Oby tak dalej

8 Maja 2011, godzina 17:52, autor:

Mimo, że był to mecz zespołów walczących o utrzymanie się w II lidze, to jednakowoż mógł się podobać. Mimo deszczu i zimna sp

Mimo, że był to mecz zespołów walczących o utrzymanie się w II lidze, to jednakowoż mógł się podobać. Mimo deszczu i zimna sporo było walki i dobrych okazji do strzelenia bramek. I gole też padły. I co jeszcze ważniejsze, więcej bramek zdobyli piłkarze Stali Sandeco Rzeszów i to oni są bogatsi o 3 punkty. To było bardzo ważne zwycięstwo i trzeci kolejny mecz bez porażki.

Mecz lepiej rozpoczęli Stalowcy. Już w 7 minucie powinni prowadzić 1-0. Lewą strona przedarł się Prokic, dograł do środka do Macy, ale ten niepotrzebnie zwlekał z oddaniem strzału i ostatecznie obrońcy uderzenie zablokowali. Odbitą piłkę przejął jeszcze Krauze, ale jego strzał poszybował nad poprzeczką. W tej części gry Stalowcy bardzo często szukali szczęścia w strzałach z dystansu. Tych uderzeń było sporo i na śliskiej murawie sprawiały kłopot Mierzwie. Próbowali strzelać Maca, Prokic oraz Reiman i właśnie strzały tego ostatniego były najgroźniejsze. W 28 minucie właśnie Reiman uderzył z ok. 25 metrów, piłkę odbił Mierzwa, dopadł do niej Maca, ale jego dobitka trafiła w bramkarza Motoru i znowu trafiła do Reimana. Ten znowu pięknie uderzył, ale piłka wylądowała na poprzeczce. Ale w 43 minucie to goście zdobyli bramkę. Maca i Prokic wyprowadzali szybką akcję, ale Serb w decydującym momencie stracił piłkę i szybką kontrę wyprowadzili piłkarze Motoru. Po dograniu z prawej strony Ligenza pokonał Wietechę. Po chwili bramkarz Stali Sandeco świetnie się spisał i uchronił nasz zespół od wyższej porażki.
 
 
Od początku drugiej połowy Stalowcy grali jeszcze lepiej i stworzyli sobie kilka doskonałych okazji do strzelenia bramki, ale piłkarze Motoru także mieli swoje szanse. W 51 minucie strzelał Niżnik i pomylił się niewiele. Sześć minut później kapitalną interwencją popisał się Wietecha. Wybił wślizgiem piłkę napastnikowi Motoru 35 metrów od bramki! Ale 64 minucie Stal Sandeco wyrównała. Najpierw w sytuacji sam na sam znalazł się Maca, ale został nieprawidłowo powstrzymywany. Sędzia ukarał Iwana Dykyego czerwona kartką, a Stalowcom przyznał rzut karny. Skutecznym egzekutorem okazał się Reiman i było 1-1. Stalowcy jeszcze mocniej przycisnęli i stworzyli sobie następne dobre sytuacje. Najpierw groźnie strzelał Krauze, a po chwili po świetnym podaniu Fabianowskiego w doskonałej sytuacji znalazł się Maca, ale jego strzał złapał bramkarz. W 84 minucie dobre podanie Krauzego z prawej strony przeciął Batata. No ale udało się w 88 minucie. Po ładnej akcji Krauzego i Serafina, ten ostatni dobrze dograł w pole karne i akcje z najbliższej odległości wykończył Maca. No a po chwili było już 3-1. Goście egzekwowali rzut wolny, ale Stalowcy wyprowadzili szybka kontrę. Maca wywalczył piłkę i tą przejął Mateusz Jędryas. Prokic i Jędryas mieli przed sobą tylko jednego obrońcę Motoru. Jędryas zagrał piłkę do przodu, Prokic znalazł się na spalonym i Mateusz sam popędził na bramkę Motoru. Minął Mierzwę i strzelił do bramki. Piłkę jeszcze na linii bramkowej zatrzymał Batata, ale ze skuteczną dobitką nadbiegł Prokic i było 3-1. Po chwili sędzia zakończył mecz i bardzo ważne trzy punkty zostały w Rzeszowie.
REKLAMA
reklama