił” goście strzelając piątą bramkę dla Concordii. Po tym meczu działacze z Nowego Dworu Mazowieckiego mają dużo do myślenia. Trzy mecze – zerowy dorobek punktowy, a bramkach 1:10…

Stal Rzeszów – Motor Lublin 0:0

W ostatnim meczu 3. kolejki podopieczni Ryszarda Kuźmy bezbramkowo zremisowali z Motorem Lublin. Więcej o tym meczu w osobnym artykule naszego redakcyjnego kolegi.

 


Tabela po 3. kolejce II ligi wschodniej dostępna jest pod linkiem
 

REKLAMA
reklama