Po meczu powiedzieli:

30 Kwietnia 2007, godzina 10:23, autor:

Trener Korony II Kielce Arkadiusz Kaliszan: Dzisiejszy mecz na pewno mógł się podobać kibicom, gdyż obie drużyny walczyły do samego końc

Trener Korony II Kielce Arkadiusz Kaliszan: Dzisiejszy mecz na pewno mógł się podobać kibicom, gdyż obie drużyny walczyły do samego końca i wykazały dużo zaangażowania. Stal Rzeszów była zespołem skuteczniejszym. Nasi przeciwnicy stworzyli sobie trzy sytuacje, z czego dwie zamienili na bramki, zresztą po naszych błędach. Mimo wszystko momentami byłem zadowolony z gry mojej drużyny - co prawda nie wypracowalliśmy sobie zbyt wielu okazji do zdobycia gola, ale bardzo dobrze zagraliśmy w obronie.
Trener Stali Watkem Rzeszów Piotr Brzeziński: Daliśmy dzisiaj z siebie wszystko. Wiedzieliśmy, że Korona mogła skorzystać z pomocy zawodników pierwszoligowych, dlatego trochę obawialiśmy się tego spotkania i tym bardziej cieszymy się ze zdobytych trzech punktów. Dzisiejszą grę swoich zawodników oceniam dobrze. Od samego początku staraliśmy się atakować, stwarzać sytuacje i zmusić przeciwnika do błędu. Druga bramka nieco nas uspokoiła, chociaż mając w pamięci mecze dwóch ostatnich kolejek przestrzegałem moich piłkarzy przed zbyt wczesnym "wyluzowaniem". Mam nadzieję, że w środę w meczu przeciwko Motorowi pokażemy się z jeszcze lepszej strony.

Pomocnik Korony II Kielce Jakub Zabłocki: Był to typowy mecz walki. Można powiedzieć, że Stal Rzeszów była drużyną lepszą, bo strzelili dwie bramki. Nam nie udało się wykorzystać kilku dobrych sytuacji. Gdybym wykorzystał swoją okazję i strzelił gola na 1-1 to może losy tego spotkania potoczyłyby się inaczej. Żałujemy straconych trzech punktów. W następnym meczu na pewno damy z siebie jeszcze więcej, bo w tej grupie każdy z każdym może wygrać i nie ma jednego faworyta.

Pomocnik Stali Watkem Rzeszów Kacper Tatara: Początkowo nie było łatwo. Całe szczęście zdobyta przez nas pierwsza bramka uspokoiła nasze poczynania i ustawiła przebieg spotkania. Korona się otworzyła i strzeliliśmy kolejną, którą przypieczętowaliśmy sukces. Mogliśmy więcej, bo mieliśmy następne okazje. Szkoda jedynie, że nie było mi dane się w tym spotkaniu zaprezentować. Usilnie walczę o miejsce w składzie, ale niestety na razie nie znalazłem uznania w oczach trenera. Teraz przed nami mecz o wszystko. Liderujący Motor jest niezwykle groźnym zespołem, ale nas na pewno stać na zwycięstwo.

(Karola, stal_rzeszów)

REKLAMA
reklama