Miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze…

31 Lipca 2010, godzina 23:32, autor:

…chciałoby się powiedzieć po tym meczu. A to dlatego, że to spotkanie to niemal kopia wydarzeń inaugurujących sezon 2009/10. Piłkarze St

…chciałoby się powiedzieć po tym meczu. A to dlatego, że to spotkanie to niemal kopia wydarzeń inaugurujących sezon 2009/10. Piłkarze Stali Sandeco nim się dobrze obudzili przegrywali już 0-2. Równo rok temu było identycznie. Cóż… To dopiero początek rozgrywek.

 

Mecz się jeszcze dobrze nie zaczął a już było 0-2. Najpierw w 2 minucie pięknie z dystansu uderzył Osoliński i Znicz objął prowadzenie. Stal Sandeco próbowała odrobić straty, ale w 10 minucie po rzucie rożnym Tomczyk trafił do siatki i było 0-2. Stalowcy się pogubili, a o ich grze w pierwszej połowie nie można powiedzieć zbyt wiele dobrego. Nasi piłkarze ledwie dwukrotnie zagrozili bramce Błażejczyka. Najpierw w 23 minucie z 18 metrów niecelnie strzelał Orzechowski, a w 36 minucie po ładnej akcji i dograniu Krauzego Maca nie potrafił celnie uderzyć z najbliższej odległości. Tymczasem zespół gości w pełni kontrolował boiskowe wydarzenia, próbował strzałów z dystansu, wyprowadzał szybkie kontry.

Po zmianie stron Stali Sandeco udało się strzelić bramkę. W 54 minucie lewą stroną przedarł się Gryboś, dograł do środka a do odbitej piłki dopadł Fabianowski i było 1-2. Stalowcy z animuszem ruszyli do ataku, ale spotkał ich zimny prysznic. Po fatalnym błędzie środkowych obrońców i Wietechy, Feliksiak szczęśliwie trafił do bramki. Po chwili minimalnie niecelnie głową strzelił Duda. W 70 minucie drugą żółtą kartkę otrzymał Reiman i część widzów kierowała się w kierunku wyjść. Paradoksalnie Stal Sandeco grając w osłabieniu mogła pokusić się przynajmniej o jednego gola. Ładnie z dystansu uderzał Lebioda, Kloc z 18 metrów niewiele się pomylił a minutę przed końcem Gryboś nie trafił głową z 5 metrów. Bramka nie padła także mimo egzekwowania kilku rzutów rożnych i wolnych. Tymczasem doskonałe sytuacje stworzyli sobie piłkarze gości. W 83 minucie Tatara po sytuacji sam na sam z Lewandowskim trafił w park maszyn żużlowych, a w 88 minucie piłkę z linii bramkowej wybijał Lebioda.

Generalnie zaczęło się źle. Ale jest też element pozytywny. To gra naszej młodzieży, szczególnie zaś Konrada Husa. Przytrafiły mu się błędy, ale zagrał bez kompleksów, odważnie włączał się do akcji ofensywnych.

Tymczasem Stalowców czeka pracowity tydzień. W środę w rundzie wstępnej Pucharu Polski zagrają z Wigrami Suwałki a w niedzielę w Brzesku zmierzą się z Okocimskim.
 

(Nilon)

REKLAMA
reklama