Obraz nędzy ...

17 Października 2005, godzina 17:49, autor: Grzegorz Szalacha

Paskudna pogoda i takiż nastrój zapanował po 11. kolejce w większości naszych ekip. Największą plamę dały Tłoki, po fatalnym meczu ule

Paskudna pogoda i takiż nastrój zapanował po 11. kolejce w większości naszych ekip. Największą plamę dały Tłoki, po fatalnym meczu ulegając na u siebie ostaniej w tabeli Wiernej. Stal Rzeszów pokazała niby lepszą piłkę, ale w Nowym Sączu także kompletnie zawiodła. Nasz zespół miał sporo okazji, ale nie potrafił nawet trafić z rzutu karnego. To juz trzecia "jedenastka” zmarnowana przez podopiecznych Ryszarda Kuźmy. SANDECJA NOWY SĄCZ - STAL RZESZÓW 4-1 (1-1)
1-0 Mężyk (12), 1-1 Wójcik (40, asysta Kobosa), 2-1 Damasiewicz (48, asysta Basty), 3-1 Mordarski (83, asysta Mężyka), 4-1 Kudryk (90, głowa, asysta Gryźlaka)

SANDECJA: Bodziony 7 - Hajduk 5 (76. Mordarski), Kandyfer 6, Rusin 4 (46. Basta 5), Damasiewicz 6 (88. Pociecha) - Gryźlak 6, Szczepański 6, Ciastoń 6, Zachariasz 6 - Świerad 6, Mężyk 7 (90. Kudryk).
STAL: Pomianek 5 - Lebioda 4, Łuczyk 4, Popiela 3 (76. Kędzior), Ogar 4 - Wójcik 6 (79. Szymański), Walat 5, Sierżęga 5, Zajdel 3 (46. Kloc 3), Kobos 4 (60. Brożek) - Dragan 4.
SĘDZIOWAŁ: Marcin Roguski (Warszawa). ŻÓŁTE KARTKI: Gryźlak, Świerad - Pomianek, Łuczyk, Popiela, Walat, Sierżęga, Kloc. WIDZÓW 1500.
Rzeszowianie przegrali drugi raz w sezonie, a stało się to kilkanaście kilometrów od miejsca, gdzie dostali baty po raz pierwszy (0-3 w Stróżach). Trzybramkowa porażka w Nowym Sączu to dla Stali nic nowego. Rok temu nasz team padł tam 0-3.
Wszystko to nie zmienia faktu, iż wynik rozczarowuje. W końcu przed meczem parę przesłanek przemawiało na korzyść stalowców. Po pierwsze do drużyny wrócił Daniel Popiela i Paweł Kloc. Po drugie Sandecja to klub na finansowym zakręcie. Tamtejsi piłkarze we wcześniejszych 4 meczach ugrali punkt. W czwartek dostali jednak część zaległych pieniędzy za... czerwiec i okazało się to wystarczającą zachętą, by wypunktować wiecznego pretendenta do awansu.
Zaczęło się od naporu rzeszowian i zmarnowanej "setki”: (2.) przez Karola Wójcika. "Górale” wyszli na prowadzenie, korzystając z nieporozumienia pomiędzy Bogusławem Sierżęgą i Michałem Zajdlem. W 40. min po rogu Sierżęgi Bodziony wypiąstkowal piłkę pod nogi Łukasza Kobosa, który zacentrował tak, iż Wójcik mógł się zrehabilitować za wcześniejsze pudło. Po zmianie stron Stal szybko straciła prowadzenie. Powinna je odzyskać w 74. min, gdy Bodziony sfaulował w polu karnym Piotra Brożka. Sam poszkodowany podszedł do piłki ustawionej na 11 metrze, ale za chwilę łapał się za głowę, bo Bodziony sparował strzał. Czasu było jeszcze sporo, ale stalowcy nie zdołali już nic zdziałać. Przeciwnie gospodarze, po strzałach swoich rezerwowcyh dobili rywali. Co ciekawe Kudryk trafił do siatki mniej więcej 10 sekund po pojawieniu się na boisku.
REKLAMA
reklama