Nic nie wskazywało na takie zakończenie

6 Maja 2006, godzina 22:52, autor:

Po meczu powiedzieli: Trener AKSu Busko Zdrój Antoni Hermanowicz: Wiedzieliśmy, że Stal będzie chciała wygrać to spotkanie za wszelką ce

Po meczu powiedzieli:
Trener AKSu Busko Zdrój Antoni Hermanowicz: Wiedzieliśmy, że Stal będzie chciała wygrać to spotkanie za wszelką cenę. Po ostatniej porażce spodziewaliśmy się, że będą grać ofensywnie. Dlatego od kilku dni ćwiczyliśmy grę z kontrataku. Wynik 1-1 do przerwy utwierdził nas w przekonaniu, że możemy pokusić się nawet o wygranie tego spotkania. Nie obeszło się bez kilku błędów, ale stworzyliśmy kilkakrotnie sytuacje w obrębie pola karnego. W drugiej połowie obydwa zespoły poszły na wymianę ciosów. Stal, mimo, że grała w osłabieniu, atakowała i miała przewagę. My próbowaliśmy grać z kontrataku, stworzyliśmy kilka sytuacji i w ostatnich minutach zdobyliśmy zwycięską bramkę.
Trener Stali Rzeszów Grzegorz Opaliński: Kiedy zdobyliśmy bramkę, kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku i drużyna z Buska nie miała żadnych sytuacji. Wydawało się, że mecz będzie spokojny i nic nie wskazywało na takie zakończenie. W drugiej połowie atakowaliśmy i chcieliśmy ten mecz wygrać, ale straciliśmy drugą bramkę. Przykre to jest, ale takie są fakty. Bramkarz Stali Rzeszów Rafał Pomianek: Nastawialiśmy się do tego meczu poważnie i naprawdę chcieliśmy wygrać. Nie odpuściliśmy tego meczu, robiliśmy co mogliśmy, żeby strzelić bramkę. Niepotrzebny błąd spowodował, że sędzia zagwizdał karnego i dał Danielowi Popieli czerwoną kartkę. Patrząc z pięciu metrów na tą sytuację uważam, że wolnego nie było i jeżeli sędzia gwizdnął, to na pewno nie na czerwoną kartkę. Co do drugiej bramki, dysponujemy własnym zapisem video, na którym widać, że zawodnik był na pozycji spalonej co najmniej 4-5 metrów. W zasadzie staram się nie odnosić do pracy sędziów, jednak tym razem uważam, że sędziowie, delikatnie mówiąc, sprzyjali drużynie gości.
Obrońca Stali Rzeszów Daniel Popiela: Nie ma co ukrywać, że był to jeden z naszych najsłabszych występów. Nie chcę tłumaczyć ani siebie, ani kolegów z drużyny, ale wydaje mi się, że sędzia dzisiaj bardzo pomagał rywalom. Uważam, że czerwona kartka mi się zdecydowanie nie należała. Chcieliśmy się podnieść po dosyć sporej porażce w Zabierzowie i wygrać to spotkanie. AKS jest dużo słabszą drużyną od nas, jednak dzisiaj okazali się lepsi. Nasze szanse na awans znacznie zmalały, ale nadal nie rezygnujemy z walki o baraże.

(NyziA & Karola)

REKLAMA
reklama