Nie pozostawili złudzeń

13 Sierpnia 2006, godzina 10:01, autor:

Bez najmniejszych kłopotów udało się Stali Rzeszów pokonać (4-0) rezerwy krakowskiej Wisły w meczu drugiej kolejki rozgrywek o mist

Bez najmniejszych kłopotów udało się Stali Rzeszów pokonać (4-0) rezerwy krakowskiej Wisły w meczu drugiej kolejki rozgrywek o mistrzostwo III ligi. Zwycięstwo, pewne i przekonujące w swych rozmiarach, z pewnościa poprawiło nastroje w rzeszowskim obozie, ale nie powinno być przeceniane. Rywale, grający w młodzieżowym składzie, nie zawiesili bowiem poprzeczki zbyt wysoko. Rezultat ten jest jednak dobrym prognostykiem przed wyjazdowym spotkaniem w Nowym Sączu.
Podopieczni trenera Piotra Brzezińskiego przystąpili do meczu w nieco zmienionym składzie i przede wszystkim w odmiennym, w stosunku do pierwszego pojedynku, ustawieniu. Powrót do popularnego "diamentu" (ustawienia 4-5-1) miał na celu umożliwić opanowanie środka pola, co nie udało się w Wieliczce. Do pierwszej jedenastki "wskoczyli" Krzysztofowie: Jabłoński i Szymański, którzy pełnili funkcje skrzydłowych, natomiast Kacper Tatara do 75 minuty ustawiony był w środku za wysuniętym Wojciechem Fabianowskim. Roszady okazały się jak najbardziej trafione.

Stal od samego początku narzuciła przeciwnikom swój styl gry i dążyła do szybkiego objęcia prowadzenia. Pierwsza okazja ku temu nadarzyła się w jedenastej minucie spotkania, jednak piłka po efektownym lobie Szymańskiego trafiła w słupek. Później jeszcze parokrotnie zagrożenie stwarzały niezłe dośrodkowania Jabłońskiego oraz strzały z dystansu Kloca i bardzo aktywnego Tatary. Aż nadeszła 36 minuta. Minuta, w której pierwszą bramkę dla Stali w nowym sezonie zdobył jej ubiegłoroczny najlepszy strzelec Wojciech Fabianowski, popisując się precyzyjnym uderzeniem głową po wrzutce Pawła Kloca w pole karne z rzutu wolnego. Przed przerwą szansę na podwyższenie rezultatu mieli jeszcze Jabłoński i Fabianowski.

Po zmianie stron Stal nie zwolniła tempa, a widząc słabnącą z każdą chwilą krakowską młodzież jasne było, iż kolejne trafienia są tylko kwestią czasu. I rzeczywiście. Po strzałach Fabianowskiego i ładnym uderzeniu w długi róg Szymańskiego zrobiło się 3-0. Szybko zdobyte dwie kolejne bramki wniosły w szeregi Stalowców więcej spokoju i stworzyły możliwość bezstresowego kontrolowania gry, aż do jej zakończenia. Dziesięć minut przed końcowym gwizdkiem świetnym rajdem i dryblingiem na prawej flance popisał się Kacper Tatara i po jego dokładnym dograniu Jabłoński przypieczętował tryumf gospodarzy. Krakowianie nie potrafili natomiast stworzyć żadnego zagrożenia pod bramką Krzysztofa Petrykowskiego.

Za wczorajszy występ słowa uznania należą się przede wszystkim bardzo aktywnym: Krzysztofowi Jabłońskiemu, Kacprowi Tatarze oraz znów skutecznemu Wojciechowi Fabianowskiemu. Warto także podkreślić postawę Krzysztofa Majdy. Nie miał on może (podobnie jak cała linia defensywna) zbyt wiele pracy, jednak pokazał, iż jest takim "dobrym duchem" zespołu. Jako jedyny potrafi podejść i pogratulować występu zmienianym przez trenera kolegom z drużyny oraz jest pierwszym, który pragnie podziękować kibicom za wsparcie. Szkoda jedynie, iż trener Brzeziński nie zdecydował się dać szansy Danielowi Radawcowi, który jest jedyną alternatywą dla niezachwycającego Pawła Kloca.

(cyborg)

REKLAMA
reklama