Miasto chce wypowiedzieć umowę Stali Rzeszów

11 Stycznia 2010, godzina 22:48, autor: Grzegorz Szalacha

Urząd miasta chce rozwiązać umowę ze Stalą Rzeszów, która daje klubowi możliwość użytkowania stadionu miejskiego przy Hetmań

Urząd miasta chce rozwiązać umowę ze Stalą Rzeszów, która daje klubowi możliwość użytkowania stadionu miejskiego przy Hetmańskiej. Urzędnicy tłumaczą, że w przeciwnym razie miasto może nie otrzymać dotacji unijnej na budowę nowego stadionu w takiej wysokości, o jaką się stara

Miasto przejęło od klubu siedem hektarów ziemi i stadion Stali w 2006 roku. W zamian Stal dostała stadion w użytkowanie, jego ewentualne wypowiedzenie ma trwać dziesięć lat. - Przekazaliśmy miastu ogromny majątek po to, by mogło uzyskać dotacje unijne - mówił nam kilka dni temu prezes Stali Władysław Prygoń. Dziś nie chce komentować działań miasta. - Mam od kuratora, który rządzi w klubie, zakaz wypowiadania się dla mediów - mówi.

Kurator Adam Pilecki zarządza klubem, bo w czerwcu ub.r. wygasła kadencja zarządu, a ten nie zwołał nowych wyborów. Mają się one odbyć 25 stycznia.

- Nie będę niczego komentował - odpowiada Pilecki na pytanie, czy urząd miasta zwracał się do niego w sprawie wypowiedzenia umowy użytkowania stadionu.

Zabiegi miasta o rozwiązanie umowy z klubem potwierdza szef Biura Gospodarki Mieniem Grzegorz Tarnowski: - Prowadzimy rozmowy ze Stalą Rzeszów. Chcemy, by miasto zarządzało stadionem.

Dlaczego trzy lata temu miasto podpisało niewygodną dla siebie umowę i teraz musi się ubiegać o jej rozwiązanie? - pytamy. - Wtedy chcieliśmy zachować ciągłość funkcjonowania stadionu, a zawsze była na nim Stal - tłumaczy.

Dodaje, że umowa może być rozwiązana za porozumieniem stron. - I takie porozumienie jest realne. Rozmawialiśmy już wcześniej z prezesem Prygoniem, jesteśmy po spotkaniu z kuratorem Pileckim i w klubie nie kwestionują konieczności rozwiązania dotychczasowej umowy - tłumaczy Tarnowski. Miasto chce rozwiązać umowę jak najszybciej. Stanisława Bęben, dyrektorka Wydziału Pozyskiwania Funduszy urzędu miasta, wyjaśnia: - Jeżeli klub nadal będzie użytkował stadion, to miasto może nie otrzymać takiego dofinansowania, o jakie się ubiegamy [chodzi o 85 proc. wartości inwestycji - przyp. red.]. W obecnej sytuacji możemy dostać tylko 50 proc., bo podstawowa zasada przyznania wyższego dofinansowania mówi, że gmina musi na tym obiekcie wykonywać własne zadania w zakresie sportu.

Pośpiech urzędu w rozwiązaniu umowy ze Stalą niepokoi niektórych radnych. Jacek Lasota z klubu Rozwój Rzeszowa: - To decyzja bardzo ważna i trzeba ją dokładnie rozważyć, bo jej skutki mogą pogrzebać kilkadziesiąt lat dorobku Stali. Kurator nie może brać na siebie odpowiedzialności za przyszłość klubu. On nie jest związany z klubem. Zastanawiam się, dlaczego nie myślano o tym w urzędzie kilka lat temu i podpisano umowę korzystną dla klubu. Gdyby urząd postawił sprawę jasno, to przecież klub mógłby sprzedać 7 hektarów prywatnemu inwestorowi, a nie zawracać sobie głowy z miastem. Powstałaby kolejna galeria handlowa i zapewne już byłby nowy stadion.

Dodaje, że w BGM-ie dowiedział się, że szybkie załatwienie rozwiązania umowy, jeszcze przed wyborem nowych władz klubu, nakazał prezydent. - Być może dlatego, że urząd obawia się, że nowy zarząd może nie pójść na propozycje miasta - mówi radny.

Rzecznik prezydenta Rzeszowa Maciej Chłodnicki tłumaczy: - Kiedy podpisywano umowę, być może komuś zabrakło wystarczającej wiedzy. Nasz pośpiech nie ma nic wspólnego z sytuacją w klubie. Chodzi jedynie o wyprostowanie spraw formalnych, a czas nas goni, bo lada tydzień będziemy musieli zapewne wybrać wykonawcę trybuny wschodniej. Nie ma co doszukiwać się w całej tej sytuacji jakichś niecnych zamiarów i podstępów miasta. Będzie nowa umowa i klub będzie funkcjonował jak dotychczas.

- Ale stadion będzie wtedy funkcjonował tak jak ROSiR. Będzie mógł być wynajmowany na zasadach komercyjnych. Klubu nie będzie na to stać. Nie tylko Stali, żadnego rzeszowskiego klubu. Trzeba brać pod uwagę przyszłość rzeszowskiego sportu, a nie tylko liczyć pieniądze. Są działania, których nie powinno się przeliczać na złotówki - mówi Lasota.

Rzecznik Chłodnicki uspokaja: - Nie wiem, jakie będą zapisy nowej umowy, ale krzywda sportowi się nie stanie, proszę się nie martwić.

REKLAMA
reklama