Nie ma długu, będzie stadion

28 Czerwca 2006, godzina 09:44, autor: Grzegorz Szalacha

Zwolennicy budowy w Rzeszowie nowoczesnego stadionu mają powód do radości. Ministerstwo skarbu oddłużyło Stal Rzeszów i teraz miast

Zwolennicy budowy w Rzeszowie nowoczesnego stadionu mają powód do radości. Ministerstwo skarbu oddłużyło Stal Rzeszów i teraz miasto może przejąć jej obiekty i rozpocząć budowę

Starania o zdjęcie hipoteki ciążącej na stadionie Stali trwały wiele miesięcy. We wtorek Władysław Prygoń, prezes Stali Rzeszów otrzymał potwierdzenie z Warszawy, że dług został anulowany. - Najpoważniejsze obciążenie, które blokowało przejęcie przez miasto stadionu przestało istnieć - mówi Prygoń i wyjaśnia: - Wykreślono hipotekę, którą zostaliśmy obciążeni budując halę sportową i jupitery.

Pomysł budowy nowoczesnego stadionu na miejscu obecnego obiektu Stali Rzeszów, któremu od początku patronuje "Gazeta", ma krótką, ale burzliwą historię. O tym, że miasto potrzebuje takiego kompleksu mówiono od lat, ale zawsze były to tylko bliżej nie sprecyzowane marzenia. Realnych kształtów nabrały pod koniec 2005 roku, kiedy do idei zapaliły się dwie rzeszowskie kobiety sukcesu: Marta Półtorak, szefowa firmy Marma Polskie Folie Rzeszów, prezes sekcji żużlowej Stali oraz Barbara Kuźniar-Jabłczyńska, szefowa Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego.

Bardzo szybko powstała koncepcja stadionu piłkarsko-żużlowego z zadaszonym torem i podgrzewaną płytą piłkarską oraz trybuną na 35 tysięcy miejsc. Na Politechnice Rzeszowskiej opracowano wizualizację wzorowaną na stadionach niemieckich m. in. w Hanowerze. Pojawił się jednak problem, który na wiele miesięcy ostudził zapał i tempo prac. Miasto mogłoby ubiegać się o środki unijne na budowę stadionu, ale musiałoby być jego właścicielem. Tymczasem obiekt był zadłużony na niemal 2 mln. zł i radni nie wyrazili zgody na jego przejęcie.

Dziś Marta Półtorak nie ukrywa radości: - Zawsze staram się kończyć to co zaczęłam. I choć w przypadku stadionu były chwile zwątpienia udało się. Bardzo nam pomógł poseł Jan Bury i jego prawnicy. Teraz stadion jest wolny od zadłużenia, miasto może go przejąć. To doskonała szansa dla Rzeszowa na pozyskanie środków unijnych na budowę takiego obiektu, którym będziemy się szczycić nie tylko w kraju - mówi i dodaje: - Myślę, że za kilka lat będziemy tu organizować imprezy międzynarodowe. Na pewno żużlowe Grand Prix, a może i mecze reprezentacji piłkarskiej.

Zadowolenia nie ukrywa też prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc. - Czekaliśmy na tę decyzję. Jestem jak najbardziej zainteresowany rozbudową. Jeżeli tylko dotrą do ratusza dokumenty potwierdzające oddłużenie stadionu, zabieramy się do roboty - deklaruje.

Realizację pomysłu budowy nowego stadionu miasto ma rozpocząć od przejęcia obiektu i ustalenia zasad korzystania z niego przez klub Stal. Muszą o tym zadecydować radni. Niemal równocześnie planowane jest złożenie wniosku o dofinansowanie rozbudowy ze środków unijnych, przeznaczonych na tzw. wzmocnienie ściany wschodniej. Będzie to już drugi taki wniosek, jeden Rzeszów już złożył. Nie miał on jednak szans powodzenia, bo stadion nie był właśnością miasta.

- Jeżeli informacje o oddłużeniu się potwierdzą i przejmiemy stadion, to zdecydowanie zwiększy to szanse na uzyskanie dofinansowania. Wtedy wystartujemy. Przymierzamy się do inwestycji wartej około 70 mln zł. To ma być supernowoczesny stadion, który będzie promował Rzeszów - mówi Tadeusz Ferenc.

Skąd ten dług?

Dług na stadionie Stali powstał w 1975 roku. Budowana była wtedy hala sportowa i jupitery. WSK, do której należał wtedy obiekt, dostawała na to subwencje państwowe, które trzeba było potem zwrócić. Gdy w 1992 roku stadion został przekazany stowarzyszeniu ZKS Stal Rzeszów, przy okazji klub wziął również ten dług, bo subwencja nie została zwrócona. Wtedy, czyli czternaście lat temu, dług wynosił 497 tys. zł. Dziś hipoteka urosła do 1,7 mln zł. Do jej spłacenia klub się nie poczuwał i nazywał go wirtualnym.



Komentarz:  Chcieć to móc

Marta Półtorak i Barbara Kuźniar-Jabłczyńska potwierdziły tę starą prawdę. Do swojego pomysłu zapaliły działaczy klubu i prezydenta Rzeszowa. Znaleźli się także ludzie, którzy nie odmówili pomocy tak jak poseł Jan Bury. I jak mówi Marta Półtorak "niemożliwe stało się możliwe". By jednak miasto przejęło stadion muszą o tym jak najszybciej zadecydować radni. Mam nadzieję, że staną na wysokości zadania. Ostatnio swoimi decyzjami niestety nie służą rozwojowi miasta, a mogą na pewno. Niech teraz pokażą, że chcą.


Marek Kruczek 27-06-2006
REKLAMA
reklama