Nie jest źle, bywało gorzej

12 Października 2005, godzina 09:27, autor: Grzegorz Szalacha

Marek Kruczek: Piłkarze Stali i kibice chcą jak najszybciej zapomnieć o występie przeciwko Hetmanowi i słusznie. Dobrze jest powiedzieć sobie,

Marek Kruczek: Piłkarze Stali i kibice chcą jak najszybciej zapomnieć o występie przeciwko Hetmanowi i słusznie. Dobrze jest powiedzieć sobie, że najważniejsze są trzy punkty i przejść do porządku dziennego, nie ma sensu rozstrząsać. Czy jednak nie trzeba z kilkoma graczami porozmawiać po męsku?

Jacek Szczepaniak, prezes sekcji piłkarskiej Stali Rzeszów: - Z niektórymi na pewno będą rozmowy, ale proszę nie spodziewać się jakiejś burzy. Uważam, że nie zagraliśmy aż tak źle. To prawda, że nam nie szło, ale bywało gorzej. To nie Stal była słaba, ale Hetman taki mocny?

- Według mnie Hetman to był w tym sezonie nasz najtrudniejszy rywal na własnym boisku. Bronili się niezwykle ambitnie i mądrze taktycznie. Po ostatnich niepowodzeniach w Hetmanie jest niedobra atmosfera i piłkarze walczą nie tylko o punkty i prestiż, ale z tego co słyszałem ratują posadę trenerowi. Stąd ich wielkie zaangażowanie. My nie zagraliśmy wielkiego meczu. Więc odpowiedź brzmi: i tak i nie.

Ale to goście mogli po pierwszej połowie prowadzić i to co najmniej dwoma golami.

- Tak było, ale proszę zauważyć, że okazje Hetmana nie wynikały z jego dobrej gry ofensywnej, nie były wynikiem przemyślanej akcji tylko indywidualnych błędów naszych graczy i w tych przypadkach nic ich nie usprawieliwia. Nie można winić za to całej drużyny.

Więc z kim należałoby porozmawiać?

- Dwa poważne błędy przytrafiły się Patrykowi Banaszkiewiczowi. Z nim na pewno, ale zaznaczan, że nie będzie to polowanie z nagonką tylko spokojna konstruktywna rozmowa. Myślę, że Bogusław Sierżęga nie zagrał tak jak powinien, ale przecież i Rafał Pomianek po wolnym odbił piłkę przed siebie. Jednak bardzo szybko się zrehabilitował i był naszym najlepszym graczem.

Proszę pamiętać, że gramy bez trzech podstawowych piłkarzy, dlatego młodzieżowiec Banaszkieiwcz grał na środku obrony zamiast Daniela Popieli. Bardzo brakuje też Pawła Kloca, jego spokoju, wrzutek w pole karne i rzutów wolnych, z przodu nie ma Wojtka Fabianowskiego.

Według mnie nie gramy, mimo wszystko, najgorzej. Ja mam to szczęście, że widzę wszystko od środka i zapewniam, że już dawno nie było drużynie takiego zaangażowania i chęci wygrywania. Próbujemy, walczymy jest niesamowita ambicja. Na razie przegraliśmy tylko jeden mecz.

Może aż jeden i to z beniaminkiem.

- Tylko jeden, i że z beniaminkiem to nie ma najmniejszego znaczenia. Liga jest bardzo wyrównana. Wygraliśmy z Tłokami, które sprawowały się bardzo słabo 5:0 i niektórzy kibice i dziennikarze myślą, że już teraz każdego kto jest niżej od nas w tabeli będziemy bić różnicą kilku goli, a to jest przecież futbol i wszystko tu jest możliwe, każdy mecz jest inny. Dziś Tłoki są już na czwartym miejscu i okazuje się, że nie są wcale takie słabe.

Gdyby w Stalowej Woli, która jeszcze meczu nie przegrała brakło kilku podstawowych graczy to na pewno też byłyby potknięcia.

Najbliższy mecz z Sandecją na wyjeździe...

- Jedziemy jak zwykle by wygrać. Wraca Daniel Popiela. Być może będzie już zdrowy Wojtek Fabianowski. Jestem dobrej myśli.
REKLAMA
reklama