Nie składam żadnych deklaracji

9 Sierpnia 2006, godzina 10:50, autor:

Rozmowa z prezesem piłkarskiej sekcji Stali Rzeszów JACKIEM SZCZEPANIAKIEM  - Które to już podejście piłkarzy rzeszowskiej S

Rozmowa z prezesem piłkarskiej sekcji Stali Rzeszów JACKIEM SZCZEPANIAKIEM

 - Które to już podejście piłkarzy rzeszowskiej Stali w batalii o drugoligowy awans?
 - Chyba już piąte. Ale tak na serio trzecie z rzędu. Wcześniej zdecydowanymi faworytami były zespoły Kolportera Kielce oraz Cracovii. Tak jak było do przewidzenia, potentaci awansowali do drugiej ligi, zresztą na tym nie poprzestając, gdyż obecnie grają w ekstraklasie.
 - A Stal, jak to Stal, nadal w trzeciej lidze?
 - Niestety tak i szkoda straconych szans. Szczególnie przywołuję pamięcią barażowe pojedynki z chorzowskim Ruchem. Rywal był wyjątkowo słaby. Szkoda, że nasi piłkarze przestraszyli się chyba tylko samej nazwy, bo forma chorzowian nie predysponowała ich do tego, aby pozostać w gronie drugoligowców. Przegraliśmy na własne życzenie. Remis 1-1 w Rzeszowie zadecydował o naszym niepowodzeniu.

 - W obecny sezon Stal wkroczyła z wyjątkowo mocnym składem personalnym.
 - Z całą pewnością nie będziemy słabsi kadrowo od drużyny z poprzedniej edycji ligowych rozgrywek.

 - Znowu jesteście faworytem do zajęcia pierwszego miejsca?
 - W sekcji nikt głośno nie składał deklaracji dotyczących awansu.

 - Takie nazwiska, a Pan nie jest przekonany do siły Swojej drużyny?
 - Najpierw spokojnie rozegrajmy pierwszą część sezonu. Po niej będziemy mądrzejsi co do szans. Jedno jest pewne. Trzecia liga jest szalenie wyrównana. Nie zanosi się na to, aby wyłonił się jakiś żelazny faworyt do awansu. W zasadzie każdy z każdym może wygrać.

 - Stal boleśnie przekonała się o tym już w inauguracyjnej konfrontacji z Górnikiem w Wieliczce.
 - Jechaliśmy po zwycięstwo, a tymczasem nie udało się ugrać nawet remisu. Gospodarze byli skuteczniejsi.

 - Porażkę tłumaczyliście brakiem zgrania, A może nie lepiej byłoby użyć stwierdzenia, że niektórzy piłkarze byli zupełnie bez formy?
 - Osobiście optowałbym za tą pierwszą opcją. Kilka treningów w przemeblowanym składzie i niemal z marszu przystąpienie do ligowych rozgrywek. Oczywiście, że część futbolistów zawiodła. Do ostatniej chwili towarzyszył wszystkiemu chaos. Nowi piłkarze, nowy trener itp. Zabrakło czasu na dopracowanie taktyki gry. Mam nadzieję, że teraz on będzie pracował już na naszą korzyść.

 - Od niepamiętnych czasów Stal zdecydowała się zatrudnić szkoleniowca z zewnątrz.
 - Ryszard Kuźma, Adam Domaradzki, Grzegorz Opaliński, a wcześniej jeszcze Jan Kustra czy Marek Chlewicki, to trenerzy wywodzący się z Rzeszowa. Postanowiliśmy zmienić ten stan rzeczy dla dobra drużyny. Czy to pociągnięcie okaże się korzystne, już wkrótce będziemy mieli okazję się przekonać.

 - Żałujecie, że Stali nie poprowadzi doświadczony szkoleniowiec Czesław Palik?
 - Trener Palik w pierwszej kolejności był brany pod uwagę w kwestii objęcia schedy po Grzegorzu Opalińskim. Rozmowy w tej materii były już mocno zaawansowane. W ostatniej jednak chwili szkoleniowiec ten zmienił zdanie i nie zaakceptował naszych warunków. Potem pojawiła się koncepcja zatrudnienia Artura Chyły, który nawiasem mówiąc, przez tydzień prowadził już zajęcia.

 - W końcu wybór padł na Piotra Brzezińskiego.
 - To doświadczony trener, taki z charakterem, mający za sobą bardzo dobre osiągniecia w pracy zarówno z zespołami seniorów, jak i juniorów Stali Stalowa Wola. Wierzę, że uda mu się w Rzeszowie wykonać kawał dobrej roboty.

 - O tym, że trener Piotr Brzeziński to facet z charakterem, już wiemy. Rzecz tylko w tym, aby posiadła go i drużyna.
 - W każdym meczu piłkarze muszą dawć z siebie wszystko. Ambicją i charakterem można wiele zdziałać. Zresztą nasi piłkarze w głównej mierze żyją z gry. Siłą rzeczy muszą być waleczni, jeżeli chcą zapewnić sobie godziwy byt.

 - Stal nie zakończyła jeszcze etapu budowy nowej drużyny. Powrócili do niej Krzysztof Majda, Konrad Janik oraz Łukasz Szczoczarz, pozyskano Krzysztofa Jabłońskiego, Kacpra Tatarę. W kwestii transferów nie powiedzieliście jeszcze chyba ostatniego słowa?
 - Na dzień dzisiejszy najbliżsi sfinalizowania umowy jesteśmy z Damianem Wolańskim, wychowankiem Tarnovii. Niewykluczone, że może dołączyć jeszcze Marek Drozd. Pierwszy to pomocnik, drugi obrońca.

 - Podobno myślicie o pozyskaniu następcy Pawła Kloca?
 - To nie jest takie proste. Kiedy drużyna przegrywa mecz, padają głosy, że przyczyny tego stanu rzeczy należałoby poszukać w słabszej formie Pawła. Nasz lider grywa różne spotkania i te zarówno w bardzo dobrym jego wykonaniu, jak i te zgoa na odwrót. Paweł ma już 36 lat i faktycznie dobrze byłoby, aby miał w odwodzie swojego następcę. Problem polega na tym, że na naszym rynku nie jest łatwo o środkowego pomocnika, na dodatek tego dobrze technicznie wyszkolonego, który potrafi jeszcze precyzyjnie wykonywać stałe fragmenty gry. Tego typu piłkarze są na ogół drodzy. Stali nie stać na jakieś kosztowne zakupy.

 - Jest Pan upartym człowiekiem. Dotychczasowe niepowodzenia w walce o awans nie załamały Jacka Szczepaniaka?
 -  Tym razem nie chcę składać żadnych deklaracji. Będę jednak szczery, że ta druga liga nadal spędza mi sen z powiek. (TSZ)

(stal_rzeszów)

REKLAMA
reklama