Pechowcy

23 Marca 2004, godzina 19:44, autor: Maciej Sakra

Oto co powiedzieli pytani o swoje dolegliwości "pechowcy": Krzysztof Nalepka: Od meczu z Motorem mam poważne problemy z lewym kolanem. Jego reh


Oto co powiedzieli pytani o swoje dolegliwości "pechowcy":
Krzysztof Nalepka: Od meczu z Motorem mam poważne problemy z lewym kolanem. Jego rehabilitacja w czasie przerwy zimowej przebiegała prawidłowo i w styczniu oraz lutym trenowałem z kolegami. Jednak tydzień przed rozpoczeciem sezonu ból powrócił i nie wiem co dalej, bo nie wygląda to najlepiej. Prawdopodobnie mam nadciągnięte wiazadło, biorę zastrzyki i mam nadzieje ,że to coś pomoże. Jeżeli chodzi o mecz w Stalowej Woli to nie pamietam takiego ciągu wydarzeń. No coż trzeba było coś takiego przeżyć jest to kolejne doświadczenie. Gramy dalej.
Grzegorz Jasiak: W tamten wtorek podczas treningu doznałem kontuzji mięśnia dwugłowego lewej nogi. Na szczęście nie jest to nic poważnego i od środy powinienem zacząć trenować z zespołem. Być może trener da mi szansę gry w meczu z Heko, ale to się okaże w sobotę. Jezeli chodzi o kontuzję z poprzedniego sezonu to jest ona w pełni wyleczona. Po meczu ze Stalową chyba pech nas już opuści, bo jakoś wciąż jest "z nami". To co się działo w pierwszej połowie to...dobrze, że zremisowaliśmy ten mecz. Pierwsze "koty za płoty" - walczymy dalej.
Marcin Imiołek: Podobnie jak Grzesiek Jasiak doznałem kontuzji podczas gierki na wtorkowym treningu. Zostałem kopnięty w lewe kolano. Na początku podejrzewalismy naderwanie wiązadła. Na szczęście obyło się tylko na bólu i w piątek przed meczem w Stalowej wybiegłem na rozruch. Jednak przy uderzeniach wewnetrzną częścią stopy ból powracał i kolano puchło. Przed samym meczem w sobotę ustalilismy z trenerem, że wybiegnę na rozgrzewkę. Ostatecznie po rozmowie z trenerem Kocotem wyszło, że nie zagram, bo istnieje za duże ryzyko odniesienia poważniejszej kontuzji. Obecnie jest lepiej. Jutro jeszcze jeden zabieg u Pana Pabisa i wtedy się okaże czy będę gotowy na mecz z Heko Czermno.
Grzegorz Łuczyk: Dokładnie nie pamietam momentu odniesienia kontuzji - to była tylko chwila..jakże bolesna. Skoczyłem do górnej piłki, zawodnik Stalowj Woli pchnął mnie , obróciło mną w powietrzu i bezwładnie spadłem na ziemię. Na pewno sprawcą całego nieszczęścia nie był Boguś Sierżęga, który stał trochę dalej. Ręka boli, ale najważniejsze, że nie ma złamania. Są natomiast naderwane wiązadła i cała torebka stawowa nie wygląda najciekawiej. Do poniedziałku będę chodził z szyną gipsową, a później zobaczymy co dalej. Oby nie musiano zakładać gipsu...Nie wiem kiedy wrócę na bosiko, a bardzo chciałbym pomóc kolegom w najbliższym jakże ciężkim meczu z Heko. Limit pecha już wyczerpalismy. Tamtą rundę też rozpoczęliśmy od remisu, dlatego jestem dobrej myśli.
Miejmy nadzieję, że Pan Grzegorz będzie miał racje. Wszystkim kontuzjowanym graczom Stali życzymy jak najszybszego powrotu do zdrowia ! (jacl)
REKLAMA
reklama