Pewne ogniwa można wymienić...

11 Listopada 2005, godzina 22:21, autor:

Po meczu powiedzieli: Trener Górnika Wieliczka Władysław Łach: Niewątpliwie ten mecz można podzielić na dwie części. W pierwszej po


Po meczu powiedzieli:

Trener Górnika Wieliczka Władysław Łach:
Niewątpliwie ten mecz można podzielić na dwie części. W pierwszej połowie dużą przewagę osiągnął zespół Stali, a my nie stworzyliśmy większego zagrożenia. Moi piłkarze mieli problemy z dobrą grą w strefie przeciwnika. Liczyłem na to, że w drugiej połowie losy meczu się odwrócą – tym bardziej, że doprowadziliśmy do kontaktu. Przez 20 minut po przerwie byliśmy zespołem dużo lepszym - może klarownych sytuacji nie wytworzyliśmy, ale przynajmniej dwie były dograne lepiej. Te łatwo stracone bramki wywarły dużą presję na mojej drużynie, ale zespół grał do samego końca. W dziesięciu potrafiliśmy doprowadzić do remisu i tylko moment nieuwagi doprowadził do utraty kolejnej bramki. Za grę swoich piłkarzy na pewno nie mogę się wstydzić, a remis był w zasięgu ręki. Z przebiegu gry uważam, że tak się właśnie powinno skończyć. Stal widziałem dwa razy w tym sezonie, więc mogę powiedzieć, że to dobra drużyna, ale nie wiem czy poradzi sobie w walce o awans. Może być dobrą drużyną, ale jednocześnie może mieć problemy ze słabszymi przeciwnikami. Nie widziałem jeszcze dobrej drużyny na miarę drugiej ligi.

Trener Stali Rzeszów Grzegorz Opaliński:  Był to bardzo ciężki mecz. Uważam, że w dniu dzisiejszym spotkały się dwie bardzo dobre drużyny. Mój zespół, szczególnie w pierwszej połowie do utraty pierwszej bramki, grał znakomicie pod względem taktycznym. Byliśmy odpowiednio ustawieni, zdobyliśmy dwie bramki i wydawało się, że wszystko jest w porządku, jednak drużyna Górnika osiągnęła zdecydowaną przewagę w drugiej połowie. Na szczęście zwyciężyliśmy 3:2.
Chciałbym  podkreślić bardzo dużą determinację mojej drużyny, która w sytuacji krytycznej tracąc bramkę w 91. minucie potrafiła przeprowadzić jeszcze jedną akcję i oddać celny strzał na bramkę. Graliśmy dzisiaj pod bardzo dużą presją, jednak zadaniem trenera jest tak rozładować emocje, aby zespół realizował założenia taktyczne i dobrze grał. Do straty pierwszej bramki byłem zadowolony z gry mojej drużyny.
Ambicją klubu jest awans do drugiej ligi, ale na razie koncentrowaliśmy się na tych meczach, które były. Jest jeszcze za wcześnie na ujawnianie planów odnośnie rundy wiosennej. Moim zdaniem Stal ma najmocniejszy personalnie zespół, nie powinno się dokonywać większych korekt, chociaż nie ukrywam, że pewne ogniwa można wymienić.

Bramkarz Stali Rzeszów Rafał Pomianek:  Na tym właśnie polega piękno piłki nożnej, że do końca nie wiadomo, kto wygra. Wydawałoby się, że wychodząc z sytuacji podbramkowej ten mecz wygramy. Przy stracie drugiej bramki zdecydowanie brakowało obrońców, a ja już nie byłem w stanie tej piłki obronić. Na szczęście Grzegorz Łuczyk znalazł się w polu karnym i oddał celny strzał na bramkę przeciwnika.
Zarówno działacze, jak i zawodnicy liczyli na większą zdobycz punktową w rundzie jesiennej. Mamy drużynę, która naprawdę potrafi grać w piłkę i myślę, że po dobrze przepracowanej zimie na wiosnę zagramy dużo lepiej i odzyskamy kilka punktów, a przewagę do lidera zmniejszymy. Uważam, że awans w tym roku jest bardzo realny i dlatego zdecydowałem się grać jeszcze ten ostatni rok.

(NyziA & Karola)

REKLAMA
reklama